Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Katastrofa w Smoleńsku: Odszedł Edward Wojtas. Dobry człowiek

Na 10 kwietnia planowaliśmy wspólnie imieniny. Ale musieliśmy je przełożyć, bo leciał na uroczystości katyńskie. Już do nas nie wróci – mówi wzruszony Edward Zyśko, przyjaciel i najbliższy sąsiad Edwarda Wojtasa.
Arkadiusz Bratkowski, członek Zarządu Województwa z PSL - Odszedł prawy człowiek, który służył pomocą innym ludziom. Trudno o tym mówić. Trudno mówić o kimś, kto powinien być tutaj z nami. Znaliśmy się od lat 90. Po wyborach samorządowych w 1998 roku tworzyliśmy wielkie województwo lubelskie. Obaj pracowaliśmy w Zarządzie Województwa. Edward był oddany partii, regionowi, żonie i córkom. Krzysztof Hetman, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego - Ciężko mi mówić, wyszedłem właśnie od żony i córek Edwarda. Był wspaniałym człowiekiem, duszą towarzystwa, ze świecą szukać osoby, która znała tyle dowcipów. Był nie prezesem, nie posłem, nie marszałkiem, ale kolegą. Wrażliwym na innych, gotowym pomóc w każdej sprawie. Po prostu bardzo dobrym człowiekiem. Zdzisław Podkański, lider Stronnictwa Piast - Niewątpliwie był najlepszym marszałkiem województwa. Zapamiętam go jako człowieka odpowiedzialnego, pracowitego, kompetentnego, który przedkładał sprawy publiczne nad osobiste. W pewnym momencie daliśmy sobie szansę wyboru. On pozostał w PSL, ja poszedłem do Piasta. Był człowiekiem, na którego mogłem liczyć. Znaliśmy się od ponad 30 lat. Dzięki pracy i zaangażowaniu obejmował kolejne stanowiska, był o krok od objęcia mandatu posła Parlamentu Europejskiego. Ponieśliśmy ogromną stratę, składam wyrazy współczucia rodzinie. Piotr Sawicki, szef PO w powiecie lubelskim - Zawsze uważałem go za ciekawego polityka. Różniliśmy się często, ale ceniłem go za lojalność, pracowitość, poczucie humoru. Potrafił bez końca poświęcić się pracy. Przejął rządy w PSL w bardzo trudnym momencie, po wyjściu Zdzisława Podkańskiego. Nie powiedział jednego złego słowa o Podkańskim jako o człowieku. Choć Wojtas na zewnątrz mógł sprawiać wrażenie człowieka z dystansem, to w kręgu znajomych był bardzo wesołym człowiekiem. Potrafił przez 2–3 godziny opowiadać kawały. Niedzielna modlitwa w Archikatedrze Lubelskiej:

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama