- Czym różni się motywacja kobiet od motywacji mężczyzn w sprawach rozwodowych?
Kobiety udowadniając winę męża przed sądem, chcą zapewnić sobie i dzieciom odpowiednie warunki materialne – wysokie alimenty. Mężczyźni udowadniając winę żony, chcą, aby sąd przyznał im prawo opieki nad dziećmi albo wyznaczył jak najczęstsze z nimi spotkania. Panowie chcą w takiej sytuacji "wyjść z twarzą” – udowadniając, że rozpad małżeństwa nastąpił wyłącznie z winy żony.
- Jak zostać licencjonowanym detektywem?
Detektywem może zostać kobieta lub mężczyzna. Trzeba przejść różnorodne badania lekarskie, psychologiczne. Później zdać egzamin przed komisją z komendy wojewódzkiej policji. Gdy spełni się wszystkie warunki, otrzymuje się licencję detektywa. Wtedy należy wystąpić do MSWiA o zezwolenie. Niestety, są osoby, które proponują usługi detektywistyczne, nie posiadając do tego uprawnień.
- Czy samodzielnie zrobione zdjęcia wystarczą jako dowód w sądzie?
Takie zdjęcia mogą tylko upewnić klienta co do zdrady małżonka, jednak w sądzie nie mogą być wykorzystane jako dowód w sprawie. To licencjonowany detektyw może wystąpić jako świadek.
- Czy zdarza się, że ktoś próbuje przechytrzyć detektywa?
Zdarza się, że osoba zdradzająca, którą namierzam, wynajmuje sobie tzw. anioła stróża, który ma za zadanie sprawdzać, czy jest prowadzona obserwacja detektywistyczna. Wtedy praca jest utrudniona.
- W jaki sposób zbierane są dowody na zdradę?
Obserwacja – jeżdżenie bądź chodzenie za "obiektem”, wykonywanie zdjęć, filmów, sprawdzanie środowiska zamieszkania, pracy, miejsc, w których przebywa oraz sprawdzanie osoby, z którą ma romans.
- A jakieś inne niestandardowe sposoby?
Ja wychodzę z założenia: "pokaż mi swoje śmieci, a powiem ci, kim jesteś”. Często trzeba grzebać w śmietnikach, aby znaleźć dowody zdrady. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak takie śmieci mogą wpłynąć na orzeczenie sądu o winie zdradzającego.
- Dlaczego ludzie płacą za prawdę, która przysporzy im cierpienia?
Tu obowiązuje stara prawda o zdradzie: "Ostatni dowiaduje się małżonek”. Kiedy już wie, nie może uwierzyć, że to prawda. Każdy z moich klientów ma trochę wiary w to, że nie odkryję tego, co ich zrani.


Komentarze