Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rząd oszczędza na oślep. Zabierze pieniądze na wakacje dla dzieci

Zlikwidowane przedszkola, zamknięte kluby seniora, odwołane wakacyjne wyjazdy dzieci. Rząd chce zabrać pieniądze na akcje społeczne w stu lubelskich gminach. - A tak chciałam zobaczyć morze - smuci się 13-letnia Karolina.
Rząd tnie wydatki, bo z powodu kryzysu gospodarczego do budżetu państwa trafi mniej pieniędzy. Tnie, ale na oślep. Chce zabrać pieniądze z Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich (PPWOW), który pomaga mieszkańcom z 500 gmin w kraju, w tym 97 z Lubelszczyzny, czyli prawie z połowy. Setka dzieci z Łazisk w pow. opolskim pakuje już plecaki na sierpniowy wyjazd do Władysławowa nad Bałtykiem. Wśród nich 13-letnia Karolina Pietras. - Nigdy nie widziałam morza, nie byłam na takich wakacjach - mówi Karolina. Na wyjazd zakwalifikowano dzieci z najlepszymi stopniami - dziewczynka miała średnią ocen 4,45. - I co, mamy teraz odwołać wycieczkę? - rozkłada ręce Tomasz Czyż, sekretarz urzędu gminy. Rodzice płacą za 10-dniowy wyjazd dziecka 100 zł, a resztę - 500 zł - dokłada PPWOW. - Będziemy mieli problem ze znalezieniem funduszy w kasie gminy - mówi Czyż. - Wójt jest dobry i mam nadzieję, że jak będzie trzeba, to dołoży pieniędzy - mówi z nadzieją Renata Pietras, mama Karoliny. Dziewięciu niepełnosprawnych z gminy Józefów nad Wisłą co tydzień czeka na asystenta. - Wychodzą na spacery, korzystają z Internetu, bo kupiliśmy laptopa, razem ćwiczą. Asystenci odciążają rodziców, bo zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi - wylicza Barbara Piłat, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Józefowie. - Nie wyobrażam sobie, żeby teraz tym ludziom to zabrać. To niezgodne z moim sumieniem - stwierdza Piłat. Pieniędzy może zabraknąć, bo w poniedziałek rząd postanowił obciąć 80 mln zł z rezerwy celowej na PPWOW. To co zostanie, nie wystarczy na realizację podpisanych już kontraktów. A gminy są zbyt biedne, żeby wyłożyć pieniądze z własnych budżetów. - Ludzie postanowili zrobić coś w swoich wsiach i miasteczkach, a teraz dostali cios w plecy - mówi Grzegorz Grządziel, jeden z lubelskich konsultantów programu. - Zupełnie nie rozumiem. To nie jest żywa gotówka, którą rząd wyda na inny cel. Pieniądze na program pożyczył nam Bank Światowy i jeśli ich nie wydamy, to trzeba będzie je zwrócić - kręci głową Natalia Skipietrow z PPWOW. Decyzję rządu muszą zaakceptować posłowie. Głosowanie najprawdopodobniej w następny piątek. - Trzeba robić oszczędności, ale mniej szkodliwe. Zrobimy wszystko, żeby zmienić decyzję rządu - poseł Wojciech Żukowski (PiS) zapewnia, że spotka się w tej sprawie w posłami rządzącej koalicji PO-PSL. - Dopilnujemy, żeby ministrowie wytłumaczyli się z tego pomysłu. Może zrobimy poprawkę poselską do projektu ustawy, może znajdziemy oszczędności w innych miejscach - rozważa Jan Łopata, poseł PSL.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama