Pięć punktów w trzech meczach – to dorobek Chełmianki w rundzie wiosennej. Po zwycięstwie na inaugurację z Hetmanem Żółkiewka w zespole lidera najwyraźniej coś się zacięło.
Marek Wieczerzak
23.04.2010 18:03
W kolejnych dwóch meczach stracił cztery punkty, remisując bezbramkowo z Olendrem Sól i Roztoczem Szczebrzeszyn.
O ile gorzką pigułkę w postaci podziału punktów z czołowym zespołem IV ligi kibice \"biało-zielonych” mogli jeszcze jakoś przełknąć, to już oddanie dwóch punktów broniącemu się przed spadkiem Roztoczu, zostało odebrane jako totalna klapa.
Jest trochę nerwów, ale o panice nie ma mowy – zapewnia Grzegorz Gardziński, prezes Chełmianki. I tłumaczy, że ostatnie wyniki to m.in. efekt złego stanu boiska oraz kontuzji, jakie spadły na zespół.
– Płyta jest bardzo nierówna i piłka strasznie na niej skacze. Co z tego, że z Roztoczem mieliśmy z pięć czy sześć sytuacji bramkowych, skoro w takich warunkach ciężko jest je skutecznie wykończyć. Straciliśmy swój największy atut z rundy jesiennej – dodaje.
W niedzielę lider znów zagra na własnym boisku, tym razem z Janowianką Janów Lubelski, która będzie niewygodnym rywalem. Na domiar złego w składzie gospodarzy na pewno zabraknie Arkadiusza Słomki, Marcina Kasperka (pauzują za kartki), Dawida Wieczorka i Łukasza Drzewickiego (kontuzje).
– Nie zagra też raczej Łukasz Postój. Ale jesteśmy zdeterminowani i liczę, że wygramy – mówi Gardziński. Dodatkową motywacją dla zawodników trenera Pawła Łapińskiego może być też fakt, że w piątek klub wypłacił im wszystkie zaległe pieniądze z tytułu gry.
Ważny mecz czeka też w niedzielę Cisy Nałęczów, które zdobyły wiosną tylko punkt, a po ostatnich dwóch porażkach znalazły się blisko strefy spadkowej.
– Z Janowianką zagraliśmy słabo, a rywale byli bardzo wybiegani – przyznaje Arkadiusz Perduta, piłkarz Cisów.
– Jednak musimy wziąć się w garść i wygrać z Lewartem, bo inaczej nasza sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej.
Komentarze