Wydawało się, że po ostatnich wygranych w Pucharze Polski i lidze, Unia Bełżyce złapała wiatr w żagle. Ale w Soli drużyna trenera Tomasza Kamińskiego znów zanotowała wpadkę. Dzięki wygranej Olender awansował na fotel wicelidera tabeli.
(mawi)
26.04.2010 00:16
Pierwsza połowa była wyrównana i zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga rozpoczęła się jednak od szybko zdobytej przez gospodarzy bramki, której autorem był Ernest Chomicz.
Wynik ustalił Tomasz Albingier i jest to jego dziewiąte trafienie w tym sezonie. Tym samym wskoczył na trzecie miejsce klasyfikacji najlepszych strzelców ligi. Obaj wspomniani gracze byli wyróżniającymi się postaciami na boisku.
– Cieszymy się, ale liga dopiero się rozkręca. Jest jeszcze wiele meczów i wszystko się może zdarzyć – ocenia Wiesław Niemiec, wiceprezes Olendra.
Goście wracali do Bełżyc w smutnych nastrojach. – Jesteśmy zawiedzeni, bo plan był taki, że wygramy i zostaniemy wiceliderem – komentuje Tomasz Kamiński, trener Unii.
– Niestety nie udało się i musimy szukać punktów w kolejnych spotkaniach. Zemściły się na nas niewykorzystane sytuacje w pierwszej połowie. Gdyby Rafał Samolej i Piotrek Gałkowski strzelili to co mieli, mecz na pewno potoczyłby się inaczej. A tak gospodarze skarcili nas w drugiej połowie i to oni się cieszą z drugiego miejsca.
Zartmet Olender Sól – Unia Bełżyce 2:0 (0:0)
Bramki: Chomicz (49), Albingier (55).
Olender: Sasim – Grelak, Kukiełka, Dobromilski, Łukasik, Stelmach (70 Dorosz), Chomicz (80 Blicharz), Blacha (73 Lalik), Ł. Kusiak, Albingier, A. Kusiak.
Unia: Kurzępa – Jezierski (65 Gołofit), Gorgol (46 R. Czępiński), D. Pietras, Cioch, Zieliński, Boniaszczuk, Sidor (70 Michał Winiarski), Walęciuk (60 Gołociński), R. Samolej, Gałkowski.
Żółte kartki: Blicharz (O). Sędziował: Wojciech Sawa (Chełm). Widzów: 400.
Roztocze ani myśli składać broni w walce o zachowanie czwartoligowego statusu. W środę zawodnicy ze Szczebrzeszyna urwali dwa punkty Chełmiance i to na jej boisku, zaś w sobotę odprawili z kwitkiem Lubliniankę.
Jedynego gola dla gospodarzy strzelił w 85 min po indywidualnej akcji Piotr Lipiec, który dzięki temu mógł tego dnia poczuć się w Szczebrzeszynie jak prawdziwy bohater. – Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale zdajemy sobie też sprawę, że jest do dopiero mały kroczek w kierunku naszego utrzymania w IV lidze – mówi Krzysztof Rysak, trener Roztocza.
I rzeczywiście, beniaminek nie opuścił przedostatniego miejsca w tabeli, które oznacza spadek. Ale z pewnością wygrana pomogła mu uwierzyć w swoje możliwości.
– To było potwierdzenie dobrej gry z Chełmianką. Zawodnicy się zmobilizowali, zostawili na boisku mnóstwo sił. Choć trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Lublinianka była lepsza, grała dobrze i mądrze piłką – dodaje Rysak.
To jednak nie przyniosło punktów lublinianom, którzy po dwóch zwycięstwach ponieśli dwie porażki. Wygląda na to, że los zabrał im teraz to co wcześniej dał i bilans wyszedł na zero.
– Zabrakło nam szczęścia, które mieliśmy na początku w meczach z Unią i Cisami – uważa Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki. – Mieliśmy swoje sytuacje, mecz był remisowy, ale zawodnikowi Roztocza wyszedł strzał życia i przegraliśmy. Tak samo jak z Lewartem, kiedy nie wykorzystaliśmy karnego – kwituje szkoleniowiec.
Roztocze Szczebrzeszyn – Lublinianka Lublin 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Lipiec (85).
Roztocze: P. Dobromilski – T. Bielec (70 Juras), Demusiak, Paweł Lipiec, Antoszek, Winkowski (70 Rysak), Rajtar, Kycko, Piotr Lipiec, Kuźma (65 Wachowicz), Lipski (55 Duda).
Lublinianka: Górski – Paździor, Zieliński, Chmielnicki, Łysek, Farotimi (86 Kursa), M. Sebastianiuk, Borowski (60 Bartyzel), Oszast (60 Wieczorek), S. Kucharzewski (60 Josicz), Góral.
Żółte kartki: Zieliński (L). Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 400.
Komentarze