III LIGA: Śmierć fizyczna Łady
Sporo nieszczęść spadło ostatnio na piłkarzy Łady. Najpierw z powodu wszechobecnego kryzysu finansowego działacze z Biłgoraja zmuszeni byli nieco uszczuplić kadrę, a trener Sławomir Adamus nie miał innego wyjścia, jak zrezygnować z transferów.
- 29.03.2009 14:46
Dodatkowo z zespołu \"biało-niebieskich” \"uciekł” bramkarz Mikołaj Fokin, a za nadmiar żółtych kartek w pierwszym spotkaniu odpoczywali: Sebastian Skrzypek i Artur Dowhoszyja. Mimo wszystko w meczu ze Stalą Mielec Łada długimi fragmentami przeważała. Gospodarze prowadzili już 2:0, ale w drugiej połowie opadli z sił i spotkanie zakończyło się remisem 2:2.
- Po prostu umarliśmy w 70 minucie. To była całkowita śmierć fizyczna mojego zespołu. Spodziewałem się jednak tego, bo wielu moich zawodników nie przepracowało w pełni okresu przygotowawczego. Oczywiście, można było prowadzić trzema, a nawet czterema bramkami. Szkoda, ale musimy się z tym pogodzić i grać dalej, sporo spotkań jeszcze przed nami - mówi trener Adamus.
Już w 1 min zawodów Aleksandr Tymczyszyn znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali. Naciskany przez obrońców Ukrainiec strzelił jednak niecelnie. W 9 min podopieczni trenera Adamusa mieli kolejną świetną okazję do otworzenia wyniku. Tym razem z 5 m wprost w golkipera Stali uderzał Ireneusz Zarczuk.
W 20 min pierwszy strzał na bramkę Grzegorza Paczosa oddali mielczanie. Uderzał Ireneusz Ryniewicz, ale bramkarz Łady, o którego postawę wszyscy się obawiali pewnie złapał piłkę.
Po zmianie stron z wysokiego \"C” znowu rozpoczęli gospodarze. Najpierw Zarczuk z najbliższej odległości dał swojemu zespołowi prowadzenie, a po chwili oko w oko z Grzegorzem Witkowskim stanął Mariusz Myszka. Ten ostatni niestety uderzył prosto w golkipera przyjezdnych.
Ekipa z Biłgoraja długo nie rozmyślała nad zmarnowaną szansą, bo już w 65 min za sprawą Tymczyszyna wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Tym razem zawodnik zza wschodniej granicy przymierzył w samo okienko.
Po drugim golu Łada całkowicie opadła z sił i inicjatywę przejęli goście. W 75 min Stal wykorzystała niepewną interwencję Paczosa i zdobyła kontaktowego gola. Zachęceni trafieniem gracze Mariana Wcisło poszli za ciosem. Przydali się również rezerwowi, którzy podkręcili tempo. W efekcie wynik sobotniego spotkania w 83 min uderzeniem głową ustalił Ryniewicz.
- Mimo nie do końca zadowalającego rezultatu muszę przyznać, że moi piłkarze włożyli w ten mecz sporo serca i maksimum sił. Dlatego mocno się dziwię niektórym działaczom, którzy mieli pretensje do piłkarzy. Oberwało się nawet Zarczukowi, który dla mnie był najlepszym zawodnikiem na boisku. Te nerwy były zupełnie niepotrzebne, a niektórzy zanim coś powiedzą powinni się mocno zastanowić - dodaje szkoleniowiec ekipy z Biłgoraja.
Bramki: Zarczuk (54), Tymczyszyn (65) - Czarny (75), Ryniewicz (83).
Łada: Paczos - Myszka (87 Garbacz), Kasiak, Sawczuk, Fulara, Tymczyszyn, Onkiewicz, Bubiłek, Blicharz, Wołoszyn (29 Komosa), Zarczuk.
Stal: Witkowski - P. Kołacz, P. Mroziński, Czarny, Faka, Łętocha (62 Marynowski), Ryniewicz, Popielarz (59 Bajorek), Getinger, Bierzyński (69 Masłoń), Pruchnik (55 Wójtowicz).
Żółte kartki: Andrzej Kucharski (Zamość).
Sędziował: Myszka, Onkiewicz (Ł) - Ryniewicz, Getinger (S). Widzów: 750.
Reklama













Komentarze