Kolejne, trzecie już z rzędu zwycięstwo Lublinianki. Tym razem podopieczni Zbigniewa Grzesiaka pokonali 1:0 Roztocze Szczebrzeszyn. Lublinianie mają na koncie już 15 punktów i cały czas pozostają wiceliderem czwartoligowych rozgrywek.
(micbec)
11.09.2010 21:18
"Zielono-biało-czerwoni” przegrali jak dotychczas zaledwie jeden mecz. W Bełżycach ulegli Unii 0:2. – To było bardzo dziwne spotkanie. Pojechaliśmy w roli faworyta, stworzyliśmy wiele okazji, ale nie potrafiliśmy zdobyć nawet punktu – mówił wtedy Zbigniew Grzesiak, szkoleniowiec Lublinianki.
Od tego czasu zespół z ul. Leszczyńskiego wyraźnie jednak okrzepł i zaczął radzić sobie w roli faworyta. Piłkarze Grzesiaka w środę pokonali 1:0 Dwernickiego Stoczek Łukowski, a w sobotę w takim samym stosunku uporali się z Roztoczem Szczebrzeszyn.
– To nie było łatwe spotkanie. Goście postawili nam twarde warunki – opowiada Stanisław Czekalski, kierownik lubelskiego zespołu. – Muszę przyznać, że trochę nas zaskoczyli, bo nie spodziewaliśmy się po nich aż takiej konsekwencji i waleczności. Ostatecznie, to my jednak okazaliśmy się skuteczniejsi. O jedno trafienie, ale to wystarczyło.
Złotą bramkę zdobył w 75 min Grzegorz Góral. Napastnik gospodarzy wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Stefana Kucharzewskiego oraz błąd defensywy Roztocza i pewnym strzałem głową skierował piłkę do siatki.
Podopieczni Zbigniewa Grzesiaka okazje do pokonania Grzegorza Paczosa mieli jednak już wcześniej. Najlepsze zmarnowali Kucharzewski i Maciej Sebastianiuk. Swoje szanse mieli również goście. Ale Michał Rajtar w 30 min, ani Tomasz Tomasik sześć minut później, nie potrafili trafić w światło bramki, mając przed sobą jedynie golkipera rywali.
Co ciekawe, najwięcej klarownych sytuacji było w końcówce, już przy stanie 1:0. Najpierw w 77 min do siatki gospodarzy mógł trafić Piotr Lipiec z Roztocza. Kiedy wychodził sam na sam z bramkarzem, przewrócił się jednak w polu karnym, a arbiter nie zdecydował się podyktować jedenastki. – Moim zdaniem to był błąd. Piotrek upadł przy udziale obrońcy. Karny był ewidentny – narzekał później Krzysztof Rysak, trener Roztocza. Trzynaście minut później mógł mieć już pretensje tylko do swojego zawodnika. A konkretnie do Ernesta Chomicza, który nie potrafił dobić uderzenia Lipca z 3 m.
Wcześniej swoje okazje miała też Lublinianka. Zarówno Igorowi Grzesiakowi, jak i Sobiechowi zabrakło jednak precyzji w wykończeniu akcji i spotkanie zakończyło się rezultatem 1:0 dla gospodarzy. Niestety, zwycięstwo kontuzją przepłacił Kucharzewski, który naciągnął więzadła krzyżowe i czekają go co najmniej dwa tygodnie przerwy. Przed czasem boisko opuścił też Mateusz Turowski, który wytrzymał na murawie zaledwie siedemnaście minut.
Bramki: Góral (75).
Lublinianka: Górski – Chmielnicki (65 Nogas), Paździor, Zieliński, Łysek, Sobiech, Wieczorek (55 Turowski, 72 Krupski), Sebastianiuk, S. Kucharzewski, Góral, Grzesiak (78 Wszoła).
Roztocze: Paczos – T. Bielec, Paweł Lipiec (65 Sawic), Tomasik, Grela (70 Wachowicz), Chomicz, Rajtar, Kuźwa, Piotr Lipiec, Antoszek (80 Rugała), Lipski.
Żółte kartki: Turowski (L) – Tomasik (R). Sędziował: Leszek Kurowski. Widzów: 250.
Maciej Sebastianiuk (w białej koszulce) i jego koledzy odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu
Kibice, którzy przyszli w sobotę na stadion w Rejowcu Fabrycznym zobaczyli popis swoich pupili. Piłkarze miejscowej Sparty wypracowali sobie mnóstwo klarownych sytuacji i całkowicie zdominowali rywali. Bramkarz Dwernickiego aż pięciokrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki, ale aż trzy razy mógł odetchnąć z ulgą.
Wszystko za sprawą decyzji Łukasza Wolińskiego, który prowadził sobotnie spotkanie. Sędzia aż trzykrotnie dopatrzył się spalonych przy bramkach dla gospodarzy.
– O dwie sytuacje nie mam pretensji, bo moi zawodnicy ewidentnie byli za linią obrony. Co do drugiej, nie uznanej bramki Jacka Ziarkowskiego, mam jednak trochę obiekcji. W tej sytuacji arbiter zagwizdał spalonego Kamila Kozieła, który nie uczestniczył w akcji. Sądzę, że spokojnie mógł puścić grę – stwierdził po meczu Modest Boguszewski, szkoleniowiec Sparty.
W sobotę Ziarkowski skompletował hat-tricka. W skutek werdyktów arbitra zostało mu jednak tylko jedno trafienie. Były zawodnik m.in. Hetmana Zamość i Groclinu Grodzisk Wielkopolski zaliczył je w 9 min, wykorzystując dośrodkowanie Mateusza Adamca z lewej strony. Dwadzieścia osiem minut później z gola cieszył się sam Adamiec. Asystę przy tej bramce zaliczył Kozieł.
Gospodarze stworzyli sobie dużo więcej znakomitych okazji. Kolejne bramki zdobyć mogli Adamiec i Ziarkowski, ale nie potrafili pokonać golkipera gości. Swoje szanse mieli też Damian Kozioł i Sebastian Kiejda. Żaden z nich nie zachował jednak wystarczająco dużo zimnej krwi, aby spokojnie skierować piłkę do siatki.
Okazje mieli też goście. Pierwszą jeszcze do przerwy. W 30 min Rafał Kajka nie trafił jednak w bramkę z 7 m. Na kolejne bramkowe sytuacje swoich podopiecznych trener Zbigniew Dronio musiał czekać aż do ostatniego kwadransa. W 77 min Michał Osiak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Ireneuszem Sajeckim.
Trzy minuty później nie popisał się Mateusz Lisiewicz, który niecelnie główkował. Na kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego honorowa bramkę dla Dwernickiego mógł zdobyć Waldemar Matyjasek, ale w bardzo dobrej sytuacji trafił wprost w bramkarza gospodarzy.
– Nie mam już siły. Sobotni mecz był kolejnym, w którym moi chłopcy zaprezentowali się nieźle. Znów zabrakło nam jednak szczęścia. Podobnie było w meczach z Lublinianką i Orlętami Radzyń Podlaski. Mam nadzieję, że wreszcie się przełamiemy i zaczniemy kompletować punkty, bo cały czas na naszym koncie nie ma ani jednego oczka – podsumował Drosio.
Bramki: Ziarkowski (9), M. Adamiec (37).
Sparta: Sajecki – Sandomirski (85 Góra), Machnikowski, Rutkowski, Kozieł (70 Kwiatkowski), T. Adamiec, Kucharski, Kiejda (60 Świr), M. Adamiec, Ziarkowski, Kozioł (82 Głowacki).
Dwernicki: Baczewski – Kołodziej, Kot (70 Lisiewicz), Konieczny, Sadowski, Matyjasek, Czub (46 Kowalski), Skrzymowski, Dawidek (80 Szczygieł), Kajka (65 Krukow), Osiak.
Żółte kartki: Kwiatkowski (S) – Baczewski, Matyjasek, Osiak (D). Sędziował: Łukasz Woliński. Widzów: 150.
Komentarze