Nadchodzą ciężkie dni dla kilku drużyn z IV ligi
Za dwa dni niektóre drużyny czwartoligowe z Lubelszczyzny wybiegną na boisko, żeby walczyć w Pucharze Polski. A już 48 godzin później będą musiały grać mecz ligowy. Nadchodzący tydzień zapowiada się więc dla nich ciężko.
- 16.04.2010 17:15
To wyjątkowa sytuacja, która do tej pory nie miała miejsca. Czy sobie poradzą? – Mam nadzieję, że tak – odpowiada Tomasz Kamiński, trener Unii Bełżyce.
– W naszym przypadku cieszy fakt, że do składu powrócą kontuzjowani Rafał Samolej i Krzysztof Sidor. Dzięki temu będą miał większe pole manewru – dodaje.
Sprawę komplikuje jednak to, że na poniedziałek wyznaczono także terminy gier dla juniorów. I trenerzy nie będą mogli się skorzystać z nich w takim stopniu, jakby tego chcieli.
– W tej sytuacji spotkanie pucharowe z Lewartem potraktujemy raczej jako mocny trening – mówi T. Kamiński.
Unii na pewno bardziej zależy na środowym meczu ligowym z Orionem Niedrzwica. Raz, że dla kibiców obu zespołów to spotkanie prestiżowe, a dwa, że porażka byłaby dla bełżyczan przedłużeniem złej passy i mogła pozbawić ich szansy na awans do III ligi.
Jednak w podobny położeniu są też niedrzwiczanie. – Na pewno będzie problem – przyznaje Waldemar Wiater, trener Orionu. – Tym bardziej, że moi zawodnicy słabo przepracowali zimę i nie są dobrze przygotowani do rundy. Dobrze, że przez ten ostatni tydzień trochę ostrzej potrenowali – dodaje.
Na pewno w pucharowym meczu, w składzie Orionu zabraknie Przemysława Felińskiego, który jest opiekunem juniorów. To samo dotyczy Michała Winiarskiego z Unii.
Kiedy ostatnio harmonogram był tak napięty? – Nie mogę sobie przypomnieć, więc chyba bardzo dawno. Ładnych parę lat temu graliśmy z Motorem co trzy dni, bo były mistrzostwa świata i trzeba było szybko skończyć rozgrywki ligowe – wspomina Wiater.
Teraz historia się powtarza. Co trzy dni zawodnicy będą grać praktycznie do połowy maja. – Będziemy tak szafować siłami, żeby było dobrze – kwituje trener Unii.
Reklama













Komentarze