Lubelski Redstar KMŻ minimalnie lepszy od Kolejarza Rawicz
Rywalizacja żużlowców Redstaru KMŻ z Kolejarzem Rawicz rozstrzygnęła się dopiero w 14 wyścigu. Na ciężkim lubelskim torze goście nieoczekiwanie stawili silny opór.
- 25.04.2010 23:14
Kolejarz przystąpił do zawodów bez swojego najlepszego zawodnika – Sebastiana Aldena, którego zastępowali w poszczególnych biegach inni żużlowcy ekipy z Rawicza. Z kolei w KMŻ nadal brakuje Tomasz Piszcza, a jego miejsce w składzie tym razem zajął Lenar Nigmatzianow. To nie był udany występ tego żużlowca.
– Nadal nie wiem, jak poważna jest moja kontuzja – powiedział Tomasz Piszcz. – Nogę mam w gipsie, a w poniedziałek będę miał szczegółowe badania i okaże się, czy wiązadła krzyżowe kolana są zerwane.
W niedzielnym spotkaniu problemy sprzętowe miał inny czołowy zawodnik KMŻ – Karol Baran, który zatarł dwa silniki i nie mógł odpowiednio wesprzeć kolegów.
To także miało wpływ na wyrównany przebieg zawodów. Zacięta walka odrobinę zrekompensowała kibicom długie oczekiwania na wyścigi. Wciąż dziurawy tor trzeba było często równać, a na domiar złego posłuszeństwa odmawiała również maszyna startowa.
Mecz rozpoczął się od podwójnej wygranej gości. Wiktor Gołubowskij i Eric Anderson pokonali Tomasza Rempałę oraz Nigmatzianowa. Kolejarz utrzymywał minimalną przewagę do 5 biegu, kiedy na torze pojawił się najlepszy w KMŻ Mariusz Puszakowski.
Zawodnik w pełni zrehabilitował się za słabszą jazdę w Opolu i udowodnił, że może być bardzo mocnym punktem lubelskiej drużyny. Niecodzienny przebieg miał siódmy wyścig, kiedy najpierw upadł Tobiasz Musielak. W powtórce upadł Nigmatzianow, ale zdołał wstać i dokończył wyścig, jednak za metą wpadł na Marcina Nowaczyka.
Później obydwa zespoły jeździły ze zmiennym szczęściem, a po trzynastu odsłonach mieliśmy remis 39:39, chociaż mogło być odrobinę lepiej, jednak Alexander Edberg po odważnym ataku na drugą pozycję nie opanował motoru. W następnym biegu KMŻ reprezentowali Rempała i Baran.
Ten drugi pożyczył motocykl od Edberga i metę minął na drugiej pozycji, za kolegą z zespołu. To zadecydowało o końcowym sukcesie. W ostatnim wyścigu wyniku przypilnował niezawodny w niedzielę Puszakowski.
Redstar KMŻ Lublin – Kolejarz Rawicz 47:43
SKŁADY I PUNKTY
Lublin: Nigmatzianow 1 (0,1), T. Rempała 11 (1,3,3,1,3), Darkin 9 (1,2,3,3,0), Puszakowski 14 (3,3,2,3,3), Baran 4 (2,d,d,0,2), Kostro 4 (1,2,1,0), Edberg 4 (2,1,1,u).
Rawicz: Alden (zastępstwo zawodnika), Gołubowskij 14 (3,1,3,3,2,2), Andersson 12 (2,2,3,2,2,1), Sekula 1 (w,1,0), Nowaczyk 8 (3,u,2,1,2,0), Musielak 0 (0,w,w), Rosen 8 (3,0,2,1,1,1).
Najlepszy czas dnia – 67,22 – uzyskał w V wyścigu Mariusz Puszakowski. Widzów – ok. 2,5 tys.
Dariusz Cieślak, prezes Kolejarza Rawicz
– Jestem pełen uznania dla moich zawodników. Mimo fatalnej nawierzchni walczyli dzielnie i byli blisko sprawienia niespodzianki. Niestety, tor to oddzielny temat. Były na nim spore kamienie i tworzyły się dziury. W takich warunkach niezwykle trudno bezpiecznie się ścigać. Sądzę, że z Aldenem moglibyśmy pokusić się o zwycięstwo, ale zawodnik jeszcze odczuwał skutki upadku w poprzednim meczu. Nasza decyzja o zastępstwie zawodnika była słuszna.
Karol Baran, żużlowiec Redstar KMŻ
– Zatarłem dwa silniki, które teraz trzeba remontować. Nie wiem, co mogło być przyczyną awarii. Może dostał się kurz, ponieważ niedawno znowu dosypano do toru glinki. W poprzednim sezonie była podobna sytuacja. Teraz, po naprawie, trzeba założyć dodatkowe filtry. Szkoda, że nie mogłem mieć większego udziału w zwycięstwie. Widać, co znaczy brak takiego zawodnika jak Tomek Piszcz, a kiedy problemy ma kolejny żużlowiec, to przeciwnik staje się groźny. W ostatnim spotkaniu mało brakowało, a ponieślibyśmy porażkę. Po kilku spotkaniach wciąż trudno ocenić siłę rywali i potencjał własnej drużyny, zwłaszcza po kontuzji Tomka. Przed nami pracowity tydzień. W czwartek i piątek trenujemy, w sobotę mamy towarzyski turniej par w Rzeszowie, a w niedzielę kolejny ligowy mecz.
Mariusz Puszakowski, żużlowiec Redstar KMŻ
– Cieszę się z udanego występu. W Opolu mi nie wyszło i odpowiedzialność biorę na siebie, chociaż były różne powody mojej słabszej postawy. W Lublinie wszystko wróciło do normy i niech to będzie dobry prognostyk przed następnymi występami. Jeżeli chodzi o tor, to na pewno nie był naszym atutem, ale wszyscy mieli jednakowe warunki do rywalizacji. Najważniejsze, że wygraliśmy zacięte zawody.
Reklama













Komentarze