- Nie stawia się na badania w innej sprawie. Grozi mu surowa kara - wyjaśnia sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - Zachodzi również obawa, że może się ukrywać, uciec lub popełnić przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu.Sąd uznał też, że na wolności Shin M. mógłby powtórzyć swój wyczyn z 8 października. Mieszkaniec Ryk oślepiał wówczas laserem pilotów wojskowych śmigłowców z Dęblina. Policjanci szybko go namierzyli, ale zatrzymanie nie było proste. W przeszłości Shin M. służył w japońskich jednostkach specjalnych, był w wywiadzie. Jego dom, w którym mieszkał z polską żoną i dwójką dzieci był dobrze zabezpieczony i monitorowany. W środku mężczyzna zgromadził sporo białej broni. Policjanci podejrzewali, że może mieć również broń palną.
Policyjni antyterroryści przygotowali więc zasadzkę. We wtorek zatrzymali Shina M. na drodze, kiedy wraz z rodziną wyjechał z domu. W czasie zatrzymania mężczyzna był bardzo agresywny. Miał ze sobą nóż i paralizator.
Przyznał się do korzystania z lasera. Przekonywał jednak, że nie było to groźne dla pilotów.














Komentarze