Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Nowe procedury dla inwalidów. Muszą chodzić od lekarza do lekarza

Żeby dostać nową kartę upoważniającą do parkowania na miejscach dla niepełnosprawnych, inwalidzi muszą chodzić od lekarza do lekarza. Nowe procedury irytują lekarzy i pacjentów
Nowe procedury dla inwalidów. Muszą chodzić od lekarza do lekarza
To jakiś absurd - mówi Piotr Jarecki, lekarz, który pracuje w jednej z puławskich przychodni. - Lekarze rodzinni zamiast skupić się na pacjentach z konkretnym schorzeniem, muszą tracić czas na wypełnianie kolejnych dokumentów.

Nowe przepisy regulujące przyznawanie kart parkingowych niepełnosprawnym obowiązują od 1 lipca. - Ich wprowadzenie miało na celu weryfikację wydanych wcześniej dokumentów. Chodzi o korzystanie z kart przez ludzi do tego nieuprawnionych - tłumaczy Marek Kusio, przewodniczący Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Puławach. - Były przypadki, że z karty korzystała rodzina niepełnosprawnego, który zmarł.

Przed zmianą przepisów karty wydawali starostowie na podstawie orzeczenia o niepełnosprawności. Dokument ten mogły dostać również osoby z lekkimi schorzeniami narządu ruchu. Teraz, ci, którzy korzystają z takich kart, przechodzą weryfikację stanu zdrowia.

- Najpierw muszą zgłosić się do lekarza rodzinnego lub lekarza specjalisty, który wystawi zaświadczenie. Potem my wzywamy ich na komisję. Takie są procedury - tłumaczy Kusio.

- Na wypisanie jednego zaświadczenia muszę przeznaczyć ok. 20 minut - denerwuje się lek. med. Piotr Jarecki. - Kuriozalne jest to, że po wizycie u lekarza rodzinnego pacjent musi się jeszcze stawić na komisji, w której przecież też jest lekarz.

- Kolejki są nie tylko u lekarzy, ale również u nas - wyjaśnia Kusio. - My też mamy znacznie więcej obowiązków i trafiamy na wiele niezadowolonych osób. Od lipca wydaliśmy już 150 nowych kart - dodaje.

Procedury są uciążliwe także dla niepełnosprawnych. Muszą najpierw iść do lekarza, a potem stawić się przed komisją. Na dodatek, choć przepisy obowiązują od lipca, to ministerstwo pracy nie zdążyło z przygotowaniem dokumentów. - Najbardziej narzekają ci, którzy mogli korzystać z kart, a mieli orzeczony lekki stopień niepełnosprawności albo korzystali z nich bez uprawnień - komentuje Adam Orzeł, który prowadzi w Lublinie Fundację Aktywnej Rehabilitacji. - Ci z poważniejszymi schorzeniami zmianę procedur przyjmują na ogół ze spokojem.Jest szansa, że niepełnosprawni będą mieli więcej czasu na wymianę kart. Termin miał upłynąć 30 listopada, ale posłowie zaproponowali jego wydłużenie do połowy przyszłego roku.

- To z powodu dużej liczby wniosków i opóźnienia w dostarczeniu kart z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej do zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności - mówi Beata Mazur, przewodnicząca Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Lublinie. - Mimo że nowe przepisy obowiązują od lipca, karty dostaliśmy dopiero we wrześniu. Przesunięcie tego terminu byłoby dużym ułatwieniem dla niepełnosprawnych, którzy spokojnie załatwiliby wszelkie formalności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama