Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wypadek w Stock Polska: Pracownik nie żyje, a winnych nie ma

Gracjan Burek, ciężko ranny przed rokiem podczas pracy w fabryce wódek Stock Polska w Lublinie, nie żyje. Rodzice nie mogą pogodzić się ze stratą. Zapowiadają walkę z byłym pracodawcą syna.
– Rdzeń kręgowy, który przejął funkcje mózgu, nie wytrzymał – opowiada ze łzami w oczach Teresa Burek, matka zmarłego. Od kilku dni łóżko, gdzie leżał ich syn, jest puste. W minioną sobotę odbył się pogrzeb 26-latka. Gracjan do śmierci był w domu. Od momentu wyjścia ze szpitala opiekowali się nim rodzice. – Nie było z nim żadnego kontaktu, mogłam go przytulić i mówić do niego, jednak nie reagował na to – dodaje pani Teresa. W lipcu ubiegłego roku w fabryce Stock w Lublinie Gracjana przygniotła maszyna do pakowania butelek, miażdżąc mu szczękę i kręgi szyjne. W firmie przeprowadzono kontrolę, która ujawniła nieprawidłowości. Na podstawie ustaleń inspekcji pracy śledztwo wszczęła prokuratura. Sprawa zakończyła się oskarżeniem prezesa Stock Polska Evana M. o niedopełnienie obowiązku i narażenie pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Ubolewamy i czujemy ogromny żal z powodu nieszczęśliwego wypadku, do którego doszło w ubiegłym roku w fabryce. Deklarujemy naszą pomoc jeżeli tylko w tym trudnym czasie rodzina zechce wznowić z nami kontakt – komentuje Diana Kopycka, rzecznik Stock Polska.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama