Giertl: Będzie bronił... Kuba
ROZMOWA z Jakubem Giertlem, bramkarzem Górnika Łęczna
- 09.11.2009 00:06
– Na pewno nie. Cały czas rywalizuję z Kubusiem Wierzchowskim i dostałem szansę tylko dlatego, że on musiał pauzować za żółte kartki. Jednak będę dalej robił swoje, aby przekonać trenera do siebie.
– Przegraliśmy 2:4 i ja nie mogłem być z siebie zadowolony. Jednak spotkanie z ŁKS była dla mnie pierwszym ciężkim występem. W Zabrzu wszedłem z ławki rezerwowych, wszystko szybko się działo i nie było czasu na myślenie. Natomiast z Motorem nie miałem za dużo pracy. A z ŁKS byłem trochę zdenerwowany i to było widać na boisku, w moich interwencjach. Jednak wtedy jako zespół nie zagraliśmy dobrze w obronie. Z Widzewem było już całkiem inaczej. Byliśmy skoncentrowani i zaangażowani.
– Chyba nikt nie oczekiwał, że przywieziemy jeden punkt. Ale mecz mógł potoczyć się na trzy sposoby. Bo Widzew miał kilka sytuacji, po których mógł wygrać, a my swoje szanse też stworzyliśmy, w końcówce. Szkoda, że Grzesiek Szymanek nie strzelił gola. Mam nadzieję, że jeszcze lepiej pójdzie nam w środę z KSZO i wywalczymy w końcu zwycięstwo.
– Przez dwa dni nie trenowałem, ale w piątek poczułem się już lepiej. Jednak później znowu położyłem się do łóżka, aby już do końca wyleczyć chorobę.
– Kuba.
– (śmiech) Pewnie Wierzchowski.
– Byłem, bo każdy chce grać. Ja wcale nie jestem inny. Dlatego później na treningach chciałem udowodnić, że również zasługuję na swoją szansę.













Komentarze