Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I Liga: Po decyzji PZPN Widzew Łódź i Górnik Zabrze otwierają tabelę

Przed startem pierwszej ligi zespoły Widzewa oraz Górnika Zabrze zgodnym chórem wymieniane były jako faworyci do awansu. I po 10 kolejkach te prognozy w pełni się potwierdzają. Choć stało się tak dopiero po decyzji Wydziału Gier PZPN, znoszącej łodzianom ujemne punkty.
Wydział Gier PZPN informuje, iż w związku z brakiem podstawy prawnej do odliczania Widzewowi Łódź w sezonie 2009/2010 sześciu punktów w rozgrywkach I ligi, w tabeli nie należy aktualnie uwzględniać ujemnych punktów przy obliczaniu dorobku tego klubu – napisał w oświadczeniu przewodniczący WG Wojciech Jugo. Po tym stanowisku zespół Pawła Janasa wspiął się na czoło tabeli, spychając na drugie miejsce innego faworyta – Górnika Zabrze. Oczywiście to żadne zaskoczenie, bo oba zespoły, kadrowo spełniające kryteria ekstraklasy, od początku miały nadawać ton zmaganiom. Tym bardziej, że uchodzący za kandydatów do czołowych lokat – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Górnik Łęczna czy Znicz Pruszków, traciły seryjnie punkty. W tej sytuacji na górę stawki przebiły się trochę nieoczekiwanie Flota Świnoujście i Pogoń Szczecin. Ale tylko \"Portowcy” w rozgrywce o awans traktowani są serio. Czy układ w czołówce uda się komuś rozbić? Niespodzianek w tym sezonie nie brakuje. Przecież Widzew przegrał w Ząbkach, a zabrzanie w dwóch ostatnich kolejkach stracili pięć \"oczek”. W dodatku liderzy uskarżają się na szybki rozkład jazdy i liczne urazy. – Prowadząca dwójka już się ukształtowała, ale pewną odpowiedź dadzą najbliższe dni – uważa Tadeusz Łapa, trener Górnika Łęczna, pod wodzą którego \"zielono-czarni” w siedmiu meczach nie doznali porażki. – W kalendarzu Górnik Zabrze ma Zagłębie Sosnowiec w Pucharze Polski, Motor Lublin i nas. I to wszystko w ciągu tygodnia. W dodatku Ślązacy mieli ostatnio pewien kryzys. Zobaczymy jak sobie z nim poradzą i czy zdołają się przełamać. Widzew też miał moment załamania. Tempo jest rzeczywiście szybkie i raczej każdy musi mieć słabsze chwile. My postaramy się je wykorzystać. Podobny scenariusz był już przed rokiem. Wtedy też Tadeusz Łapa podciągnął w górę zespół i wiosną, już pod wodzą Wojciecha Stawowego, była realna szansa, aby wywalczyć ekstraklasę. Niestety, niewykorzystana. Teraz będzie dużo trudniej. – Ścisk w tabeli jest spory, a różnice nie aż tak wielkie – dodaje łęczyński szkoleniowiec. – Spróbujemy dogonić czołówkę, a istotna okaże się właśnie jesień. Jeśli straty uda się chociaż częściowo zniwelować, to runda rewanżowa będzie dawała nadzieje..

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama