Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Protest trwa. Był strajk w szpitalach, dziś okupacja funduszu zdrowia

Dziś zablokowany będzie lubelski oddział NFZ, a wczoraj w większości szpitali powiatowych zostały na jeden dzień wstrzymane planowe przyjęcia pacjentów. To akcje protestacyjne przeciw gorszemu traktowaniu szpitali z południowo-wschodniej Polski.
Większość placówek w innych regionach otrzymała 100 proc. pieniędzy za nadwykonania w ub. roku. Tylko kilka województw – w tym lubelskie – nie. Szacuje się, że NFZ jest winny placówkom powiatowym na Lubelszczyźnie około 200 mln zł. Do tego dochodzi niekorzystny dla naszego regionu podział pieniędzy na służbę zdrowia. Punktualnie o godz. 10 przy ul. Szkolnej w Lublinie w siedzibie NFZ pojawić się mają związkowcy i sygnatariusze Porozumienia na rzecz Obrony Szpitali Polski Południowo-Wschodniej. Zaproszeni zostali także pacjenci. – Chcemy im powiedzieć, że są okradani przez bogatsze regiony. Tak dalej być nie może – mówi Maria Olszak-Winiarska, przewodnicząca Związku Zawodowego pielęgniarek i Położnych na Lubelszczyźnie. Tymczasem, w komunikacie prezesa NFZ czytamy: \"W przypadku zablokowania jakiejkolwiek siedziby Oddziału lub wtargnięcia na jej teren osób nieuprawnionych, dyrektor Oddziału – w celu zapewnienia bezpieczeństwa rozliczeń i ochrony danych osobowych – ma obowiązek natychmiastowego wstrzymania wszystkich rozliczeń oraz wyłączenia wszystkich systemów informatycznych, w tym dostępowych. O sytuacji powiadomiona będzie również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. Protest zaczął się wczoraj w szpitalach powiatowych. W większości odwołano planowane przyjęcia, nie działały przychodnie specjalistyczne. Akcję poparły też szpitale wojewódzkie i kliniczne. W Puławskim szpitalu przychodnia pracowała co prawda normalnie, ale nie przeprowadzano niektórych operacji, jeśli lekarze nie uznali ich za konieczne. Pacjenci podpisywali listę popierającą protest. – Pewnie, że podpiszę – powiedziała nam Marianna Grzesiak, którą spotkaliśmy w szpitalu. Przyszła na badanie EEG ze swoją córką.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama