Chodzi o zdarzenie, do którego doszło podczas obrad komisji budżetowej Rady Miasta Kazimierza Dolnego jeszcze w sierpniu 2011 r. Radny Kowalski miał powiedzieć wówczas: "Słowo burmistrza znaczy mniej niż słowo k…wy spod latarni”. Sprawa trafiła do prokuratury w 2012 r. Ta jednak dwukrotnie odmówiła wszczęcia postępowania. Burmistrz poszedł więc do sądu, który zdecydował, że radny ma zapłacić 2 tys. zł grzywny i pokryć koszty sądowe.
Teraz, po zapoznaniu się z uzasadnieniem prokurator uważa, że sąd dokonał niewłaściwej interpretacji zachowania radnego, uznając, że doszło do znieważenia.
- Prokurator nie kwestionuje faktu, że Grzegorz Dunia w chwili wypowiedzi radnego był funkcjonariuszem publicznym i słowa miały związek z pełnioną przez niego funkcją burmistrza. Uważa natomiast, że wypowiedź nie wyczerpała znamion art. 226 i nie miała charakteru znieważenia - tłumaczy Grzegorz Kwit, zastępca prokuratora rejonowego w Puławach. - Należy ją rozpatrywać w kontekście art. 212 mówiącego o zniesławieniu. Bardzo istotny jest kontekst zachowania radnego czyli spór z burmistrzem związany z działalnością jako gospodarza gminy. Radny walcząc o interesy mieszkańców skrytykował postawę burmistrza.
"Słowo burmistrza znaczy mniej niż słowo k…wy". Prokurator: To nie znieważenie
Prokuratura Rejonowa w Puławach złożyła apelację od wyroku sądu w sprawie Janusza Kowalskiego. Zdaniem puławskiego sądu radny znieważył Grzegorz Dunię, burmistrza Kazimierza Dolnego.
- 01.09.2014 18:15

Reklama













Komentarze