Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śledztwo ws. śmierci Marka Wojciechowskiego utknęło w miejscu

Biegli mają trudności z odczytaniem zapisów z kamer umieszczonych na trasie, która mógł przechodzić Marek Wojciechowski. Ważny dla śledztwa dowód prawdopodobnie jest już nie do odzyskania. Śledczy czekają również na inne ekspertyzy.
Marek, student UMCS, zaginął 18 marca. Był ze swoim wujkiem w klubie Archiwum, obok lubelskiego miasteczka akademickiego. Pili piwo. Wyszli po północy. Krewny Marka wstąpił do innego pubu. Marek poszedł samotnie ulicą Pagi w kierunku Głębokiej. Tam po raz ostatni pokazuje go nagranie z akademickiego monitoringu. Zwłoki Marka odnaleziono po miesiącu, w przydrożnym stawie, w podlubelskiej Dąbrowicy. Biegli, którzy przeprowadzali sekcję zwłok orzekli, że przyczyną jego śmierci było utonięcie. Po znalezieniu zwłok można było określić trasę, którą prawdopodobnie pokonał Marek po wyjściu z klubu. Okazało się, że w niektórych miejscach były kamery. Ich zapisy zostały jednak już skasowane. Prokuratura zleciła ich odtworzenie biegłym. Czeka również na inne badania m.in. z ekspertyzy ubrania studenta. (er)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama