Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Giertl: Będzie bronił... Kuba

ROZMOWA z Jakubem Giertlem, bramkarzem Górnika Łęczna
– Na pewno nie. Cały czas rywalizuję z Kubusiem Wierzchowskim i dostałem szansę tylko dlatego, że on musiał pauzować za żółte kartki. Jednak będę dalej robił swoje, aby przekonać trenera do siebie. – Przegraliśmy 2:4 i ja nie mogłem być z siebie zadowolony. Jednak spotkanie z ŁKS była dla mnie pierwszym ciężkim występem. W Zabrzu wszedłem z ławki rezerwowych, wszystko szybko się działo i nie było czasu na myślenie. Natomiast z Motorem nie miałem za dużo pracy. A z ŁKS byłem trochę zdenerwowany i to było widać na boisku, w moich interwencjach. Jednak wtedy jako zespół nie zagraliśmy dobrze w obronie. Z Widzewem było już całkiem inaczej. Byliśmy skoncentrowani i zaangażowani. – Chyba nikt nie oczekiwał, że przywieziemy jeden punkt. Ale mecz mógł potoczyć się na trzy sposoby. Bo Widzew miał kilka sytuacji, po których mógł wygrać, a my swoje szanse też stworzyliśmy, w końcówce. Szkoda, że Grzesiek Szymanek nie strzelił gola. Mam nadzieję, że jeszcze lepiej pójdzie nam w środę z KSZO i wywalczymy w końcu zwycięstwo. – Przez dwa dni nie trenowałem, ale w piątek poczułem się już lepiej. Jednak później znowu położyłem się do łóżka, aby już do końca wyleczyć chorobę. – Kuba. – (śmiech) Pewnie Wierzchowski. – Byłem, bo każdy chce grać. Ja wcale nie jestem inny. Dlatego później na treningach chciałem udowodnić, że również zasługuję na swoją szansę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama