Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Psześniak nie dla Wieniawy

Piłkarze Lewartu Lubartów rozpoczęli sezon od zwycięstwa i remisu. Pomimo szybko zdobytych czterech punktów, szkoleniowiec nie jest jednak w pełni zadowolony z postawy zespołu.
– Zwycięstwo z Janowianką na inaugurację było pozytywnym akcentem, ale podział punktów u siebie z Roztoczem już nie – mówi Arkadiusz Smolarz. – W spotkaniu z zespołem ze Szczebrzeszyna oczekiwałem zwycięstwa. Niestety, nie udało się. Co gorsza w tym meczu straciłem także Łukasza Mitaszkę. Nie wiem, jak szybko powróci do pełnej dyspozycji – martwi się trener. W niedzielę \"biało-niebiescy” jadą do Tyszowiec na mecz z niepokonaną jak na razie Huczwą. – Doceniamy klasę rywala, ale na pewno nie obawiamy się go. Mam nadzieję, że przed tym spotkaniem uda nam się zgłosić Marcina Pietrzaka z Motoru. Mam spore oczekiwania względem tego zawodnika. Liczę, że utrzyma skuteczność z poprzedniego sezonu. Nie wiem jednak, w jakiej obecnie jest dyspozycji, bo dołączył do nas dopiero w ostatnim etapie przygotowań – dodaje. Wszystko wskazuje na to, że kolejnych wzmocnień nie będzie za to w Wieniawie. Lubelski zespół zasilił Remigiusz Baran, który razem z Pietrzakiem grał w juniorach Motoru, ale jego śladem raczej na pewno nie podąży Szymon Psześniak z Wierzchowisk. Wszystko za sprawą dzisiejszego arbitrażu LZPN. – Związek nakazał nam zapłacić 1,5 tys. zł klubowi z okręgówki. Na pewno tego nie zrobimy – mówi prezes Wieniawy, Krzysztof Gil. – Uważam tę decyzję za skandaliczną. Działacze z Wierzchowisk początkowo żądali zwrotu kosztów, które ponieśli przy rejestracji zawodnika. Dopiero, kiedy okazało się to nie możliwe, poprosili o ekwiwalent za wyszkolenie. To smutne, bo ten chłopak miał wcześniej dżentelmeńską umowę z klubem, że będzie mógł odejść, kiedy będzie chciał. Temat Psześniaka jest już więc zamknięty – dodał. Bardziej wyważonej wypowiedzi udzielił szkoleniowiec lublinian, Jerzy Wyroślak. – Nie chciałbym komentować sprawy na gorąco. Na pewno boli nas werdykt związku, ale nic nie możemy poradzić. Będziemy jeszcze rozmawiać z Szymkiem i zobaczymy, jak rozwiąże się ta sytuacja – zapewnił. Na rezygnację Wierzchowisk z pieniędzy nie ma raczej co liczyć. Jeszcze wczoraj trener tego zespołu Zbigniew Wójcik mówił na naszych łamach. – Od Wieniawy zażądaliśmy tylko zwrotu kosztów, które ponieśliśmy przy transferze zawodnika z Olimpii Elbląg. Jeżeli po arbitrażu nie osiągniemy porozumienia, to wystąpimy o roczne zawieszenie Prześniaka za udział w treningach lubelskiego zespołu bez naszego zezwolenia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama