Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Samochód zapchajdziura, czyli sposób na dziurawą jezdnię

Przed domem pani Anny jest dziura w jezdni i robi się kałuża. Gdy skargi w Urzędzie Miasta nic nie dały, kobieta kupiła stara ładę samarę i zaparkowała nad kałużą. Dzięki temu błoto przestało chlapać na płot i ogród pani Anny.
Historia zaczęła się kilka lat temu, gdy jeden z sąsiadów pani Anny, który mieszka po przeciwnej stronie ulicy Okólnej robił przyłącze kanalizacyjne. Budowlańcy nie wyrównali rozkopanej jezdni i z czasem powstało zagłębienie. Przez lata gromadziła się tam woda i inne nieczystości. Przejeżdżające samochody rozchlapywały błocko brudząc płot i iglaki. Pani Anna próbowała załatwić sprawę w Urzędzie Miasta. Pisma, w których prosiła o załatanie dziury i likwidację kałuży nie skutkowały. Urzędnicy z Wydziału Dróg i Transportu kobietę zbywali. – Kiedy napisałam do urzędu pismo, że dziura obok mojej posesji się pogłębia, otrzymałam odpowiedź, że sprawa się przeterminowała. Podobnie jest z reklamacją. Ktoś jednak w urzędzie dał pozwolenie na wykonanie przyłącza. Tymczasem ja rokrocznie malowałam płot, pielęgnowałam lub nawet wymieniałam niszczone rośliny. To kosztuje. Przeanalizowałam sprawę i kupiłam ładę – opowiada pani Anna. Kobieta postawiła samochód nad kłopotliwą dziurą i skończyło się rozchlapywanie błota na jej płot i posesję. Marzanna Guz, sąsiadka pani Anny nie kryje uznania: Sąsiadka jest pomysłowa. Dzięki jej fortelowi skończyło się też chlapanie na przechodniów. Kałuża ukryta pod samochodem, to oryginalny protest – zauważyła. Jej mąż Jacek Guz też z podziwem ocenia patent wymyślony przez sąsiadów: – Na ich miejscu bym zrobił to samo. Samochody jadące obok łady zwalniają. Nie ochlapią dzieci idących do szkoły – mąż pani Marzanny, który też podziwia patent sąsiadów. – Stan naszej ulicy jest fatalny, na Okólnej nie ma kanalizacji deszczowej. Pani Anna nie traci rezonu, choć co pewien czas jest nękana przez różnych kontrolerów. – Co pewien czas pojawia się policja lub straż. A ja prawidłowo postawiłam samochód – twardo mówi kobieta, którą co pewien czas odwiedzają różni kontrolerzy. – Jak kałuża się powiększy i powstanie jezioro, to kupię stara z przyczepą, aby zablokować błoto – dodaje i nie przejmuje się skargami niektórych mieszkańców z ul. Okólnej. – Już w lipcu otrzymaliśmy sygnał, że na Okólnej od dwóch tygodni stoi tajemniczy samochód. Pojechał patrol i rozmawiał z właścicielem. Policjanci stwierdzili, że łada nie stwarza zagrożenia w ruchu. Nie mieliśmy tam nic do roboty – wyjaśnia Krzysztof Semeniuk, oficer prasowy bialskiej policji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama