Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska IV liga: Zwycięstwa Sparty i Lewartu

Goście nie wygrali w Rejowcu Fabrycznym i mogą mieć pretensje tylko do siebie. Nie dziwi, zatem smutek na twarzy szkoleniowca ekipy z Wieniawy.
– To już kolejny taki mecz, w którym możemy przeciwnika dobić strzeleniem mu kolejnych goli, a nie robimy tego. I tym sposobem zamiast dopisywać sobie punkty, po prostu je bardzo głupio tracimy – tłumaczy trener Zbigniew Grzesiak. Szkoleniowiec miał na myśli trzy wyśmienite okazje do podwyższenia wyniku. Po pierwszej, w miarę wyrównanej części spotkania, i próbach zaskoczenia przeciwnika przez Damiana Lasotę, Krzysztofa Bonieckiego, w drugiej inicjatywę w pewnym momencie przejęli goście. Efektem tego była bramka Grzegorza Górala. Napastnik gości, jeszcze dwukrotnie mógł trafić do bramki strzeżonej przez Kamila Kurzepę. Szalę zwycięstwa na korzyść Lublinianki mógł przechylić Patryk Celing. Zawodnik gości miał idealnie dograną futbolówkę od Mateusza Baryzela. Jak na złość, będąc już prawie na linii bramkowej, najpierw nieczysto trafił w piłkę, a poprawkę jego strzału obronił bramkarz Sparty. Kurzepa zastąpił między słupkami Ireneusza Sajeckiego, który w meczu z Orionem Niedrzwica otrzymał czerwoną kartkę i musi pauzować w sumie dwa mecze. – Straciliśmy bramkę przez zagapienie naszych obrońców – wyjaśnia Marek Jankowski, kierownik Sparty. – Dopiero po tym fakcie zespół się obudził i zaczął grać. Efektem tego były dwie bramki, zdobyte w odstępie pięciu minut. – Obie straciliśmy w taki sam sposób, po kontrach i dośrodkowaniu Jacka Ziarkowskiego – relacjonuje Grzesiak. – Po tym mój zespół już się nie podniósł do walki. Zawodnikom jakby podcięto skrzydła. Przegraliśmy na własne życzenie. Nasze konto punktowe jest bardzo skromne, a przed nami teraz trudne spotkania z bardzo wymagającymi przeciwnikami. – Kto wie, jak potoczyłby by się ten mecz, gdyby nasz przeciwnik strzelili kolejne gole. Mimo porażki, młodzież Lublinianki zasłużyła na pochwałę – skomentował Jankowski. Bramki: M. Adamiec (75, 80) – Góral (60). Sparta: Kurzepa – Wojciechowski, Machnikowski, Kwiatkowski, Rossa, Chybiak (65 Kozieł), Lasota (77 Nowiński), Kiejda, M. Adamiec (88 Świr), Ziarkowski, Boniecki (72 Kozioł). Lublinianka: Zapał – Zieliński, Kursa, Krupski, Borowski, Sebastianiuk, Sobiech, Bartyzel, Wieczorek (55 Oszast), Góral, Celing. Żółte kartki: Krupski (L).Sędziował: Jarosław Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 150. Goście mieli Borysa Kaczmarskiego i dlatego zgarnęli trzy punkty. On potrafi znaleźć się w odpowiedniej sytuacji i ją wykorzystać – pochwalił doświadczonego napastnika trener Roztocza Krzysztof Rysak. Jednak to jego zawodnicy, podbudowani wygraną w Krasnymstawie, jako pierwsi zdobyli gola. Piotr Lipiec zagrał do Wojciecha Kuźmy, który strzałem lewą nogą w długi róg pokonał Michała Wilkołka. Lewart szybko otrząsnął się po tym ciosie i dwie minuty później skutecznie z rzutu wolnego kopnął Kaczmarski, wracający do składu po kontuzji. W 20 min ten sam piłkarz głową wykorzystał dośrodkowanie Konrada Krzyżanowskiego. – Ponieważ znowu miałem do swojej dyspozycji Borysa, Marka Wawruka i Dawida Pożaka, to nasza gra z przodu stała się o wiele spokojniejsza i dokładniejsza – podkreślił trener lubartowian Arkadiusz Smolarz. W drugiej części kolejne słowo znowu należało do Kaczmarskiego, który po akcji Wawruka uderzył do pustej bramki. Tym samym skompletował hat-tricka. Nadzieje Roztocza odżyły jeszcze w 80 min, kiedy Marcin Bździuch najlepiej zachował się w zamieszaniu podbramkowym. Jednak ostatecznie zostały one rozwiane w końcówce, bo rzut karny celnie wykonał Daniel Cyranek. – Już chyba trzeci gol gości przesądził sprawę. Nam po prostu zabrakło konsekwencji – żałował po spotkaniu Rysak. – Po zwycięstwie nad Startem miałem nadzieję, że znowu nam się udać dopisać punkty. No cóż, nie udało się u siebie, to znowu będziemy musieli spróbować na wyjeździe. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo teraz Roztocze pojedzie do Bełżyc. – Ta liga jest dziwna i zaskakująca. Tutaj każdy może wygrać z każdym – potwierdza Smolarz. – Dobrze, że my w Szczebrzeszynie zdołaliśmy odbić się od dołu tabeli, bo w przeciwnym razie moglibyśmy zakopać się już na dobre. Bramki: Kuźma (1), Bździuch (80) – Kaczmarski (3, 20, 78), Cyranek (89 z karnego). Roztocze: Sobolewski – Paweł Lipiec, Bielec, Sowa, Rysak, Wachowicz (46 Misiarz), Rugała (46 Duda), Antoszek, Kuźma, Piotr Lipiec (75 Sachadym), Lipski (75 Bździuch). Lewart: Wilkołek – Jezior, Maleszyk, Cyranek, Pszczoła, Pożak, Mitaszka, T. Mitura (80 Latek), Krzyżanowski (71 Korzeniowski), Wawruch (88 Urbaś), Kaczmarski (90 D. Mitura). Żółte kartki: Piotr Lipiec – Krzyżanowski. Sędziował: Ogrodowski (Chełm). Widzów: 400.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama