Reklama
Piekutowski: Chylę czoła przed kolegami
ROZMOWA Z Adamem Piekutowskim, wychowankiem Lublinianki i trzykrotnym mistrzem Polski z Wisłą Kraków
- 07.10.2009 21:51
– Były bramki, więc kibice powinni być zadowoleni. O to w końcu chodzi w tej grze. Szkoda trochę, że moi przyjaciele nie zdołali osiągnąć dziś korzystniejszego rezultatu. Przed meczem miałem cichą nadzieję, że wreszcie ktoś wygra z Wisłą, ale nie udało się.
– Niestety, frekwencja nie dopisała. Jakimś usprawiedliwieniem może być środowy termin spotkania. W inny dzień jednak gwiazd ściągnąć nie mogliśmy. A te przyjechały naprawdę największego formatu i myślałem, że wystarczy to do zapełnienia stadionu. Okazuje się, że w Lublinie nie ma zainteresowania fajną piłką. Trochę mi przykro z tego powodu, ale nic zrobić nie mogę.
– Jestem zadowolony, że przyjechali wszyscy, którzy mogli. Chylę przed nimi czoła. Spędziliśmy wspólnie fajne lata na boisku. Można powiedzieć, że to taka moja piłkarska rodzina. Jestem im bardzo wdzięczny. Gdyby któryś z chłopaków znalazł się w podobnej sytuacji, na pewno bym mu pomógł.
– Przede wszystkim chciałbym odpocząć. Przygotowanie tego spotkania kosztowało mnie troszkę wysiłku. Później pomyślę nad organizacją charytatywnego meczu dla Lublinianki.
– Jest kilka pomysłów, które czekają na realizację. Podchodzę do tego optymistycznie i jestem dobrej myśli.
Reklama













Komentarze