Zwyrodnialec zmasakrował psa dla butelki wina i czuje się bezkarny
We wsi Rudki pod Kraśnikiem pijany mężczyzna zmasakrował bezbronnego psa. Choć wszyscy wiedzą, kto to zrobił, oprawca czuje się bezkarny, bo policja długo \"nie miała pewności co do osoby\".
- 10.07.2009 12:00
- To był łagodny, przyjazny młody wilczek, który błąkał się po okolicy. Dzieci za nim przepadały - opowiada pani Agnieszka z Rudki. - Sąsiad go przygarnął i uwiązał na łańcuchu. Kości mu nosiliśmy, a on się do każdego łasił. Jak można skatować bezbronne, ufne stworzenie? Boję się, że dziś pies, a jutro moje dziecko.
O makabrycznym zdarzeniu powiadomiła nas w czwartek Halina Kowalska-Pyłka, szefowa lubelskiego \"Animals\". Niepokoi się, że w sprawie nic się nie dzieje. - Myślałam, że podpalenie szczeniaka to najgorsze, z czym się zetknęłam, ale ta historia jest równie wstrząsająca.
O tym, co się stało, wiemy z relacji mieszkańców Rudki, którzy chcą pozostać anonimowi, a także osoby, która zawiadomiła policję. Według nich R. najpierw pił alkohol z kompanami z sąsiedztwa. Potem wziął drewniany drąg i zaczął okładać nim psa uwięzionego na łańcuchu. - Koledzy mu wino obiecali, jak psiaka unieszkodliwi - mówi mieszkanka Rudki.
Widok wijącego się z bólu psa, z którego tryskała krew, był na tyle makabryczny, że jeden z przyglądających się rzezi mężczyzn zaczął wymiotować. Pies ostatkiem sił zerwał się z łańcucha i uciekł do lasu. - Na trzech łapach, bo jedną oprawca odrąbał mu drągiem - opowiada świadek.
Policję zawiadomiła kobieta, która dokarmiała zwierzę. - W Kraśniku najpierw mnie zlekceważyli, ale im powiedziałam, że ściągnę tu organizacje obrony zwierząt. Wtedy do Rudki przyjechali policjanci z Zakrzówka - opowiada pani Maria.
Zastali całe podwórko we krwi. Zabezpieczyli drąg i pasek, przy pomocy którego pies był uwiązany do łańcucha. Zwierzęcia nie znaleziono. - Pewnie wykrwawił się w lesie - mówi pani Maria.
Mieszkańcy nie chcą rozmawiać o R. Boją się zemsty. Mężczyzna nie usłyszał żadnych zarzutów. Mało tego: policja twierdzi, że nie zna sprawcy. - Nie ma pewności co do osoby. Prowadzimy postępowanie przygotowawcze, na które mamy miesiąc - informuje asp. Tomasz Szajewski z policji w Zakrzówku.
Tymczasem R. na wszelki wypadek w ciągu dnia ukrywa się w lesie. - Spodziewa się, że po niego przyjdą - usłyszeliśmy od sąsiadów.
Po naszej interwencji rzecznik kraśnickiej policji zapewnił wczoraj, że postępowanie zostanie jak najszybciej zakończone. - Jeśli pozwoli na to materiał dowodowy, sprawcy zostanie postawiony zarzut znęcenia się nad zwierzętami - mówi Elżbieta Stanisławek.
Na prośbę świadków zdarzenia ich personalia zostały zmienione.
Reklama












Komentarze