Niżnik: To było mistrzostwo świata
ROZMOWA Z Rafałem Niżnikiem, pomocnikiem Górnika
- 13.09.2009 15:37
– Co ja mogę powiedzieć... Sędziowanie było po prostu okropne. Przecież to rzadko się spotyka, aby arbiter aż tyle razy karał zawodników i trenerów.
– Podejmował takie decyzje, że w końcu ciężko było trzymać buzię na kłódkę. Sędzia doprowadzał nas do frustracji.
– Nie wiem, co chciał osiągnąć. Jednak naprawdę trudno było wytrzymać.
– Jeszcze w ŁKS Łódź. Graliśmy z Kujawiakiem Włocławek, w sezonie 2004/05. Tamten sędzia był jeszcze lepszy. Wyrzucił aż czterech zawodników ŁKS: Igora Sypniewskiego, Pawła Golańskiego, Zdzisława Leszczyńskiego i mnie.
– W sumie trzy. Tę trzecią też w ŁKS. Zostałem brutalnie sfaulowany przez rywala i można powiedzieć, że sam wymierzyłem sprawiedliwość.
– No nie, między innymi także o rzut wolny, po którym straciliśmy drugą bramkę. Wallace Benevente powiedział, że to rywal wpadł na niego. Decyzja była jednak korzystna dla gospodarzy. A potem jeszcze powtórka. Kuriozalna sytuacja. Niestety, to nie był jedyny przypadek. To już był chyba trzeci taki rzut wolny.
– Na pewno musimy wyciągnąć z tego wnioski, ale cieszy też, że w końcu strzelamy gole i stwarzamy sytuacje.
– Powinienem ją przechwycić, ale tam się zrobił taki tłok, że nie mogłem się ruszyć i zdążyć do tego zagrania.
– Nastawiliśmy się na kontry, byliśmy bardziej skoncentrowani na defensywie. Robiliśmy to, co zalecał nam trener, ale wiadomo, że przez 90 minut ciężko wytrzymać w takiej dyscyplinie.
– Trenerzy nie będą mieli teraz czasu, ponieważ liga nabrała tempa i będziemy grali co trzy dni. Ale z drugiej strony powinno działać to na naszą korzyść, bo będziemy się konsolidować i zgrywać.













Komentarze