Reklama
Dziki - problem. Rolnicy tracą uprawy
Rolnicy narzekają na wielkie zniszczenia na polach ziemniaków i na łąkach. Ich sprawcami są dziki. Myśliwi nie polują i zwierzęta się mnożą. Zdaniem myśliwych, po modyfikowanej genetycznie kukurydzy.
- 30.06.2009 18:08
- Dziki doszczętnie zniszczyły mi 11 arów ziemniaków. Kiedy zgłaszałem szkodę myśliwym nawet sugerowali, że nie dostanę pieniędzy, które ich zdaniem powinno wypłacać państwo. Im lepiej wychodzi organizowanie pikników niż odstrzał. A dziki niszczą ziemniaki i łąki u wielu rolników - skarży się Jan Szutko z Zalesia (pow. bialski).
Wiesław Panasiuk, wójt gminy Biała Podlaska, przyznaje, że trafia do niego mnóstwo skarg, które wysyłają rolnicy narzekający na olbrzymie zniszczenia. Głównie chodzi o ziemniaki. Przykład? Wczoraj Kamila Hawryluk zgłosiła, że w Styrzyńcu dzicze stado przekopało i zjadło około 40 arów kartofli.
- To istna plaga. Alarmują rolnicy z Perkowic, Ortela, Hruda i Styrzyńca. W Ortelu jeden rolnik nawet nocą pilnował pryzmy kiszonki przygotowanej dla krów, to i tak dziki wyjadły zapasy - opowiada wójt.
Ryszard Mączyński, prezes koła łowieckiego \"Ponowa”, tłumaczy, że do 15 sierpnia nie można polować na lochy, bo mają małe.
- Populacja dzików jest za duża. Dawniej huczka (okres godowy - przyp. red.) u dzików była tylko w listopadzie i grudniu, a teraz trwa cały rok. Nawet tegoroczne warchlaki biorą udział w rozmnażaniu. Wynaturzyły się dziki, żerując na kukurydzy - uważa prezes. Dodaje, że jeśli Jan Szutko nie będzie obrażać myśliwych, to uzgodnią z nim sprawę szkód.
Roman Laszuk, łowczy bialskopodlaskiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego, wyjaśnia, że zmiana zwyczajów w świecie dzików związana jest jego zdaniem z dietą. Chodzi o uprawianą kukurydzę, która jedzą dziki. Kukurydzę genetycznie modyfikowaną wysokobiałkową.
- Od czasu, kiedy zaczęto na obszarach nadbużańskich uprawiać taką kukurydzę, obserwujemy zwiększoną populację dzików. Doskonała baza pokarmowa dopinguje zwierzęta do szybszego rozrodu - uważa łowczy.
Tymczasem Kazimiera Adamiec, radna powiatu bialskiego, przyznaje, że słyszała o dzikach, które przeprawiają się do nas przez Bug z Białorusi. - Tak było obok Kodnia, Okczyna i Kostomłotów - mówi radna.
- Stan finansowy kół łowieckich nie pozwala na to, by uczciwie szacować szkody. Nie ma pieniędzy, bo wcześniej za kilogram tuszy dzika płacono 6 zł, a obecnie trudno ją sprzedać nawet po 2 zł. Będą koła bankrutować - przewiduje Antoni Sacharuk, radny powiatu bialskiego, który jest rolnikiem i myśliwym.
Na poniedziałkowej sesji Rady Powiatu radny wystąpił z wnioskiem, aby na szczeblu parlamentarnym uregulować zasady wypłat za szkody popełniane przez zwierzynę. Miałby to robić Skarb Państwa.
Reklama













Komentarze