Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Użyli pałki, bo nazwał policjantów psami?

\"Czy te psy się wreszcie za mnie wezmą” – mruknął pod nosem zniecierpliwiony mężczyzna czekający na przyjęcie zgłoszenia na policji. Słowa usłyszał policjant, który miał go uderzyć. Potem funkcjonariusze okładali go pałką, a jeden kopnął w jądra – donosi Gazeta Wyborcza. Policja zaprzecza, że doszło do pobicia.
Krzysztof Karabowicz to kierowca tira spod Łodzi, który podczas pobytu w Kraśniku chciał zgłosić na policji, że został okradziony. Podejrzewał, że stracił telefony komórkowe podczas jedzenia posiłku w barze. Udał się na kraśnicką komendę i po 20 minutach oczekiwania na przyjęcie zgłoszenia puściły mu nerwy. \"Czy te psy wreszcie się za mnie wezmą” – rzucił pod nosem. Poskutkowało. Podszedł do niego jeden z policjantów i według relacji mężczyzny uderzył w okolice lewego oka. Potem został skuty i zawleczony do łazienki. Policjanci okładali go pałką, dostał też kopniaka w jądra. Jeden z nich stanął mu butem na twarz. Potem Karabowicz został radiowozem przewieziony na pogotowie. Następnego dnia usłyszał zarzuty napaści na policjantów i znieważenia. \"Powiedziałem, że przyznaję się do znieważenia, ale nie do pobicia.” – mówi Gazecie Wyborczej. Rzecznik kraśnickiej policji twierdzi, że pobicia nie było, a użyto jedynie środków przymusu bezpośredniego w postaci pałki i kajdanków. Policjanci mieli użyć też chwytów obezwładniających, bo mężczyzna się z nimi szarpał. Sprawą po doniesieniu Karabowicza zajęła się już prokuratura. Policja również wyjaśni okoliczności zajścia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama