Górnik II łatwo wygrał w Mielcu, lider z Szarowoli znowu skromnie
Trener drugiej drużyny Górnika Łęczna Janusz Mieczkowski dostał od byłego już prezesa Waldemara Piotruka zalecenie, aby częściej stawiać na młodzież, ale po zmianie sternika klubu, w rezerwach \"zielono-czarnych” znowu pojawiły się posiłki z pierwszego zespołu.
- 10.05.2010 02:01
I trzeba przyznać, że bardzo się przydały, bo Górnik łatwo ograł w Mielcu tamtejszą Stal 3:0.
Mecz ustawiła szybko zdobyta bramka przez gości. Już w szóstej minucie Łukasz Jankowski dostał piłką w głowę i było 0:1. 20 minut później kolejną celną główką akcję przyjezdnych sfinalizował Grzegorz Szymanek.
Tym razem swój udział przy trafieniu dla łęcznian miał jednak bramkarz Grzegorz Witkowski, który niepotrzebnie wychodził daleko w pole karne, co skrzętnie wykorzystał Szymanek.
Po zmianie stron miejscowi rzucili się do odrabiania strat, ale jakiekolwiek myśli o korzystnym rezultacie wybił im z głowy Dawid Sołdecki, który zakończył szybką kontrę Renana trzecim golem.
– Nasza przewaga nie podlegała żadnej dyskusji. Przy lepszym zachowaniu pod bramką przeciwników wynik mógł być jeszcze wyższy – ocenia krótko trener Mieczkowski.
Stal Mielec – Górnik II Łęczna 0:3 (0:2)
Bramki: Jankowski (6), Szymanek (25), Sołdecki (56).
Stal: Witkowski – Duda, Kościelny, Paweł Mroziński, Podstolak, Skiba (59 Marek), Ryniewicz, Piotr Mroziński (55 Hul), Getinger (80 Marszałek), Kędzior, Góra (46 Wójtowicz).
Górnik II: Giertl – Bodziak, Jankowski (80 Wasil), Klajda, Zielony, Renan (77 Raczkiewicz), Sołdecki, Wójcik, Michalak (88 Iwanicki), Osuch (85 Zuber), Szymanek.
Żółte kartki: Kościelny, Marek, Paweł Mroziński, Piotr Mroziński (Stal).
Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 100.
Z ostatnich trzech spotkań Spartakus dwa wygrał jedną bramką. W sobotę gracze z Szarowoli znowu byli minimalnie lepsi, tym razem od Karpat Krosno 1:0, ale nie styl jest najważniejszy, tylko kolejne trzy punkty. A te przybliżają ekipę trenera Bohdana Bławackiego do II ligi.
Jedynego gola w 42 min zdobył Siergiej Podrygula, ale spore zasługi należą się dwójce rezerwowych. Aleksandr Temeriwski i Michajło Diaczuk-Stawicki pojawili się na murawie w 40 min i już w swojej pierwszej akcji \"rozklepali” kilku rywali, po czym ten pierwszy dośrodkował w pole karne, a całą akcję zamknął Podrygula, który wślizgiem wpakował piłkę do siatki. Po stronie miejscowych kilka chwil wcześniej na 1:0 powinien jednak trafić Igor Kozelko, ale w dobrej sytuacji przestrzelił. Goście sporo szumu robili zwłaszcza za sprawą Pawła Seldaczka, ale bez efektu bramkowego.
Karpaty po zmianie stron nadal były nieco groźniejsze i w 85 min gracze z Krosna powinni doprowadzić do wyrównania, ale odważnym wyjściem niebezpieczeństwo pod własną bramką zażegnał Piotr Waśkiewicz, który uratował komplet punktów. – Cieszymy się z kolejnego zwycięstwa, bo był to dla nas szósty mecz w ciągu osiemnastu dni, a to jeszcze nie koniec maratonu. Ciężko optymalnie przygotować zespół na taką sytuację, ale jakoś sobie radzimy – mówił na konferencji prasowej trener Bławacki.
Spartakus Szarowola – Karpaty Krosno 1:0 (1:0)
Bramki: Podrygula (42).
Spartakus: Waśkiewicz – Hamarnik, Stadnicki, Sękowski, Raisza (46 Mielniczuk), Dykij, Luc, Hordei (60 Droździel), Kozelko (40 Temeriwski), Szczeczluk (40 Diaczuk-Stawicki), Podrygula.
Karpaty: Hajduk – Śliwiński, Gonet, Gąsiorek, Włodarski, Sico (55 Sienicki), Majcher (72 Mroczka), Fydrych, Drąg (72 Łukaczyński), Sedlaczek (72 Koncewicz), Buczek.
Żółte kartki: Kozelko, Dykij (Spartakus) – Łukaczynski (Karpaty).
Sędziował: Łukasz Pilch (Dębica). Widzów: 224.
Reklama













Komentarze