Trener rozszyfrował tor. Powrót Piszcza w niedzielę?
Żużlowcy drugiej ligi odrobili część zaległości. W niedzielę rozegrano spotkania na torach w Lublinie i Krośnie. W drugim przypadku ponownie dała znać o sobie pogoda. Od początku meczu pomiędzy miejscowym KSM i Speedway Wandą Kraków padał delikatny deszcz, który jednak mocno uszkodził nawierzchnię.
- 05.07.2010 17:12
Po upadku Mariusza Konska w 13 biegu, sędzia podjął decyzję o przerwaniu zawodów, przy stanie 44:26 dla gospodarzy.
Aura okazała się bardziej łaskawa w przypadku spotkania w Lublinie, gdzie padać zaczęło tuż po ostatnim wyścigu. Wcześniej zawodnicy Lubelskiego Węgla KMŻ i Ostrovii Ostrów Wlkp. stworzyli ciekawe widowisko, dostarczając kibicom sporo emocji.
Rozpoczęło się od podwójnej wygranej reprezentantów gości Daniela Pytla i Roberta Sawiny. Kolejne cztery wyścigi kończyły się podziałem punktów. Lublinianie na prowadzenie wyszli dopiero w ósmej gonitwie, ale od tej pory zaczęli powiększać przewagę. Dzięki wygranej 51:38 zdobyli punkt bonusowy.
Udany start gości był efektem wskazówek pochodzącego z Lublina trenera Janusza Stachyry.
– Podpowiedziałem chłopakom, którędy jechać. Znam dobrze ten tor. Ostatnio dosypano na nim trochę materiału, ale to tylko ułatwiło rozpoznanie go. Było nas za mało, żeby powalczyć o lepszy wynik. Sam Pytel meczu nie wygra – mówi Stachyra.
W lubelskiej ekipie najlepiej wypadli Mariusz Puszakowski i Adrian Rymel, którzy zdobyli po 11 punktów. Osiem \"oczek” dołożył debiutujący przed lubelską publicznością Richard Sweetman. – Chciałem, żeby otrzymał jak najwięcej szans, dlatego wystartował w pięciu biegach. W jego przypadku każdy występ w Polsce będzie przynosił korzyści, dlatego będziemy korzystać z jego usług jak najczęściej – przyznaje Rafał Wilk, trener KMŻ.
Australijczyka zabraknie jednak w najbliższym meczu z Kolejarzem Opole. Popularny \"Sweety”, który w meczu z Ostrovią jeździł na maszynie z silnikiem pożyczonym od Mariusza Puszakowskiego, tego dnia startuje w Anglii.
Podobne plany ma Rymel, do Lublina powinien za to przyjechać nieobecny w składzie na spotkanie z Ostrovią Lukas Dryml. Być może w niedziele zobaczymy w akcji Tomasza Piszcza, który szykuje się do powrotu na tor po kontuzji.
– Na treningu spisał się nieźle i gdyby sam nie uznał, że nie czuje się na siłach, to znalazłby się w składzie na mecz z Ostrovią kończy Wilk.
Reklama













Komentarze