Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska IV liga: Zwycięstwo Huraganu, Olendra, POM-u i Orląt

Po meczu usiadłem z zawodnikami i razem staraliśmy się zrozumieć, jak to możliwe, że po tak dobrej pierwszej połowie, w drugiej oddaliśmy inicjatywę przeciwnikom – oceniał przebieg spotkania z Cisami Marek Pietruk, szkoleniowiec Huraganu.
W pierwszych czterdziestu pięciu minutach zespół gości nie istniał na boisku. Już do przerwy gospodarze powinni prowadzić co najmniej czterema bramkami. Skuteczność mieli jednak tylko pięćdziesięcioprocentową. Wynik w 19 min otworzył Aleksander Łotsuk, który najwyżej wyskoczył w polu karnym po dośrodkowaniu Damiana Capa z rzutu wolnego. Kilkanaście minut później doskonałą okazję na podwyższenie rezultatu zmarnował Filip Ślósarski. 18-letni napastnik otrzymał precyzyjne podanie od Damiana Capa, ale nieczysto trafił w piłkę głową, uderzając z dwóch metrów obok bramki. W 38 min był już jednak bezbłędny i dokładnym strzałem przy słupku wykończył indywidualną akcję. Przed końcem pierwszej połowy miejscowi mogli zdobyć jeszcze jednego gola. Znakomitą okazję do tego miał Adam Osiej, ale po podaniu Łotsuka.... stracił równowagę pięć metrów przed bramką. Po przerwie gospodarze wyszli mocno rozluźnieni, zapominając, że czeka ich jeszcze druga połowa. Swoją szansę zwietrzyli podopieczni Andrzeja Depty, którzy bardziej zdecydowanie zaatakowali. Opłaciło się, bo już w 58 min zdobyli kontaktową bramkę. Paweł Kadłubowski wygrał pojedynek szybkościowy z obrońcami gospodarzy i został sfaulowany przez jednego z nich. – Rzut karny był ewidentny – nie miał wątpliwości nawet Pietruk. Pewnym egzekutorem \"jedenastki” okazał się kapitan Cisów Arkadiusz Perduta. Goście nie poprzestali na tym. Stworzyli sobie jeszcze dwie dogodne okazje i gdyby nie Siergiej Czerepienko, mogliby pokonać Huragan. Golkiper z Międzyrzeca wygrał jednak pojedynki z Kamilem Dudkiem oraz Kadłubowskim i po raz kolejny został bohaterem spotkania. Dopiero w samej końcówce zawodnicy Pietruka znów doszli do głosu. Na dziesięć minut przed końcem meczu mogli podwyższyć na 3:1, ale uderzenie Siergieja Szomana z rzutu wolnego ostemplowało jedynie poprzeczkę. Bramki: Łotsuk (19), Ślósarski (38) – Perduta (58 k). Huragan: Czerepienko – Cap (88 Węgrzyniak), Szoman, J. Szczepaniuk, Tusz (82 Korniluk), Mazur (46 Chromik), Łotsuk, A. Szczepaniuk, Osiej (68 Kwaśniewski), Ślósarski, Klujewski,. Cisy: Kruk – Zgierski, Lenartowicz, Perduta, Plewiński, Kamiński, Polak, Tupaj, Dudek, Adamczyk, Kadłubowski. Żółte kartki: Szoman, Chromik, A. Szczepaniuk, Klujewski (H) – Perduta, Lenartowicz (C). Sędziował: Wasyluk (Chełm). Widzów: 200. Piłkarze Janowianki będą musieli przełożyć, co najmniej o kolejny tydzień marzenia o pierwszym w tym sezonie zwycięstwie na wyjeździe. Wczoraj podopieczni Dariusza Brytana wrócili z tarczą z Soli, gdzie przegrali z tamtejszym Olendrem 0:2. – Mecz mógł ułożyć się zupełnie inaczej, gdybyśmy na początku wykorzystali stuprocentową okazję. Kolejny raz w pierwszych minutach stwarzamy zagrożenie pod bramką przeciwnika, ale nie potrafimy strzelić gola. Potem tracimy głupie bramki i nie potrafimy tego odrobić – żałował po meczu Brytan. Mowa o sytuacji z 5 min, kiedy po dośrodkowaniu Piotra Chmiela Paweł Bielak strzałem głową posłał piłkę tuż obok bramki. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. W 7 minucie po podaniu z głębi pola obrońcom Janowianki urwał się Michał Różański i w sytuacji sam na sam pokonał Artura Kielarskiego. Po pierwszej bramce na boisku nadal trwała wyrównana walka, która jednak nie przyniosła efektów w postaci bramek. Po zmianie stron częściej na połowie rywala gościli zawodnicy z Janowa, ale w dalszym ciągu nie potrafili zakończyć akcji skutecznym strzałem. Ta sztuka udała się za to rezerwowemu napastnikowi Olendra Arkadiuszowi Kusiakowi. Zawodnik, który w 68 min. strzelił strzelca pierwszego gola, siedem minut później ustalił wynik meczu. – Dzięki wygranej zachowaliśmy kontakt z czołówką. Cieszy zwłaszcza postawa młodych graczy, w tym zdobywców obu bramek. Na prawej pomocy dobrze pokazał się debiutujący Marek Myszka – podsumował trener Furlepa. Olender Sól – Janowianka Janów Lubelski 2:0 (1:0) Bramki: Rózański (7), A. Kusiak (75). Olender: Czukiewski, Ł. Kusiak, Dobromilski, Dziedzic, Grelak, Chomicz, Lalik (82 Blacha), Myszka, Poliwka (60 Robak), Albingier, Różański (68 A. Kusiak). Janowianka: Kielarski, Oczkowski, Sobótka, Szarowski, P. Sadowski, Firosz, Duda (70 Szczecki), Piecyk, Wachowicz, P. Chmiel, P. Bielak. Żółte kartki: M. Myszka – P. Bielak. Widzów: 600. Sędziował: Michał Rogowski (Chełm). Piłkarze POM Iskry Piotrowice nie poszli za ciosem. Po dwóch wyjazdowych wygranych zespół Konrada Maciejczyka nie sprostał Orionowi Niedrzwica, przegrywając 1:2. Trzy punkty zapewnił gościom Tomasz Kura, autor dwóch goli. – Znowu rozkręciliśmy się dopiero po przerwie, ostatnio ciągle wygrywamy mecze właśnie w drugich połowach. Z czego to wynika? Mamy dobrą frekwencję na treningach i dosyć ostro pracujemy, dlatego fizycznie naprawdę jesteśmy bardzo mocni. W meczu z POM-em gospodarze byli groźni w pierwszej połowie, ale w drugiej części to my już dominowaliśmy i powinniśmy wygrać znacznie wyżej – ocenia trener Orionu Waldemar Wiater. Przed przerwą dwie dobre okazje miał napastnik miejscowych Radosław Kaczmarczyk. Najpierw przymierzył w słupek, a później, kiedy miał przed sobą tylko bramkarza, niespodziewanie... uderzył z dystansu. Pierwszego gola, w 55 min, po uderzeniu głową zdobył Kura. Kilkanaście minut później ten sam gracz po raz drugi wpisał się na listę strzelców. W kilku innych sytuacjach ekipa trenera Wiatra była bliska zdobycia kolejnych goli, ale zabrakło ostatniego podania. Na osłodę dla miejscowych do siatki Rafała Jaśkowiaka trafił Marcin Wałachowski. Ale więcej w tym zasługi bramkarza, który niegroźny strzał przepuścił między nogami. – To był typowy klops, ale poza tym golem nie mogliśmy stworzyć zagrożenia pod bramką rywali. Już po pierwszym trafieniu Orionu całkowicie zeszło z nas powietrze – mówi Konrad Maciejczyk, opiekun POM. POM Iskra Piotrowice – Orion Niedrzwica 1:2 (0:0) Bramki: Wałachowski (85) – Kura (55, 72) POM: Sulowski – Wałachowski, Bartoszcze, P. Wronka, M. Orłowski, Bielak (55 Sobkowicz), D. Wronka, K. Orłowski, Stepień, Lis, Kaczmarczyk (75 Orzeł). Orion: Jaśkowiak – Olko, Golisz, Kosidlak, P. Gorczyca, Witek, Piwowarski, Kucharski, Szymuś (70 M. Gorczyca), Gutek, Kura (85 Boguszewski). Żółte kartki: Lis, M. Orłowski (POM) – Golisz, Piwowarski, Kucharski, Kosidlak, Olko (Orion). Czerwona kartka: M. Orłowski (POM, 82 minuta, za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Korszeń (Biała Podlaska). Widzów: 500. W niezwykle gorącej atmosferze odbywał się mecz Orląt Łuków z Unią Bełżyce. Po nerwowym i zaciętym spotkaniu gospodarze pokonali rywali 4:1. W pierwszej połowie lekką przewagę mieli goście. Najlepszą sytuację, w 23 min, zmarnował Mariusz Gołocinski, który trafił w wewnętrzną część słupka. – Do tej pory zastanawiam się, w jaki sposób ta piłka wyszła w pole. Nie miała prawa tego zrobić! – dziwił się Tomasz Kamiński, trener Unii. Orlęta również miały swoją sytuację, ale w prostej sytuacji do bramki nie trafił Rusłan Agafonows. Jednak po przerwie napastnik, który w lecie przyszedł z Dołgawy Ryga, był już zdecydowanie skuteczniejszy. Tuż po przerwie doszedł do długiej piłki i pokonał Karola Kurzępę. – Taki lob nie powinien przejść przez linię obrony – krytykował swoich defensorów Kamiński. Cztery minuty później rzut karny, za zatrzymanie piłki ręką przez jednego z piłkarzy Unii, wykorzystał Piotr Ozygała. Chwilę później 37-letni obrońca Orląt kolejny raz skutecznie egzekwował „jedenastkę”, podyktowana za faul na Agafonowsie. – To były wyimaginowane karne. Nawet miejscowi kibice śmieli się z tych decyzji sędziego. Orlęta były w tym meczu lepsze i wygrałyby również bez pomocy arbitra – żalił się szkoleniowiec gości. W 65 minucie Unia, za sprawą Wojciecha Boniaszczuka, zaliczyła honorowe trafienie. Przy tej sytuacji wstrząśnienia mózgu doznał Ilija Kuśnierenko. – Po zderzeniu z zawodnikiem rywali pojechał do szpitala. Najprawdopodobniej zostanie tam przez trzy dni – poinformował Tadeusz Kurek, kierownik Orląt. (kk) Orlęta Łuków – Unia Bełżyce 4:1 (0:0) Bramki: Agafonows (46), Ozygała (50 z karnego, 53 z karnego), Gaj (83) – Boniaszczuk (65). Orlęta: Kuśnierenko (65 Sych) – Wysokiński, Ozygała, Fortuna, Izdebski, Matuszewski, Abramenko, Wryk, Sudowski (46 Kiryło), Agafonows (83 Fadiejew), Gaj. Unia: Kurzępa – Zieliński (60 Michał. Winiarski, 80 Maciej Winiarski), Cioch, Jezierski, Czępiński, Gołociński, Sidor (60 Gołofit), Boniaszczuk, Walęciuk, Gałkowski (46 Strug), Samolej. Żółte kartki: Fortuna, Agafonows, Abramenko – Kurzępa, Czępiński, Cioch, Jezierski, Michał Winiarski. Sędziował: Paterek. Widzów: 300.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama