Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wspólnota nie zgodziła się na alkohol. Właściciel lokalu zapowiada walkę w sądzie

Mieszkańcy bloku przy al. Partyzantów 48 w Puławach nie zgodzili się na koncesję alkoholową, która była potrzebna do uruchomienia sklepu spożywczego na parterze budynku. Właściciel lokalu rozważa odwołanie się od ich decyzji i skierowanie sprawy do sądu.
Wspólnota nie zgodziła się na alkohol. Właściciel lokalu zapowiada walkę w sądzie
- Decyzja o tym, czy skierujemy sprawę do sądu zapadnie w tym tygodniu. Wielokrotnie podkreślaliśmy, że wspólnota mieszkaniowa nie może ograniczać konstytucyjnego prawa własności właściciela lokalu do dysponowania nim. Zostało to potwierdzone konkretnymi orzeczeniami sądowymi. W analogicznych przypadkach z Lublina i Gdańska sądy okręgowe uchyliły decyzje wspólnoty - zaznacza Marcin Mielcarz, wiceprezes spółki Inwestor HM, która jest właścicielem lokalu. - W międzyczasie lokal został wynajęty na sklep z parkietami. Nie znaczy to jednak, że będzie tam zawsze. Rozważamy różne możliwości. Klub go-go, który był już wcześniej proponowany jest jedną z nich.

Przypomnijmy, że właściciel chciał otworzyć sklep spożywczy już w ubiegłym roku. Wspólnota nie zgodziła się jednak na sprzedaż alkoholu. Potem pojawił się pomysł wynajęcia lokalu na klub go-go. Na szybach sklepu pojawiły się nawet reklamy informujące o rychłym otwarciu. Mieszkańcy uznali to za szantaż i próbę wymuszenia zgody na koncesję alkoholową. - Uważamy, że klub wcale tam nie powstanie. Bo np. wątpliwości budzi metraż lokalu. 53 mkw. to zdecydowanie za mało na taką działalność - mówili wówczas. - Wcześniej był tam psi fryzjer, a po nim nie było żadnego remontu. Zaklejono jedynie szyby plakatami z informacją o otwarciu klubu.Grzegorz Luboiński, pełnomocnik zarządu Inwestor HM, przekonywał, że do wynajęcia lokalu na klub nocny zmusiły firmę względy finansowe. Przez kilka miesięcy stał pusty i zaczął przynosić straty. - Przyznaję, że wynajęcie lokalu dla klubu go-go nie do końca odpowiada naszym standardom etycznym, ale nie mieliśmy wyjścia. Zostaliśmy postawieni pod ścianą - zaznaczał Luboiński.

Ostatecznie właściciel lokalu zgodził się jednak na głosowanie mieszkańców w sprawie sklepu spożywczego. A w spornym lokalu zamiast klubu erotycznego swoje podwoje otworzył sklep z podłogami. - W zamian za zgodę na koncesję alkoholową zobowiązaliśmy się do zamontowania monitoringu zewnętrznego całego budynku na nasz koszt, wyciszenia ścian i sufitów w lokalu oraz płacenia co miesiąc wyższego czynszu, na czym na pewno zyskają mieszkańcy - podkreślał wówczas Mielcarz.

Wczoraj nie udało nam się skontaktować ze wspólnotą mieszkaniową.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama