Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska I liga: W środę Górnik Łęczna zagra w Zabrzu

Od kiedy zespół objął Tadeusz Łapa łęcznianie nie przegrali meczu. Ale w środę przed nimi szczególnie trudne zadanie, czyli starcie Górników w Zabrzu. Niestety, w ekipie gości nie będzie mógł wystąpić Radosław Bartoszewicz.
Ostatnie spotkanie ze Zniczem miało dwa oblicza. W pierwszej połowie nic nie wychodziło „zielono-czarnym”, dlatego jeszcze przed przerwą szkoleniowiec Górnika zdecydował się na dwie zmiany. Do szatni szybko powędrowali obaj napastnicy – Bartłomiej Niedziela oraz Janusz Surdykowski. – Szybko, nie wiem, czy nie grali za długo... Zresztą, sami się prosili – żartuje Tadeusz Łapa. – Wydaje mi się, że Janek w Łęcznej jest za bardzo sparaliżowany. Jedna nieudana akcja, jakieś okrzyki z trybun i przestaje mu wychodzić. Jestem przekonany, że w Zabrzu będzie zupełnie innym zawodnikiem. Bartek natomiast otrzymał kolejną szansę w podstawowym składzie i znowu nie wypalił. Widać, że pasuje mu przede wszystkim rola dżokera, kiedy wybiega na podmęczonego rywala. Na drugą część wyszła już całkiem inna drużyna. W ciągu pięciu minut gospodarze o sto osiemdziesiąt stopni odwrócili losy spotkania. A to oznaczało trzecie zwycięstwo w rundzie jesiennej. Niestety, wygrana została okupiona czwartą żółtą kartką Radosława Bartoszewicza. A w kontekście środowego meczu w Zabrzu oraz absencji Veljko Nikitovicia i Grzegorza Bronowickiego, to poważne osłabienie, trudne to wypełnienia. W tej sytuacji należy spodziewać się, że na środek pola, na swoją starą pozycję, powróci Piotr Bronowicki, który w niedzielę był rezerwowym. – Ostatnio najczęściej występowałem na boku obrony, jednak faktycznie, jako defensywny pomocnik czuję się najlepiej. Nie wiem co postanowi trener, ale ja jestem gotowy. Jak zagrać w Zabrzu? Swoje, nie można cofnąć się za głęboko, bo w końcu coś wduszą – stwierdził popularny „Skuter”. W środę trener gości będzie miał jeszcze jedną łamigłówkę. Wzmocnić środek trzecim pomocnikiem kosztem ataku, czy zostawić ustawienie 4-4-2. – Pierwsze słowa, jakie skierowałem w niedzielę w przerwie do chłopaków to: Co się stało z zespołem, który zasuwał w Szczecinie?! – przypomina trener Górnika. – I z takim samym zaangażowaniem musimy wyjść w Zabrzu. Musimy gospodarzy wybić z uderzenia i zagrać wysokim pressingiem. Stać nas, podobnie jak Pogoń, na korzystny rezultat. Poza tym większa presja spoczywa na rywalach. Oni muszą, my możemy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama