Kiepska passa Chełmianki trwa, zadyszka Lewartu Lubartów
Fani Chełmianki mogą mieć powody do niepokoju. Drużyna straciła w niedzielę kolejne punkty i jej przewaga w tabeli nad resztą stawki powoli topnieje.
- 03.05.2010 22:24
Chełmianie przyzwyczaili nas już w rundzie wiosennej do remisów. Dlatego kolejny zanotowany przez nich w meczu z Orionem wcale nikogo nie zdziwił.
Co tym razem stanęło liderowi na przeszkodzie aby odniósł zwycięstwo? – Do 22 min prowadziliśmy grę i mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje do strzelenia bramki – relacjonuje Paweł Łapiński, trener \"biało-zielonych”.
Za każdym razem gracze lidera nie grzeszyli jednak skutecznością. W kolejnych minutach mecz się wyrównał. Mało tego. To Orion za sprawą Marcina Gorczycy wyszedł na prowadzenie. – Mogli nas jeszcze dobić podwyższając wynik na 2:0 – przyznaje szkoleniowiec Chełmianki.
Wcześniej boisko za czerwoną kartkę opuścił Karol Konot. A w sumie arbiter pokazał jeszcze sześć żółtych kartek graczom z Chełma. Czy słusznie? – Bez komentarza – ucina Łapiński.
Jego zespół w ostatniej chwili uniknął jednak porażki. W doliczonym czasie gry sędzia Mariusz Śledź z Białej Podlaskiej podyktował dla chełmian rzut karny za zagranie ręką jednego z piłkarzy Orionu. Wykonawcą jedenastki był doświadczony Sławomir Tatysiak, który w tej trudnej sytuacji utrzymał nerwy na wodzy i zapewnił swojej drużynie punkt.
Przed liderem mecz u siebie z Lublinianką. – Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy już limit bezbramkowych remisów na własnym stadionie. Teraz nie będzie już wyniku 0:0 – zapowiada trener Chełmianki.
• To jaki będzie?
- Powiem panu po meczu – odpowiada z uśmiechem Łapiński.
Bramki: M. Gorczyca (55) – Tatysiak (90+4, z karnego).
Orion: Jaśkowiak – Feliński, Golisz (8 Cielma), Piwowarski, Kuśmierz, P. Gorczyca (88 Adamczyk), Piech, M. Gorczyca, Witek, Żarnowski, Gutek.
Chełmianka: Porzyc – Słomka, Kogut, Dyczko (85 Leonowicz), Tatysiak, Kasperek, Knot, Krzyżak (46 Postój), Drob, Drzewicki (75 Miksza), Zdunek (60 Fajman).
Żółte kartki: Krzyżak, Słomka, Tatysiak, Kogut, Postój, Fajman (Ch). Czerwona kartka: Knot (Chełmianka, 22 min, za niebezpieczną grę). Sędziował: Mariusz Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 450.
Piłkarze Lewartu najwyraźniej doznali zadyszki. Przegrali drugi mecz z rzędu choć wcześniej byli jednym z zespołów, który nie zaznał smaku porażki w rundzie wiosennej.
Wydawało się, że po przegranej w środę z wiceliderem tabeli Olendrem Sól, tym razem lubartowianie poradzą sobie w starciu z Huraganem. Wszystko układało się po myśli gospodarzy do 26 minuty, kiedy to po golach Łukasza Mitaszki i Grzegorza Dajka prowadzili 2:0.
Huragan nie po raz pierwszy jednak pokazał, że gra twardo do samego końca i nie załamuje się żadnym niepowodzeniem. Kontaktowego gola dla gości zdobył Daniel Rostek. W drugiej połowie wyrównał Sebastian Wereszczak, zaś kibiców i piłkarzy z Lubartowa do rozpaczy doprowadził w przedostatniej minucie spotkania Radosław Klujewski.
– Mieliśmy w tym meczu pod górkę – mówi Marek Pietruk, trener Huraganu. – Oprócz szybko straconej bramki, później były też wymuszone zmiany, bo Arek Szczepaniuk i Rostek doznali kontuzji. Dobrze, że udało nam się szybko zdobyć kontaktowego gola. Potem wykorzystaliśmy to, że Lewart trochę odpuścił i przejęliśmy inicjatywę.
Lewart Lubartów – Huragan Międzyrzec Podlaski 2:3 (2:1)
Bramki: Mitaszka (9), Dajek (26) – Rostek (27), Wereszczak (72), Klujewski (89).
Lewart: Budzyński – Jezior (81 Cyranek), Dajek, Maleszyk, Pszczoła, Pożak, Mitaszka, Mitura, Bielak (85 Latek), Kaczmarski, Urbaś (46 Wawruch).
Huragan: Wójcicki – Cap, Szoman, Chromik, Łocuk, Rostek (50 J. Szczepaniuk), A. Szczepaniuk (46 Mazur), Kwaśniewski, Chilimoniuk, Klujewski, Wereszczak.
Żółte kartki: Kaczmarski, Jezior, Mitaszka (L) – Kwaśniewski (H). Czerwona kartka: Mitaszka (Lewart, 81 min, za drugą żółtą). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 350.
Reklama













Komentarze