Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelskie: Znowu przybiera Bug

Na razie woda zalewa tylko okoliczne łąki. Nie podtapia gospodarstw i nie odcina dróg. Sztaby kryzysowe w gminach są jednak w gotowości. Obserwują wzbierającą rzekę i zapewniają, że nie dadzą się zaskoczyć.
W gminie Hanna Bug przekroczył o 33 cm stan ostrzegawczy. To wystarczyło, żeby ogłosić pogotowie przeciwpowodziowe. Ale to nie Bug daje się w tym momencie we znaki mieszkańcom, ale miejscowa rzeka Hanna, zwana przez miejscowych Hanką. To ona zatapia sąsiadujące z nią łąki. Ludziom jednak nie zagraża. - Monitorujemy sytuację - uspokaja Józef Osiejuk, insepektor ds. zarządzania kryzysowego w gminie Hanna. - Woda się podnosi, więc zwracamy szczególną uwagę na gospodarstwa, które są najbardziej narażone na podtopienie. Jeśli będzie potrzeba, będziemy reagować. Mamy przygotowane wodery i sześć ośmioosobowych łodzi. A wójt już nawiązała kontakt ze Strażą Graniczną. Jeśli sytuacja będzie tego wymagać, możemy liczyć na ich pomoc. Straż Graniczna od dawna wspiera mieszkańców przygranicznych gmin, w walce z żywiołem. Zarówno w czasie surowych zim, jak i powodzi. - Mamy odpowiedni sprzęt, więc jeśli jest taka potrzeba, pomagamy ludziom - przyznaje ppłk Andrzej Wójcik, rzecznik prasowy NOSG. - Najczęściej chodzi o dowiezienie żywności i środków medycznych. Ale były już sytuacje, że przewoziliśmy pacjenta do lekarza, dzieci do szkoły, mleko do mleczarni, a nawet... księdza, który musiał dotrzeć do ciężko chorego z ostatnim namaszczeniem. Mobilizacja trwa także w gminie Dorohusk. Tam woda w Bugu przekroczyła o 32 cm stan alarmowy i ciagle przybiera. To jeszcze nie powódź, bo na tym odcinku niewiele jest miejsc, gdzie zabudowania sąsiadują z rzeką. Dlatego Bug na razie rozlewa się na łąki. Nawet do słynnej już wsi Kolemczyce, którą często odcina od świata woda, można się dostać suchą nogą. - Drogę do Kolemczyc zalewa zwykle, gdy Bug osiąga poziom 390 cm. Tak, że mamy jeszcze kilka centymetrów zapasu - mówi Andrzej Nafalski, sekretarz Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Dorohusku. - Gdyby woda się podniosła, jesteśmy przygotowani. Mamy trzy łodzie i elektryczny silnik. A mieszkańcom Kolemczyc wydaliśmy wodery. Jak mówi Nafalski, na razie sytuacja jest pod kontrolą, jednak nie ma się co łudzić, że woda przestanie przybierać. - Do nas fala powodziowa przychodzi zwykle najpóźniej, gdzieś w okolicy świąt wielkanocnych. - Mamy nadzieję, że w tym roku nie przekroczy rekordowego wskazania Bugu, jakim było 480 cm.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama