Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Strażacy nie będą usuwać wszystkich gniazd owadów

Strażacy zmieniają zasady wyjazdów do os, pszczół i szerszeni. Zamiast wysyłać samochód ratowniczy z pełną ekipą, dyżurny poda namiar do firmy, która rozwiązuje takie problemy.
Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej wydał właśnie zarządzenie w tej sprawie. Każde wezwanie do żądlących owadów będzie teraz rozpatrywane indywidualnie. – Jeżeli istnieje realne zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, oczywiście będziemy jechali z pomocą – mówi st. kpt. Ryszard Starko z lubelskiej straży pożarnej. Dotyczy to m.in. budynków użyteczności publicznej albo miejsc gdzie jest dużo ludzi, czyli np. klatek schodowych. – Ale jeżeli z owadami można sobie poradzić bez udziału strażaków, to będziemy przekazywali zgłaszającemu numery telefonów do firm, które się tym zawodowo zajmują – wyjaśnia Starko. – Nie każdy taki przypadek wymaga naszej interwencji. Choć wielu osobom tak właśnie się wydaje. Efekt? – Od maja do października wyjazdy do owadów to 30 proc. naszych wszystkich interwencji – mówi mł. bryg Jarosław Maluga ze straży pożarnej w Lubartowie. – W skali miesiąca w całym regionie to idzie w setki – dodaje Starko. – To już prawdziwy problem. Tymczasem z powodu bardzo niespokojnej pogody strażacy mają latem pełne ręce roboty. Wichury przewracają drzewa, niszczą budynki. Ulewne deszcze zalewają domy i budynki gospodarcze. Pioruny burz powodują pożary. Wakacje to także czas zwiększonej liczby wypadków samochodowych, w których konieczna jest interwencja straży. – Dochodzi do sytuacji, że takie poważne zdarzenia muszą czekać, bo my jesteśmy na interwencji w sprawie trzech pszczół – tłumaczy jeden z lubelskich ratowników. – Ludzie dzwonią i żądają natychmiastowej interwencji. Bo straż jest bezpłatna. I wiadomo, że na pewno przyjedzie. Problem w tym, że każdy wyjazd kosztuje, trzeba zapłacić m.in. za paliwo. Nowe przepisy w sprawie owadów mają przynieść straży oszczędności – od kilkuset do kilku tysięcy zł miesięcznie w każdej komendzie. FOT. PAWEŁ WÓJCIK Strażacy usuwają gniazdo os na jednym z puławskich osiedli. Teraz takie obrazki będą znacznie rzadsze JAK SOBIE PORADZIĆ? *Nie próbuj samodzielnie usuwać roju czy gniazda. *Nie zbliżaj się do gniazda lub roju na odległość mniejszą niż 20 m w terenie otwartym lub opuść pomieszczenie, w którym znajdują się owady. *Nie drażnij owadów poprzez rzucanie w nie różnymi przedmiotami, spryskiwanie wodą lub środkami owadobójczymi. *Gdy zbliża się do Ciebie pszczoła, osa lub szerszeń, unikaj gwałtownych ruchów. *W razie ataku osłoń głowę rękami lub odzieżą, a z niebezpiecznej okolicy oddalaj się powoli; najlepiej schronić się w ciemnym pomieszczeniu – pszczoły wylecą do światła. *Gdy koło Ciebie ktoś został użądlony, staraj się oddalić z tą osobą co najmniej na 50 metrów - inne owady mogą przybyć na pomoc atakującemu i użądlić ponownie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama