Prawdopodobnie najstarszy strażak w Europie
Prawie 102 lata ma Wacław Wawrzyniuk i możliwe, że jest najstarszym strażakiem w Europie. Był też bohaterem filmu dokumentalnego kręconego przez niemiecką telewizję. – Przypomniałem im, że w 1944 roku Niemcy zabrali nasz strażacki wóz – mówi.
- 25.09.2009 21:35
Pan Wacław dokładnie za miesiąc ma urodziny. Przyszedł na świat 26 października 1907 roku. Jutro będzie honorowym gościem w czasie jubileuszu 90-lecia OSP w Janowie Podlaskim.
W domu ma fotografię zrobioną w 1914 lub 1915 roku. – Tu jest babcia. I ja. Wtedy byłem całkiem ładnym chłopczykiem – uśmiecha się. I dodaje, że miał dobrych rodziców, którzy zgodzili się, by 18-letni chłopak został strażakiem.
Grzegorz Kaczmarek, obecny prezes janowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej, w pożółkłych już dokumentach wyczytał, że przed II wojną światową Wacław Wawrzyniuk, jako dowódca plutonu, otrzymał list pochwalny \"za położone zasługi na polu pożarnictwa”.
Niedawno jeden z jego dwóch synów odnalazł w domu pamiątkowy sztandar janowskiej straży ufundowany w 1928. Zamierza go odrestaurować i wyeksponować w gablocie w Janowie Podlaskim.
Honorowy gość strażackich uroczystości kierował jednostką w najtrudniejszym momencie, bo w czasie wojny. Musiał zastąpić aresztowanego ówczesnego komendanta. Sam też siedział w więzieniu gestapo oskarżany o współpracę z podziemiem. W czasie wojny ucierpiał też strażacki sprzęt.
– W 1944 roku, uciekający z Janowa Niemcy zabrali nasz samochód strażacki, pocięli węże i poniszczyli sprzęt – wspomina mężczyzna.
Tuż po wojnie Wawrzyniuk nadal ratował dobytek ludzi, nawet, gdy budynek już był objęty ogniem.
– Znów trafiłem do więzienia, bo byłem uważany za kułaka i nie oddawałem wszystkiego zboża. Do tej pory to pamiętam – dodaje starszy pan, który całe życie ciężko pracował na 10-hektarowym gospodarstwie.
– Wszystkie dawne pożary siedzą mi w pamięci. Najgorszy był w czasie wojny, kiedy wyjechaliśmy do pożaru wydawało się bliskiego, a on był 30 km dalej, za Terespolem – opowiada bohater filmu, jaki wiosną nakręciła niemiecka ekipa telewizyjna.
Na zamówienie gości pod dom podjechał na sygnale samochód z kilkoma strażakami. Paliło się ognisko, a pan Wacław je ugasił. Przy okazji wypomniał Niemcom, że ich przodkowie w 1944 r. zabrali samochód janowskiej straży.
Reklama













Komentarze