Kibice lubelskiego żużla musieli w poniedziałek znów obejść się smakiem, bo zapowiadany mecz z Kolejarzem Rawicz został ponownie odwołany. Stało się tak, chociaż trener Lubelskiego Węgla KMŻ chciał, aby jego zawodnicy wyjechali na tor.
Marek Wieczerzak
07.09.2010 20:37
Przełożone spotkanie odbędzie się prawdopodobnie 13 września (poniedziałek) o godz. 16.30. – Ten termin zaakceptował już rywal. Czekamy jeszcze tylko na decyzję centrali – tłumaczy Dariusz Sprawka, dyrektor Lubelskiego Węgla KMŻ Lublin.
Dzień wcześniej lublinianie mają jechać w Rawiczu, w zaległym spotkaniu z 29 sierpnia. – Nie mamy szczęścia do Kolejarza w tym sezonie – kręci głową Sprawka.
Przypomnijmy, że w 18 kolejce II ligi sędzia Grzegorz Sokołowski z Ostrowa dwukrotnie nie pozwolił zawodnikom LW KMŻ i Kolejarza wyjechać na tor. O ile za pierwszym razem jego decyzja była słuszna, bo przez całą niedzielę w Lublinie padał deszcz, to odwołanie meczu dzień później spowodowało kontrowersje.
Wczoraj w naszej redakcji odebraliśmy kilka telefonów od zbulwersowanych kibiców. – Widziałem już wiele torów i proszę mi wierzyć, zawodnicy jeździli w dużo gorszych warunkach – twierdzi pan Krzysztof. – Kompletnie nie rozumiem decyzji sędziego o przełożeniu tego meczu. Przecież od rana w Lublinie nie padało – dodaje.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w poniedziałek w południe zawodnicy KMŻ pojawili się na stadionie, żeby sprawdzić warunki i nie mieli większych problemów z jazdą po nawierzchni.
– Zgadza się, choć trzeba pamiętać, że co innego jazda treningowa w pojedynkę, a co innego walka o ligowe punkty w czwórkę. Zdrowie zawodników jest najważniejsze – podkreśla dyrektor Sprawka.
Trener gospodarzy Rafał Wilk chciał jednak, żeby mecz się odbył. Namawiał nawet organizatorów do ponownego ubicia toru. Ale innego zdania był szkoleniowiec gości, a sędzia przychylił się do jego prośby.
– Problem polega na tym, że zawsze są to decyzje subiektywne. Nie ma żadnych kryteriów, którymi należałoby się kierować w takich przypadkach. Myślę, że można było przynajmniej spróbować i zobaczyć jakby to wyglądało po kilku wyścigach. Tak było w naszym meczu z Krakowem i wtedy się udało – kończy Sprawka.
Komentarze