Boks: Wojownik odpalił Bazookę
Rafał Jackiewicz nadal mistrzem Europy. W sobotę po dwunastorundowym pojedynku \"Wojownik” pokonał jednogłośnie na punkty Włocha Luciano Abisa i po raz drugi obronił pas mistrzowski.
- 01.03.2009 19:12
Lublin okazał się szczęśliwy także dla pozostałych pięściarzy, którzy wystąpili w sobotniej gali boksu w hali Globus. Piąte zwycięstwo w zawodowym ringu odniósł Łukasz Maciec.
Dla Jackiewicza walka z Abisem była drugą w obronie tytułu wywalczonego we wrześniu ubiegłego roku po pojedynku z Belgiem Jacksonem Bonsu. - Mogę obiecać, że pas pozostanie w Polsce - zapewniał przed sobotnią galą pięściarz z Mińska Mazowieckiego. Jak powiedział, tak zrobił, fundując Włochowi pierwszą porażkę w zawodowym ringu.
Pierwsze trzy rundy obaj pięściarze poświęcili na poznanie swoich możliwości. W czwartej Abis, używający pseudonimu \"Bazooka”, próbował zaskoczyć Polaka szybkimi seriami ciosów, ale kilka lewych prostych Jackiewicza wyraźnie ostudziło jego temperament.
Kolejne rundy należały do \"Wojownika”. W dziewiątym starciu po szybko wyprowadzonym prawym podbródkowym oraz prawym sierpowym Abis ratował się klinczem. W jedenastej rundzie, po potężnym prawym prostym, ocalił go dźwięk gongu. W ostatniej odsłonie bokser z Półwyspu Apenińskiego wyraźnie oszołomiony tamtym uderzeniem walczył o to, by dotrwać do końca.
Werdykt sędziów był jednogłośny: 118-112, 117-111 i 116-112 na korzyść Jackiewicza. - Myślałem, że rywal wyżej zawiesi poprzeczkę, przez co i ja się rozleniwiłem. Nie robiłem tego, co chciałem. Z mojej strony zabrakło przede wszystkim szybkich serii ciosów - mówił Jackiewicz.
Niezwykle dramatyczna była walka poprzedzająca pojedynek wieczoru, w której Dawid Kostecki zmierzył się z Francuzem Martialem Bella Oleme. Od początku obaj bokserzy poszli na całość i choć polski pięściarz był stroną przeważającą, to kończył walkę z rozciętym czołem. Kiedy w ostatniej rundzie, po zderzeniu z rywalem rozciął łuk brwiowy, sędzia ringowy dwukrotnie odsyłał zakrwawionego pięściarza do narożnika.
Mimo to Kostecki, przy ogłuszającym dopingu, dokończył pojedynek i usłyszał korzystny dla siebie werdykt. - Takie rzeczy się zdarzają. Pewnie będę musiał przełożyć z kwietnia na maj plany dotyczące kolejnej walki, bo rozcięcie jest dość głębokie i czeka mnie szycie. Ale cieszę się, że kibice w Lublinie mogli zobaczyć dobry boks - mówi popularny \"Cygan”.
Walki rankingowe wygrali też pozostali pięściarze grupy Bullit KnockOut Promotions: Andrzej Wawrzyk, Łukasz Janik, Damian Jonak i Artur Szpilka, który już w pierwszej rundzie dwukrotnie posyłał na deski Węgra Wiktora Szallai.
Piąte zwycięstwo w zawodowym ringu odniósł lublinianin Łukasz Maciec. \"Gruby”, po czterorundowym pojedynku, pokonał na punkty Łotysza Jewgienija Fiedorowa. - Nie sprawił mi większych problemów. Nie byłem jednak w pełni formy, dwa tygodnie temu walczyłem w Grodzisku Mazowieckim i nie miałem za dużo czasu, żeby odpocząć - mówi Maciec.
Reklama













Komentarze