Piątkowy mecz w Mirczu był starciem dwóch zespołów, które zaliczyły fatalny początek sezonu. Zarówno Andoria jak i Huczwa miały na koncie cztery z rzędu porażki i ich celem w tym spotkaniu było upragnione przełamanie.
Gospodarze szybko wzięli się do pracy. W 14. minucie ładnym strzałem sprzed pola karnego popisał się Mikołaj Wójcik i Andoria była na prowadzeniu. 10 minut później Nazar Turevych dobrze zacentrował piłkę z rzutu rożnego, a świetny strzał głową oddał Maciej Kluczek i było już 2:0. To nie był jednak koniec, bo w 39 minucie Turevych do asysty dołożył bramkę popisując się mierzonym strzałem z obrębu pola karnego.
Po zmianie stron do głosu doszli goście, którzy szukali okazji do zdobycia bramki honorowej. Udało się w 64 minucie kiedy do siatki miejscowych trafił Artur Mac. Strzelony gol był jednak marnym pocieszeniem, bo Huczwa poniosła piątą z rzędu porażkę, a Andoria sięgnęła po upragnione przełamanie.
Kontuzje ich nie omijają
– Cieszymy się z przełamania i tę wygraną chcemy zadedykować naszym kibicom, którzy od początku sezonu czekali z upragnieniem na zwycięstwo. Trzeba jednak oddać, że nie mieliśmy łatwego terminarza, bo mamy za sobą już mecze zarówno z Tanwią Majdan Stary jak i z Grafem Chodywańce – mówi Mariusz Kycko, trener Andorii. – Mecz z Huczwą bardzo dobrze się dla nas ułożył. Szybko wyszliśmy na prowadzenie po pięknej bramce Mikołaja Wójcika, a niebawem na 2:0 trafił Maciej Kluczek. W końcówce pierwszej połowy gola zdobył jeszcze Nazar Turevych i do przerwy wysoko prowadziliśmy. To nieco nas uśpiło, bo na drugą połowę wyszliśmy nieco zbyt cofnięci i w efekcie rywal strzelił nam jedną bramkę. Jednak najważniejsze, że dopisaliśmy na swoje konto pierwszą wygraną w sezonie – dodaje szkoleniowiec Andorii.
Wygrana z Huczwą pomogła złapać oddech zawodnikom z Mircza, ale trener i jego zawodnicy mają świadomość, że runda jesienna może być dla młodej drużyny bardzo wymagająca.
– Zmagamy się w tym sezonie ze sporymi problemami kadrowymi. W każdym meczu w wyjściowym składzie pojawia się sześciu-siedmiu młodzieżowców uzupełnionych doświadczonymi graczami. Niestety, nie omijają nas kontuzje. Z gry na jakiś czas wypadł Wojciech Baran, a nasz najlepszy zawodnik Kacper Matysiak zmaga się z urazem kolana. Do tego za miesiąc bierze ślub więc musi szczególnie uważać na swoje zdrowie. W niektórych meczach brakuje nam też naszego bramkarza Filipa Filipczuka, który nie zawsze może być z drużyną. Nie jest łatwo i mamy świadomość, że runda jesienna może być dla nas trudna. Można powiedzieć, że w pierwszej części sezonu musimy wspólnie wytrwać i swoje wycierpieć, a mam nadzieję, że na wiosnę na dobre „odpalimy” – kończy trener Andorii.
W następnej kolejce Andoria zagra na wyjeździe z Huraganem Hrubieszów, a Huczwa podejmie u siebie Grafa Chodywańce.
Andoria Mircze – Huczwa Tyszowce 3:1 (3:0)
Bramki: Wójcik (14), Kluczek (24), Turevych (39) – A. Mac (64).
Andoria: Filipczuk – Kluczek, Herda, Sitarz, Kycko – Wójcik, Kusiak (76 Hoshko), Zwolak – Leśniowski, Turevych (88 Kondrat), Wójtowicz (84 Wróbel).
Huczwa: Krupa – Dworak, Kudlai, A. Mac, P. Mac (34 M. Okalski), Małecki, D. Oklaski (46 Nagaj), Stadnicki, Waszczuk, Zarębski, Ziółkowski.
Sędziował: Jasina.

Komentarze