Gra do ostatniej minuty popłaca. W taki sposób Huragan uratował remis
Warto grać do 90 minuty, warto też kibicować swojej drużynie do ostatniego gwizdka. Fani z Międzyrzeca Podlaskiego, którzy zdecydowali się opuścić stadion zbyt wcześnie mają czego żałować. Podopieczni Marka Pietruka popisali się zabójczym finiszem. W ciągu dwóch minut zdobyli dwa gole i uratowali jeden punkt.
- 29.08.2010 21:00
Przed meczem w Międzyrzecu Sparta pozostawała bez punktów. Nic dziwnego, że od pierwszego gwizdka arbitra to właśnie przyjezdni wykazywali więcej chęci do gry w piłkę nożną.
Gra do przodu powinna przynieść efekty już w pierwszym kwadransie gry. Z prawego skrzydła dośrodkował Kamil Rutkowski, ale strzał zamykającego akcję Jacka Ziarkowskiego, w dobrym stylu obronił golkiper gospodarzy Hubert Radzikowski.
Przez następne pół godziny obie drużyny toczyły walkę w środku pola, ale częściej do klarownych sytuacji dochodzili piłkarze z Rejowca Fabrycznego.
Tuż przed przerwą goście dopięli wreszcie swego. Prawym skrzydłem popędził Rutkowski, zagrał wzdłuż linii bocznej do Ziarkowskiego, który pobiegł z piłką do linii końcowej i zacentrował na długi słupek. Tam czekał już Tomasz Adamiec, który płaskim strzałem nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Huraganu.
Nie minęło dwadzieścia minut, a podopieczni Modesta Boguszewskiego prowadzili już 2:0. Kamil Kozieł przejął piłkę na trzydziestym metrze, podał do Damiana Kozioła, a ten nie zawiódł pod bramką Radzikowskiego.
Zadowoleni z prowadzenia przyjezdni cofnęli się do obrony wyczekują na okazje do kontrataku. Te nadarzyły się pomiędzy 65 a 80 min.
Niestety, ani Ziarkowski jak i Kozioł nie zdołali postawić kropki nad \"i”. Najlepszą sytuację zmarnował Kozioł. 26-letni napastnik w 75 min otrzymał precyzyjne podanie z głębi pola. W sukurs przyszedł mu Ziarkowski, ale zamiast odegrać do lepiej ustawionego partnera zdecydował się na anemiczny strzał.
Na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem ekipa Sparty była już tak pewna swego, że... zupełnie oddała inicjatywę rywalowi. Huragan ruszył do śmiałych ataków i dopiął swego.
Najpierw, w drugiej minucie doliczonego czasu gry, ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Radosław Klujewski, a Ireneusz Sajecki bezradnie odprowadził piłkę wzrokiem.
Dwie minuty później było już 2:2. Z lewej strony dośrodkował Bartosz Chilimoniuk, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Sebastian Wereszczak, który mocnym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania.
– Jeżeli sędzia doliczyłby kilka minut więcej, to moglibyśmy nawet wygrać ten mecz – podkreślał kierownik gospodarzy, Arkadiusz Kwaśniewski.
Arkadiusz Szczepaniuk (kapitan Huragana)
– Możemy odetchnąć, bo było już bardzo gorąco. Co prawda, przed meczem liczyliśmy na trzy punkty. Po tym, co działo się na boisku, remis przyjmujemy z pocałowaniem ręki. W pierwszej połowie Sparta była nieco lepsza, ale nie miała jakieś zdecydowanej przewagi. My z kolei zdobyliśmy inicjatywę w drugiej połowie i w każdej chwili mogliśmy zdobyć gola. To, że dwa razy trafiliśmy akurat w doliczonym czasie gry, to całkowity przypadek.
Radosław Klujewski (napastnik Huraganu)
– Sparta nie grała za dobrze, ale i my nie pokazaliśmy nic wielkiego. Po pierwszej wyrównanej połowie, w drugiej przeszliśmy do ataku, ale goście umiejętnie się bronili. Grali trochę na czas i wybijali nas tym z rytmu. Wcześniej podłamała nas bramka do szatni. Sądzę, że wynik jest adekwatny do tego, co działo się na boisku. Czy trener miał nosa, wpuszczając mnie na boisko? Myślę, że można tak powiedzieć. W sumie to zagrałbym w pierwszym składzie, ale miejsce na ławce rezerwowych było karą za nieobecność na dwóch treningach.
Jacek Ziarkowski (napastnik Sparty)
– Jesteśmy w fatalnych nastrojach, bo mecz mieliśmy praktycznie wygrany, a ostatecznie tylko go zremisowaliśmy. Straciliśmy dwa punkty na własne życzenie. Coś takiego nie powinno się zdarzyć na żadnym poziomie. Trener miał do nas sporo pretensji i miał rację. Winny są wszyscy po trochu, ale nie będę wystawiać jakiś indywidualnych cenzurek. Teraz trzeba będzie podnieść głowę i walczyć dalej. Sytuacja nie wygląda kolorowo. Na szczęście mamy w perspektywie mecz z Unią, która także nie spisuje się najlepiej. Sądzę, że będzie to bardzo istotne spotkanie W końcu w kolejnym meczu zagramy na wyjeździe ze Stalą Kraśnik i o punkty może być ciężko. Brak wygranej z Unią może spowodować, że nasza sytuacja stanie się dramatyczna. Osobiście nie biorę nawet takiego scenariusza pod uwagę.
Reklama













Komentarze