Reklama
Górnik Łęczna: Zawracanie głowy
Po takim meczu trudno mówić o wzmocnieniach zespołu. Bo praktycznie na każdą pozycję należałoby poszukać kogoś nowego. Co prawda okno transferowe wciąż jest otwarte, ale czasu zostało już niewiele.
- 16.08.2009 23:33
Tym bardziej, że w Górniku proces decyzyjny jest strasznie wydłużony. Wystarczy przypomnieć sobie negocjacje z braćmi Bronowickimi. Gdyby odpowiednie postanowienia zapadły szybciej i podpisy na kontraktach zostały złożone w porę, Grzesiek pewnie już teraz, bez oglądania się na Crveną Zvezdę, zostałby zatwierdzony do gry. A tak piłkarz wciąż czeka na certyfikat z Serbii, nie mówiąc o tym, że razem z Piotrem stracili obóz w Austrii.
Ostatnie dni upłynęły w Górniku na poszukiwaniu napastników. Jednak Mołdawianin Jurij Lewandowski i Łukasz Glikiewicz z Ruchu Chorzów jak nagle przyjechali, tak też szybko, po sparingu z Avią Świdnik, wyjechali. Później do \"zielono-czarnych” dołączył jeszcze Marcin Sobczak z Ruchu Chorzów. Ale i on nawet nie zdążył się rozpakować. Dwa treningi i \"do widzenia”. W Łęcznej pojawił się także Damir Kojasević.
Zawodnik Jagiellonii Białystok najpierw był bliski zawarcia kontraktu z Cracovią, a teraz z kolei z Górnikiem. Podobno warunki były już negocjowane i na początku tego tygodnia umowa może zostać parafowana. A jakby tego było mało, wciąż spekuluje się o przyjściu tajemniczego Łotysza.
Pytanie tylko, czy coś z tego wyjdzie? Patrząc na opieszałość w sprawach Kacpra Tatary i Tomasza Mazurkiewicza, trenujących z \"zielono-czarnymi” od kilku tygodni (pomijając opinię, czy oni akurat mają zbawić Górnika), trudno w tym \"szaleństwie” doszukać się jakiegoś sensu. Bo albo ich chcemy albo nie! Po co to zawracanie głowy...
I jak tak dalej pójdzie, okno transferowe zostanie zatrzaśnięte. A wtedy pozostanie już tylko powiedzenie: jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma... I szybkie skorygowanie planów.
Reklama













Komentarze