Inspektorzy ZUS tropią symulantów i każą wracać do pracy
Zakład Ubezpieczeń Społecznych bierze na celownik ludzi, którzy są na „chorobowym”, choć nic im nie dolega oraz lekarzy, którzy wystawiają zwolnienia lekarskie. Wczoraj ruszyły kontrole.
- 04.08.2009 08:04
– Sprawdzimy osoby, które często korzystają z krótkich zwolnień lekarskich – wylicza Sylwester Rypiński, prezes ZUS.
Pod lupę trafią także ci, którzy dostają kolejne zwolnienia lekarskie od różnych lekarzy lub z tytułu różnych schorzeń, lub były już pozbawione prawa do zasiłku w związku z niewłaściwym wykorzystywaniem zwolnień lekarskich. Skontrolowani zostaną także lekarze, którzy w tym roku wystawili rekordową liczbę zwolnień.
Wszystko przez to, że w porównaniu z ubiegłym rokiem o 30 proc. wzrosła liczba dni, za które wypłacono zasiłki chorobowe. Wypłaty kosztowały 3,2 mld zł, czyli o 1 mld zł więcej niż rok temu.
Jak jest na Lubelszczyźnie? W całym ubiegłym roku lekarze wystawili 57 767 zwolnień, a do czerwca tego roku niespełna 30 tys.
– W naszym regionie sytuacja nie jest dramatyczna. Może dlatego, że to teren rolniczy, a my nie kontrolujemy rolników – ocenia Ewa Warchoł-Sławińska, główny lekarz orzecznik w lubelskim ZUS. Dodaje: Proszę lekarzy, żeby nie dawali zwolnień zdrowym osobom. Bo przecież pieniądze na ich zasiłki idą ze składek, które płaci każdy z nas.
Osoba, która nie jest chora, a poszła na zwolnienie i została przyłapana przez kontrolerów musi oddać zasiłek i wrócić do pracy. W ubiegłym roku na 6330 sprawdzonych zwolnień wpadły 122 osoby. W tym roku prawa do zasiłku straciło 51 „chorych”.
Lekarzowi grozi utrata prawa do wydawania zwolnień, a w najbardziej drastycznych przypadkach zawiadomienie do prokuratury. Na Lubelszczyźnie żaden lekarz nie został dotychczas tak ukarany.
Reklama












Komentarze