Spotkania Orląt z Radzynia Podlaskiego i Łukowa zawsze wywołują emocje w obu miastach. Jednak nie zawsze pozytywne, bo fani tych zespołów nie przepadają za sobą, często dając temu wyraz w stadionowych przyśpiewkach. Podobnie będzie zapewne w środę.
MICHAŁ BECZEK
07.09.2010 20:04
W różny sposób do spotkania podchodzą szkoleniowcy obu drużyn. – Dla mnie to mecz, jak każdy inny – mówi Rafał Wójcik, trener z Radzynia Podlaskiego.
– Oczywiście, derby to dodatkowy smaczek, dzięki któremu nie będę musiał szczególnie mobilizować zawodników. Ale to wszystko. Naszym celem jest regularność w wygrywaniu spotkań. Musimy gromadzić punkty nie tylko w meczach z kontrkandydatami do walki o awans, ale również z innymi rywalami. Tylko w ten sposób możemy osiągnąć sukces, jakim będzie wygranie ligi – dodaje.
Środowe spotkanie będzie za to wyjątkowe dla Roberta Różańskiego, szkoleniowca zespołu z Łukowa oraz napastnika Patryka Romaniuka. Obaj w minionym sezonie byli związani z klubem z Radzynia Podlaskiego.
– Owszem, fajnie będzie zagrać z byłym zespołem. Jednak nie mam zamiaru niczego komuś udowadniać. Chcę po prostu wygrać, jak we wszystkich innych spotkaniach – twierdzi Różański.
Trzy punkty są łukowianom bardzo potrzebne. W poprzedniej kolejce niespodziewanie przegrali w Lubartowie 0:1 z Lewartem, a wcześniej nie sprostali Stali Kraśnik. Tymczasem ich imiennicy z Radzynia są na razie w stu procentach skuteczni.
Wygrali wszystkie swoje mecze i z kompletem punktów przewodzą ligowej stawce. Mają sześć punktów przewagi nad głównymi rywalami z Kraśnika i Łukowa. Jeżeli w środę wygrają "żółto-czerwoni”, to zmniejszą stratę do trzech "oczek”. W przeciwnym razie może ona jeszcze wzrosnąć. – Dlatego nie możemy pozwolić sobie na porażkę. Dziewięć punktów straty byłoby już ciężko odrobić – przyznaje Różański.
Przed meczem szkoleniowiec z Łukowa nie musi narzekać na kłopoty kadrowe. Jedynym zawodnikiem, którego występ stanął pod znakiem zapytania, jest Paweł Szlaski. Przed derbami powody do zadowolenia może mieć również Wójcik. Wszystko wskazuje na to, że w środowym spotkaniu do jego dyspozycji będzie Marek Piotrowicz.
– To dla nas duże wzmocnienie. Jeżeli tylko Marek będzie się dobrze czuł, to na pewno znajdzie się w składzie – zapewnia Wójcik. Jedynym jego zmartwieniem jest uraz Roberta Kazubskiego. 21-letni obrońca podczas występu z Roztoczem Szczebrzeszyn opuścił boisko już w 6 min i najprawdopodobniej w Łukowie nie zagra..
Komentarze