Reklama
Rząd oszczędza na oślep. Zabierze pieniądze na wakacje dla dzieci
Zlikwidowane przedszkola, zamknięte kluby seniora, odwołane wakacyjne wyjazdy dzieci. Rząd chce zabrać pieniądze na akcje społeczne w stu lubelskich gminach. - A tak chciałam zobaczyć morze - smuci się 13-letnia Karolina.
- 08.07.2009 21:35
Rząd tnie wydatki, bo z powodu kryzysu gospodarczego do budżetu państwa trafi mniej pieniędzy. Tnie, ale na oślep. Chce zabrać pieniądze z Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich (PPWOW), który pomaga mieszkańcom z 500 gmin w kraju, w tym 97 z Lubelszczyzny, czyli prawie z połowy.
Setka dzieci z Łazisk w pow. opolskim pakuje już plecaki na sierpniowy wyjazd do Władysławowa nad Bałtykiem. Wśród nich 13-letnia Karolina Pietras. - Nigdy nie widziałam morza, nie byłam na takich wakacjach - mówi Karolina. Na wyjazd zakwalifikowano dzieci z najlepszymi stopniami - dziewczynka miała średnią ocen 4,45.
- I co, mamy teraz odwołać wycieczkę? - rozkłada ręce Tomasz Czyż, sekretarz urzędu gminy. Rodzice płacą za 10-dniowy wyjazd dziecka 100 zł, a resztę - 500 zł - dokłada PPWOW. - Będziemy mieli problem ze znalezieniem funduszy w kasie gminy - mówi Czyż.
- Wójt jest dobry i mam nadzieję, że jak będzie trzeba, to dołoży pieniędzy - mówi z nadzieją Renata Pietras, mama Karoliny.
Dziewięciu niepełnosprawnych z gminy Józefów nad Wisłą co tydzień czeka na asystenta. - Wychodzą na spacery, korzystają z Internetu, bo kupiliśmy laptopa, razem ćwiczą. Asystenci odciążają rodziców, bo zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi - wylicza Barbara Piłat, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Józefowie. - Nie wyobrażam sobie, żeby teraz tym ludziom to zabrać. To niezgodne z moim sumieniem - stwierdza Piłat.
Pieniędzy może zabraknąć, bo w poniedziałek rząd postanowił obciąć 80 mln zł z rezerwy celowej na PPWOW. To co zostanie, nie wystarczy na realizację podpisanych już kontraktów. A gminy są zbyt biedne, żeby wyłożyć pieniądze z własnych budżetów.
- Ludzie postanowili zrobić coś w swoich wsiach i miasteczkach, a teraz dostali cios w plecy - mówi Grzegorz Grządziel, jeden z lubelskich konsultantów programu.
- Zupełnie nie rozumiem. To nie jest żywa gotówka, którą rząd wyda na inny cel. Pieniądze na program pożyczył nam Bank Światowy i jeśli ich nie wydamy, to trzeba będzie je zwrócić - kręci głową Natalia Skipietrow z PPWOW.
Decyzję rządu muszą zaakceptować posłowie. Głosowanie najprawdopodobniej w następny piątek. - Trzeba robić oszczędności, ale mniej szkodliwe. Zrobimy wszystko, żeby zmienić decyzję rządu - poseł Wojciech Żukowski (PiS) zapewnia, że spotka się w tej sprawie w posłami rządzącej koalicji PO-PSL.
- Dopilnujemy, żeby ministrowie wytłumaczyli się z tego pomysłu. Może zrobimy poprawkę poselską do projektu ustawy, może znajdziemy oszczędności w innych miejscach - rozważa Jan Łopata, poseł PSL.
Reklama












Komentarze