Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Były piłkarz Motoru pogrążył Górnika, zespół z Łęcznej sięgnął dna

Tego nikt się nie spodziewał. Po trzech meczach Górnik na swoim koncie nie ma ani jednego punktu i ani jednej strzelonej bramki. W trzeciej kolejce \"zielono-czarni” stoczyli pasjonujący, korespondencyjny bój z Motorem o to, kto zajmie przedostatnie miejsce w tabeli. Zwycięsko z tej zaciętej walki wyszli lublinianie...
Ale trzeba przyznać, że było to trochę nie fair. Bo składzie Wisły znalazł się Daniel Koczon. A to przecież były zawodnik Motoru. Dlatego napastnik \"Nafciarzy” strasznie się uparł, aby goli strzelić jak najwięcej. Dlatego skończyło się na trzech, które wystarczyły, żeby Górnik zapukał w twarde dno tabeli. Po porażce w Ostrowcu Świętokrzyskim kibice żartowali, że przynajmniej był jeden postęp – na ławce rezerwowych usiadł Krzysztof Radwański. Lecz cóż z tego, skoro inni zawodnicy byli równie dobrze usposobieni. Jakby tego było mało, z Łęcznej do Lubina pojechał Wallace Benevente, bo widocznie w Łęcznej środkowych obrońców jest wyraźnie za dużo. Kilkanaście minut dobrej gry, tak jak z KSZO, nie przyniosło żadnych efektów. Choć wynik mógł otworzyć Prejuce Nakoulma, wciąż szukający formy z ubiegłego sezonu. \"Prezesowi” nie udało się jednak strzelić do bramki, podobnie jak na razie przenieść do Lecha Poznań. Zmiana otoczenia wyszła za to na dobre Danielowi Koczonowi. W 27 min gospodarze stracili piłkę w środku pola, Łukasz Masłowski (były zawodnik Górnika) dośrodkował w pole karne i płocki napastnik głową pokonał Jakuba Wierzchowskiego. Dziesięć minut później było już 2:0. Tomasz Grudzień popędził prawą stroną, zacentrował do Krzysztofa Zeremby, który głową strącił piłkę. Druga \"główka” Koczona znowu zatrzepotała w siatce. Próby odwrócenia losów meczu były zbyt marne, aby mogły odnieść skutek. Natomiast riposty przyjezdnych wciąż budziły strach. W 69 min Koczon nie zdołał jeszcze skompletować hat-tricka, jednak sześć minut potem był już bezbłędny. Aktywny Masłowski posłał z boku dokładne podanie i Daniel po raz trzeci głową pokonał Wierzchowskiego. W ten sam sposób, dla utrwalenia łęczyńskiej defensywie. Na umiejętnościach napastnika gości poznali się natomiast miejscowi kibice, którzy brawami pożegnali schodzącego do szatni zawodnika. Nie zapomnieli też o swoim trenerze kibice, bawiący się okrzykami: – Stawowy? – Co? – 3:0! Górnik Łęczna – Wisła Płock 0:3 (0:2) Bramki: Koczon (27, 37, 75). Górnik: Wierzchowski – Głowacki, Rafalski (46 Stachyra), Karwan, Tomczyk – Bartoszewicz, Nikitović, Bazler – Nazaruk (71 Surdykowski), Niedziela (86 Michalak), Nakoulma. Wisła: Mierzwa – Żytko, Jarczyk, Pacan, Chwastek – Grudzień, Kostrubała (63 Sielewski), Majewski, Masłowski (84 Wyczałkowski) – Koczon (77 Wiśniewski), Zaremba. Żółte kartki: Wierzchowski, Tomczyk (G) – Kostrubała, Majewski (W). Sędziował: Michał Zając (Sosnowiec). Widzów: 1500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama