Chyba nawet najstarsi kibice Tomasovii nie pamiętają, kiedy ich drużyna przegrała dwa mecze z rzędu na własnym boisku. Sympatycy \"niebiesko-białych” doczekali takiej sytuacji w niedzielę.
(lukisz)
12.09.2010 20:17
Gospodarze przed tygodniem ulegli Wiśle Puławy (0:2), a teraz 2:1 w Tomaszowie Lubelskim wygrał Zartmet Olender Sól.
- Do tej pory nie graliśmy wielkiej piłki w III lidze, a bramki traciliśmy po fatalnych błędach w obronie. Nawet w trampkarzach takie wpadki nie powinny się przytrafiać. W niedzielę trener zmienił jednak ustawienie i poszło nam zdecydowanie lepiej.
Sprawiliśmy wielką niespodziankę i mam nadzieję, że od tego momentu będzie nam się grało łatwiej – ocenia prezes zespołu z Soli Lucjan Kupczak.
Miejscowi zdecydowanie przeważali i powinni już w pierwszej połowie zdobyć chociażby jednego gola. Niestety napastnicy Tomasovii znowu zawiedli pod bramką przeciwników. Udało się dopiero Łukaszowi Chwale w samej końcówce.
– Mieliśmy wiele okazji, ale na razie mamy spore problemy z trafianiem do siatki. Sam zastanawiam się, jak to możliwe, że w meczu z Olendrem nie zdobyliśmy ani jednego punktu. Ileś razy brakowało nam centymetrów, a goście po dwóch wrzutkach zdobyli dwie bramki.
Szkoda, ale taka jest piłka. Jeżeli się nie strzela to nie można myśleć o wygrywaniu – ocenia trener Zbigniew Kuczyński.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Zartmet Olender Sól 1:2 (0:2)
Bramki: Chwała (78) – A. Kusiak (14), Bubiłek (61).
Tomasovia: Waśkiewicz – Raczkiewicz, Zatorski, Sioma, Skiba, Żurawski (50 Wawryca), Stefanik, Chwała, Słotwiński (60 Kusiak), Pacholarz (75 Banaś), Baran.
Zartmet: Kozak – Dobromilski, Kukiełka (43 Łukasik), Sawczuk, Skrzypek, Bubiłek, Lalik (82 Albingier), Ł. Kusiak, Wołoszyn (46 Rataj), A. Kusiak (70 Blicharz).
Żółte kartki: Raczkiewicz – Sawczuk, Bubiłek.
Sędziował: Jacek Pawlak (Chełm). Widzów: 950.
O wielkim pechu mogą mówić piłkarze Podlasia. Bialczanie mogli wyjeżdżać z Targowisk z trzema punktami, ale ostatecznie wracają do domu nawet bez jednego "oczka”.
Świetną szansę na zapewnienie swojej drużynie zwycięstwa miał Artur Bożyk, ale w 81 min meczu nie wykorzystał rzutu karnego, podyktowanego za faul na rezerwowym Wojciechu Hołoweńko.
Od pierwszego gwizdka przeważali miejscowi i prawdę mówiąc bardziej zasługiwali na trzy punkty. W bramce przyjezdnych świetnie spisywał się jednak młody Adam Wasiluk, który bronił, jak w transie. Niestety w doliczonym czasie gry 18-latek nie mógł już nic poradzić.
Najpierw w polu karnym jednego z rywali za koszulkę pociągnął Mateusz Woroniecki i arbiter zawodów zdecydował się podyktować rzut karny, a obrońcę Podlasia wyrzucił z boiska. Pewnym egzekutorem "jedenastki” okazał się Marek Borowczyk i trzy punkty zostały w Sanoku.
– Obie drużyny miały sporo podbramkowych okazji i szansę na odniesienie zwycięstwa. Szkoda tylko, że o wyniku zadecydował rzut karny w doliczonym czasie gry.
Gospodarze umieli jednak wykorzystać jedenastkę, a my w identycznej sytuacji przestrzeliliśmy. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy się pokusić o trzy punkty, dlatego odczuwamy wielki niedosyt i musimy wracać do Białej Podlaskiej w kiepskich nastrojach – ocenia trener Podlasia Dariusz Banaszuk.
Partyzant Targowiska – Podlasie Biała Podlaska 1:0 (0:0)
Bramka: Borowczyk (90-karny).
Partyzant: Krawczyk – Sokół, Zych, Konrad, Łach, Cieślik, Łanucha, Ginalski (77 Maćko), Iwliew (67 Wierdak), Bańka (60 Borowczyk), Zarzyka.
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Bożyk, Jarzynka, Więckowski, Guzek (85 Jesionek), Mirończuk (77 Woroniecki), Gawroński (60 Maksymiuk), Magier, Litwiniuk, Sobiczewski (65 Hołoweńko).
Żółte kartki: Sobiczewski, Guzek, Bojarczuk.
Czerwona kartka: Woroniecki (90+3 min, Podlasie, za faul).
Sędziował: Andrzej Łaszkiewicz (Zamość). Widzów: 600.
Komentarze