Reklama
Skubała kierowców, stanie przed sądem
Jest dalszy ciąg sprawy bezprawnego pobierania opłat na bezpłatnym parkingu przy ul. Wodopojnej. Kobieta, która wygrała przetarg na dzierżawę placu od miasta, zbierała pieniądze, choć Ratusz nie podpisał z nią jeszcze umowy dzierżawy.
- 11.03.2009 22:06
Straż Miejska początkowo nie była tym zainteresowana, mówiąc, że \"to sprawa Urzędu Miasta”. Mundurowi postanowili jednak zareagować i we wtorek po południu odwiedzili parking.
- Wezwaliśmy panią na komendę, została przesłuchana i skierujemy przeciw niej wniosek do Sądu Grodzkiego - informuje Ryszarda Bańka, rzecznik Straży Miejskiej. Samowolnie ustawiony przez kobietę znak informujący o wysokości opłat był dziś zasłonięty (na zdjęciu).
Czy kierowcy, od których bezpodstawnie pobierane były opłaty za parkowanie, mogą liczyć na zwrot pieniędzy?
- Oczywiście, każdy, kto się do mnie zgłosi dostanie pieniądze z powrotem - zapewnia Elżbieta Socha. - Ale chciałam powiedzieć, że przez pana będę miała problemy w sądzie. Człowiek chyba ma prawo do błędów, a pan działał z premedytacją.
Dopiero za kilka dni dzierżawca będzie mógł legalnie pobierać pieniądze za parkowanie. - Umowa dzierżawy najpierw trafi do podpisu do radców prawnych, później podpisze ją dyrektor wydziału, następnie prezydent Lublina - wylicza Iwona Furmaga z Wydziału Gospodarowania Mieniem w Urzędzie Miasta.
Wczoraj przy Wodopojnej nie było już pracowników Sochy. Ale postój na bezpłatnym parkingu był płatny. Stał znany kierowcom dziki parkingowy, który już wcześniej zbierał tam \"co łaska” i spokojnie inkasował. - Nie mieliśmy takiego sygnału - stwierdza Bańka.
Reklama
Komentarze