Reklama
III Liga: Festiwal zmarnowanych szans w Kraśniku, lider zatrzymany w Nowej Sarzynie
Piłkarze Stali Kraśnik znowu nie wygrali przed własną publicznością, ale mogą mieć pretensje tylko do siebie, bo w niedzielnym spotkaniu ze Stalą Sanok zmarnowali wiele świetnych sytuacji. W efekcie mecz zakończył się remisem 1:1.
- 04.10.2009 21:45
– Mieliśmy do przerwy mnóstwo szans na gole, ale ani razu nie udało się trafić do siatki rywali. Wielka szkoda, bo po raz kolejny w drugiej połowie moi piłkarze przez niefrasobliwość nie zdobyli trzech punktów.
Po objęciu prowadzenia powinniśmy spokojnie dowieźć wynik do końcowego gwizdka. Zamiast tego, w niegroźnej sytuacji, Siergiej Sawczuk wystawił nogę, a nadział się na nią jeden z przeciwników i sędzia podyktował rzut karny.
W samej końcówce mogło być jeszcze gorzej, bo z groźną akcją wychodzili goście, na szczęście nie pokonali Kamila Beszczyńskiego. Jedno \"oczko” w starciu z Sanokiem to nie to co sobie zakładaliśmy, ale spróbujemy się poprawić już w kolejnym spotkaniu – zapowiada trener gospodarzy Sławomir Adamus.
W pierwszej połowie miejscowi prześcigali się w marnowaniu świetnych sytuacji na bramki. Zaczął Łukasz Gromba, który nie potrafił trafić do siatki mimo sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali. Oko w oko z golkiperem Stali stanął też Daniel Szewc, ale i on nie zdołał poprawić swojego dorobku bramkowego.
Jeszcze bliżej powodzenia był Filip Drozd. 18-letni zawodnik z Kraśnika dwa razy zdecydował się na uderzenia z dystansu i niestety dwukrotnie trafił w... słupek.
W drugiej połowie obie ekipy zaliczyły tylko po jednym trafieniu i po dziewięciu kolejkach podopieczni trenera Adamusa są jedną z trzech drużyn, która nie zanotowała jeszcze ani jednej wygranej u siebie.
Stal Kraśnik – Stal Sanok 1:1 (1:1)
Bramki: Litun (54) – Borowczyk (60-karny).
Kraśnik: K. Beszczyński – D. Beszczyński (85 Czerkaszyn), Sawczuk, Gołebiowski, Ławryszyn, Pacek (67 ręba), Szewc, Binkiewicz, Litun, Drozd, Gromba (46 Dydo).
Sanok: Psioda – Sumara, Węgrzyn, Łuczka, Szałankiewicz, Tabisz (86 Kosiba), Zajdel, Kuzicki, Borowczyk, Pańko (46 Kruszyński), Nikody (90 Kijowski).
Żółte kartki: Ławryszyn (Kraśnik) – Łuczka, Nikody (Sanok)
Sędziował: Michał Pastusiak (Lublin). Widzów: 400.
Po ośmiu zwycięstwach z rzędu Górnik II Łęczna potknął się w Nowej Sarzynie, w meczu z tamtejszą Unią. Gospodarze wygrali 1:0 po golu Kamila Mierzwy w 48 minucie spotkania.
Goście mieli jednak spore problemy kadrowe, zwłaszcza w defensywie. Między słupkami musiał też zadebiutować golkiper z drużyny juniorów starszych łęcznian Dominik Buczyński. Spisał się jednak nieźle, a przy straconej bramce nie ponosi żadnej winy, bo przepuścił do siatki strzał z najbliższej odległości.
– Zagraliśmy dzisiaj bez wiary w sukces i tego efektem jest wynik spotkania. Mimo tej porażki śmiem uważać, że remis byłby sprawiedliwszym wynikiem, który nie krzywdził by żadnej ze stron.
Były momenty, kiedy przeważała Unia, ale i takie, kiedy to my dyktowaliśmy warunki. Szkoda, ale nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzić się z porażką i odrobić stracone punkty w kolejnych spotkaniach – mówi szkoleniowiec Górnika II Janusz Mieczkowski.
Unia Nowa Sarzyna – Górnik II Łęczna 1:0 (0:0)
Bramka: K. Mierzwa (48).
Unia: Zastawny – Micek, Wtorek (46 Bartnik), Gaca, K. Mierzwa, Oślizło, Kocur, Radawiec, Szafran, Juda (90 Reptak), Bednarz (88 Horajecki)
Górnik: Buczyński – Jędrzejuk (73 Roczon), Pawelec, Stefaniuk, Zielony, Jankowski, Wójcik, Michalak (61 Iwanicki), Flis (46 Osuch), Grobelny, Klimkiewicz (46 Wasil).
Żółte kartki: Radawiec (Unia) – Jędrzejuk, Jankowski, Grobelny, Wasil, Osuch (Górnik II). Sędziował: Andrzej Zwierzchowski (Rzeszów). Widzów: 300.
Całkiem niezły mecz zagrali w niedzielę piłkarze Spartakusa Szarowoli i Avii Świdnik. Było sporo podbramkowych spięć, groźnych strzałów i bramkarskich parad. Zabrakło tylko jednego – bramek, bo mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Dzięki podziałowi punktów obie drużyny zachowały swoje pozycje w czołówce trzeciej ligi lubelsko-podkarpackiej.
Podopieczni Bohdana Blawackiego mają jednak, nad czym rozmyślać, bo nie zdołali wygrać już w trzecim z rzędu meczu przed własną publicznością.
Spartakus Szarowola – Avia Świdnik 0:0
Spartakus: Kogut – hamarnik, Orzechowski, Stadnicki, Raisza, Beza (72 Browkin), Diaczuk-Stawicki (84 Hryniszyn), Temeriwski, Luc, Droździel, Paskiw.
Avia: Styżej – Paluszek (46 Habian), Grzegorczyk, Pielach, Gralewski (84 Kleszcz), Pranagal, Kamiński, Kubiak, Orzędowski, Rusiecki, Mazurek (90 Jeleniewski).
Żółte kartki: Luc, Beza (Spartakus) – Mazurek, Rusiecki (Avia).
Czerwona kartka: Rusiecki (Avia, 85 minuta, za drugą żółtą).
Sędziował: Marek Mirosław (Lublin). Widzów: 250.
Wyraźnie nie poszło graczom Stali Poniatowa w Boguchwale. Ekipa Henryka Kamińskiego już po kwadransie przegrywała 0:2, a w samej końcówce straciła jeszcze jednego gola.
Kontro bramkowe gospodarzy otworzył pechowo najlepszy strzelec \"żółto-niebieskich” Dominik Pietras po samobójczym trafieniu.
– To samobójcze trafienie podcięło nam skrzydła. Kilka minut później dostaliśmy zresztą drugiego gola. Po przerwie próbowałem rozruszać mój zespół zmianami, ale poza sytuacją Michała Czarneckiego, który z bliska nie zdołał trafić do bramki rywali, nie mieliśmy już czym straszyć.
Musimy poszukać jakichś innych rozwiązań, zwłaszcza w ataku – ocenia opiekun Stali.
Izolator Boguchwała – Stal Poniatowa 3:0 (2:0)
Bramki: Pietras (11-samobójcza), Płonka (15), Porada (89)
Izolator: Paszek – Krzak, Szpond, Iwanowski, Kopiec, Rusin (69 Karwat), Sierżęga(91 Woźniak), Cupryś (75 Skiba), Bereś, Płonka, Porada(90 Warzybok).
Stal: Radczenko – Grajper, Pietras (46 Czarnecki), Stryżej, Gołębiewski, Wójcik, Olchawski, Szyman (41 Wyroślak), Jabłoński (75 Jasik), Szczawiński, Omelianow (71 Miazga).
Żółte kartki: Iwanowski, Sierżęga, Miazga (Izolator) – Szczawiński, Jabłoński (Stal).
Sędziował: Rafał Krężałek (Krosno). Widzów: 450.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama













Komentarze