Śledztwo ws. śmierci Marka Wojciechowskiego utknęło w miejscu
Biegli mają trudności z odczytaniem zapisów z kamer umieszczonych na trasie, która mógł przechodzić Marek Wojciechowski. Ważny dla śledztwa dowód prawdopodobnie jest już nie do odzyskania. Śledczy czekają również na inne ekspertyzy.
- 18.06.2009 11:08
Marek, student UMCS, zaginął 18 marca. Był ze swoim wujkiem w klubie Archiwum, obok lubelskiego miasteczka akademickiego. Pili piwo. Wyszli po północy. Krewny Marka wstąpił do innego pubu. Marek poszedł samotnie ulicą Pagi w kierunku Głębokiej. Tam po raz ostatni pokazuje go nagranie z akademickiego monitoringu.
Zwłoki Marka odnaleziono po miesiącu, w przydrożnym stawie, w podlubelskiej Dąbrowicy. Biegli, którzy przeprowadzali sekcję zwłok orzekli, że przyczyną jego śmierci było utonięcie.
Po znalezieniu zwłok można było określić trasę, którą prawdopodobnie pokonał Marek po wyjściu z klubu. Okazało się, że w niektórych miejscach były kamery. Ich zapisy zostały jednak już skasowane. Prokuratura zleciła ich odtworzenie biegłym. Czeka również na inne badania m.in. z ekspertyzy ubrania studenta.
(er)
Reklama
Komentarze