Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zwycięstwa Lublinianki i Sparty. Remis w Janowie Lubelskim

Kibice Stali Kraśnik chyba nie tak wyobrażali sobie inaugurację sezonu w wykonaniu swoich pupili. \"Żółto-niebiescy” z pierwszych czterech spotkań wygrali zaledwie dwa. W sobotę musieli uznać wyższość Lublinianki, która zwyciężyła 1:0. Ten wynik to wspaniały prezent dla obrońcy gospodarzy Jacka Paździora, który w sobotę obchodził 33 urodziny.
– Niektórzy chłopcy przeszli dziś chyba obok meczu – mówił po końcowym gwizdku Jacek Nowoświatowski, kierownik drużyny gości. – Nie wiem czy mieli dziś słabszy dzień, czy zadecydowały inne, pozasportowe czynniki. Będziemy musieli siąść i porozmawiać na temat ich zaangażowania. O kogo chodzi? Wystarczy popatrzeć, jakich zmian dokonał trener – dodaje. W przerwie boisko opuścili kapitan zespołu Daniel Szewc i Marceli Pacek. Trzeba przyznać, że szczególnie od tego pierwszego należy wymagać więcej. Jak na lidera drużyny, były pomocnik Orląt Radzyń Podlaski i Avii Świdnik, zaprezentował się bardzo słabo. Nie kreował gry i sam nie potrafił zagrozić bramce rywali. W dwóch sytuacjach zamiast strzelać, podawał i zaprzepaścił okazje na bramki. Zresztą nie tylko Szewc zawiódł w pierwszej połowie. Obie drużyny zaprezentowały się dość słabo. Żadna ze stron nie zdecydowała się odważniej zaatakować. W efekcie gra toczyła się głównie w środku pola, a klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Najlepszą okazję stworzyli sobie goście. W 17 min Filip Drozd był bliski pokonania Pawła Górskiego, ale jego uderzenie z 11 m trafiło jedynie w boczną siatkę. Po przerwie na boisku zaczęło dziać się znacznie więcej. Dobrą zmianę dał Paweł Zięba, który wniósł sporo ożywienia do gry Stali. Już w 48 min był bliski asysty, ale po jego dośrodkowaniu niecelnie główkował Drozd. Kopię tej akcji oglądaliśmy też cztery minuty później, ale i tym razem uderzenie napastnika Stali minęło lewy słupek bramki gospodarzy. W 65 min gola zdobyli podopieczni Zbigniewa Grzesiaka. Stefan Kucharzewski otrzymał dobre, prostopadłe podanie, ze środka pola i wychodził już sam na sam z bramkarzem gości, kiedy został ścięty przez Piotra Fularę. Arbiter bez wahania pokazał na jedenasty metr, ale o dziwo, nie zdecydował się ukarać obrońcy nawet żółtą kartką. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Konrad Zieliński. Dziesięć minut później gościom udało się doprowadzić do wyrównania. Radość zdobywcy gola Damiana Pietronia, szybko przyćmił jednak sędzia, który dopatrzył się pozycji spalonej. Ten sam zawodnik mógł dać punkt kraśniczanom w 90 min meczu, ale jego uderzenie o centymetry minęło słupek. Kilka minut wcześniej drugiego gola mogła zdobyć Lublianka, ale Igor Grzesiak zbyt dugo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany przez zawodników gości. Lublinianka Lublin – Stal Kraśnik 1:0 (0:0) Bramka: Zieliński (65 z karnego). Lublinianka: Górski – Zieliński, Paździor, Łysek, Nogas (78 Borowski), Sobiech, Josicz (52 Oszast), Sebastianiuk, Wieczorek (52 Grzesiak), S. Kucharzewski (89 Wszoła), Góral. Stal: Mańka – Prasnal, Ławryszyn, Fulara, Pietroń, Dziedzic, Szewc (46 Dydo), Pacek (46 Ziemba), Szczawiński, Drozd, Jabłoński. Żółte kartki: Sobiech (L) – Dydo (S). Sędziował: Wojciech Rek. Widzów: 260. Piłkarze Sparty Rejowiec Fabryczny w pełni zrehabilitowali się za ubiegłotygodniowy remis z Huraganem Międzyrzec Podlaski. 1:0 z Unią Bełżyce było ich pierwszym zwycięstwem w tym sezonie. Dzięki temu odbili się od dna tabeli i przynajmniej do następnego weekendu mogą spać spokojnie. Zwycięstwo nie przyszło im jednak łatwo. O ile w pierwszej połowie mieli optyczną przewagę, o tyle po przerwie kompletnie oddali inicjatywę piłkarzom z Bełżyc. Gościom szyki popsuł trochę uraz Rafała Samoleja, który musiał opuścić boisko już w 3 min. – Rafał to dla nas bardzo ważny zawodnik i bez niego grało nam się zdecydowanie ciężej – tłumaczy Tomasz Kamiński, szkoleniowiec Unii. – Musiałem dokonać kilku roszad taktycznych, bo Tomek Gołofit, to zawodnik o innych predyspozycjach. Chłopakom nie było łatwo się przestawić i dlatego gra w pierwszej połowie wyglądała tak, jak wyglądała. Niestety, Rafał naciągnął mięsień dwugłowy i najbliższe dwa tygodnie ma już właściwie z głowy. Już pierwsza groźniejsza sytuacja zakończyła się bramką dla gospodarzy. W 26 min Mateusz Adamiec wykorzystał zagranie Jacka Ziarkowskiego i płaskim strzałem tuż przy słupku nie dał szans bramkarzowi Unii. Pięć minut później powinno być 2:0. Popularny \"Ziaro” otrzymał podanie z głębi pola, na pełnej szybkości wbiegł w pole karne, minął bramkarza i strzelił w światło pustej już bramki. Niestety, zbyt lekko. W ostatniej chwili do piłki dopadł obrońca gości i wybił ją z linii bramkowej. W 40 min drugie trafienie mógł zaliczyć Adamiec, ale po dośrodkowaniu Ziarkowskiego, pozwolił uprzedzić się rywalowi. Po przerwie na boisku dominowali wyłącznie goście. Piłkarze Sparty okopali się we własnym polu karnym i szukali okazji do kontr. Ostatecznie nie udało się jednak wyprowadzić ich zbyt wielu. A Unia bez przerwy napierała. W 60 min, po dośrodkowaniu Mariusza Gołocińskiego, gola powinien zdobyć Mirosław Cioch, ale nie trafił do pustej bramki z 2 m. Chwilę później po raz kolejny dobra centrą popisał się Gołociński, ale tym razem ze złej strony pokazał się Gołofit, który nie pilnowany, nie potrafił skierować piłki do bramki rywali. W 71 min znakomitą okazję zaprzepaścił Dominik Pietras. Jego uderzenie z kilku metrów minęło słupek o kilkanaście centymetrów. – W drugiej połowie mieliśmy zdecydowaną przewagę. Szczególnie między 60, a 80 min dominowaliśmy na boisku. Chłopcom zabrakło jednak trochę skuteczności. Po meczu nawet działacze Sparty, przyznawali, że remis byłby sprawiedliwszym rezultatem – zakończył Kamiński. Sparta Rejowiec Fabryczny – BKS Unia Bełżyce 1:0 (1:0) Bramka: M. Adamiec (26). Sparta: Sajecki – T. Adamiec, Machnikowski, Sandomirski, Rutkowski, M. Adamiec, R. Rossa (70 Kucharski), Kiejda, Kozieł (85 Bodys), Kozioł (88 Kwiatkowski), Ziarkowski. Unia: Rumiński – Zieliński, Cioch, Kwiatkowski (46 Kochmalski), Winiarski, Gołociński, Pietras, Piwowarski, Wawer (46 Wołowski), Samolej (3 Gołofit), Bielak. Żółte kartki: Kozioł (S) – Cioch, Zielinski, Kochmalski, Winiarski (U). Sędziował: Ireneusz Węgrzyn. Widzów: 200. Od wyniku spotkania z Wieniawą zależało w Janowie Lubelskim bardzo wiele. Najbardziej, posada szkoleniowca Andrzeja Wachowicza. – Los trenera jest na ostrzu noża. To będzie decydująca sobota. Jeśli nie zdobędziemy trzech punktów, to należy spodziewać się szybkiego zebrania zarządu i decyzji dotyczących jego osoby – jeszcze w piątek mówił Tadeusz Rząd, kierownik Janowianki. Gospodarze meczu nie wygrali, ale udało im się zdobyć pierwszy punkt. Styl gry pozostawiał wiele do życzenia, ale widać było postęp w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. – I dlatego wydaje mi się, że trener dostanie jeszcze jedną szansę. Ostateczną decyzję podejmą jednak działacze, którzy spotkają się w poniedziałek – twierdzi Rząd. Sobotni mecz lepiej rozpoczęła Wieniawa. Podopieczni Jerzego Wyroślaka zdobyli prowadzenie już w 3 min. Po dośrodkowaniu Marcina Urbana z prawej strony, piłkę do bramki gospodarzy głową skierował Przemysław Puszka. 18 min później było już 1:1. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w zamieszaniu w polu karnym zachował się Marcin Budkowski, który pewnym uderzeniem skierował piłkę w krótki róg, nie dając Robertowi Suszowi szans na skuteczną interwencję. W 29 min Janowianka powinna wyjść na prowadzenie, ale znakomitą okazję zmarnował Łukasz Piecyk. Napastnik gospodarzy przegrał pojedynek oko w oko z Suszem. Chwilę później po raz kolejny potwierdziło się powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Wieniawa błyskawicznie wyszła z kontrą. Piłka chodziła jak po sznurku w trójkącie Puszka, Urban, Rafał Bielak. Akcję wykończył ten ostatni, a jego precyzyjne uderzenie z 16 m było ozdobą całego spotkania. Jeszcze przed przerwą okazje do zdobycia kolejnych goli mieli Bielak i Michał Walendziak, ale zbyt długo zwlekali z decyzją o strzale. W drugiej połowie klarownych sytuacji było mniej, więc nie ma co się dziwić, że padł tylko jeden gol. W 75 min zdobył go Michał Budkowski, który czternaście minut wcześniej pojawił się na boisku. Obie drużyny miały jeszcze po jednej szansie, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 83 min w dobrej sytuacji w bramkarza gospodarzy trafił Bielak. Z kolei 5 min później znów z dobrej strony pokazał się Susz, który po raz drugi wygrał pojedynek sam na sam. Tym razem z młodym Patrykiem Sadowskim. – Cieszy punkt, choć zwycięstwo było blisko. Muszę przyznać jednak, że remis był zasłużonym wynikiem. Janowianka kilka razy zaatakowała, stworzyła sobie kilka niezłych sytuacji i przy odrobinie skuteczności mogła zdobyć jeszcze jedną bramkę. My też jednak mieliśmy swoje okazje. Ten mecz równie dobrze mógł zakończyć się zwycięstwem gospodarzy, jak i naszym – podsumował Wyroślak. Janowianka Janów Lubelski – Wieniawa Lublin 2:2 (1:2) Bramki: Marcin Budkowski (21), Michał Budkowski (75) – Puszka (3), Bielak (30). Janowianka: Kielarski – Mierzwa, Sobótka, Wachowicz, Góra, Szczecki (61 Michał Budkowski), Marcin Budkowski (46 Matysiak), T. Sadowski, P. Sadowski, Gąbka, Piecyk (72 Firosz). Wieniawa: Susz – Ścibior, Jeżewski, Pszczoła, Remba, Puszka (65 Demianiuk), Baran, Bondarenko, Walendziak (80 Pietraś), Bielak, Urban (75 Wójcik). Żółte kartki: P. Sadowski (J) – Urban, Ścibior (W). Sędziował: Marek Mirosław. Widzów: 150.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama