Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Remis Startu z Wieniawą i Lewartu z Orlętami Radzyń Podlaski. Pozostałe niedzielne wyniki

Start Krasnystaw od początku sezonu wygrywał wszystko, co miał do wygrania. Działo się tak głównie dzięki solidnej postawie obrońców. W niedzielę ta formacja po raz pierwszy zagrała mniej pewnie, popełniła kilka błędów i Start stracił pierwsze punkty. Zespołem, który znalazł sposób na równo grających \"niebiesko-biało-czerwonych” jest Wieniawa Lublin.
Beniaminek pokazał się z dobrej strony. Podopieczni Jerzego Wyroślaka nie przestraszyli się faworyzowanego Startu i od początku próbowali grać swoje. Jako pierwsi gola zdobyli jednak gospodarze. W 7 min Paweł Klimkiewicz oddał bardzo mocne uderzenie z 30 m. Jeden z obrońców lubelskiego zespołu próbował odbić piłkę głową, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że zmylił stojącego w bramce Wieniawy Roberta Susza. Osiem minut później było już 1:1. Po podaniu Piotra Barana, Rafał Bielak wyszedł sam na sam ze Sławomirem Ryciem. Bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie, ale wobec dobitki Marcina Urbana był już bez szans. Jeszcze przed przerwą piłkarze Jarosława Góry zdobyli kolejnego gola. Po składnej, zespołowej akcji i strzale Sebastiana Sadowskiego, Susz zdołał sparować futbolówkę do boku, ale natychmiast znalazł się przy niej Kamil Sawa, który uderzeniem do pustej bramki po raz drugi wyprowadził swój zespół na prowadzenie. – Pozostaje pewien niedosyt, bo z beniaminkami u siebie po prostu musimy wygrywać. Żal trzech punktów tym bardziej, że przecież dwa razy prowadziliśmy. Nie mam jednak pretensji do moich piłkarzy, bo grali do końca i do ostatniej chwili walczyli o korzystniejszy rezultat – podsumował Góra. Orlęta Radzyń Podlaski straciły pierwsze punkty w tym sezonie. Podopieczni Rafała Wójcika zaledwie zremisowali z Lewartem Lubartów 1:1, choć do ostatnich sekund prowadzili 1:0. Wynik spotkania w 59 min otworzył Krzysztof Kępa. Obrońca gości wykorzystał dośrodkowanie Marka Piotrowicza z lewej strony i uderzeniem głową pokonał Michała Wilkołka. Sześć minut później boisko musiał opuścić Łukasz Kępa, który obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Kiedy kibice wychodzili już ze stadionu, a piłkarze i sztab szkoleniowy Orląt domagali się zakończenia spotkania, wyrównał Jarosław Bielak. Zawodnik gospodarzy najprzytomniej zachował się po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i z najbliższej odległości wepchnął piłkę do bramki gości. Lewart Lubartów – Orlęta Radzyń Podlaski 1:1 (0:0) Bramki: Bielak (90) – K. Kępa (59). Lewart: Wilkołak – Lewin, Mitura, Białacki, Pszczoła, Korzeniowski (83 Krzyżanowski), Bilski (74 Bielak), Mitaszka, Pożak, Kosmala, Kaczmarski. Orlęta: Stężała – K. Kępa (74 Grochowalski), Kozłowski, Kuśmirek, Szymala (90 Koczkodaj), Leszkiewicz, Borysiuk, Pliszka, Łukasz Kępa, Piotrowicz (90 Brzostej), Czarnecki (46 Puła). Żółte kartki: Mitaszka, Lewin (L) – Pliszka, Ł. Kępa, Kuśmirek (O). Czerwona kartka: Łukasz Kępa (O) w 65 min za drugą żółtą. Sędziował: Erwin Paterek. Widzów: 400. Przed sezonem Orlęta Łuków znalazły się obok Stali Kraśnik i Orląt Radzyń Podlaski w gronie zespołów najczęściej wymienianych wśród kandydatów do awansu. Niestety, początek sezonu zweryfikował ambitne plany "żółto-czerwonych”. Podopieczni Roberta Różańskiego w niedzielę stracili dwa kolejne punkty i w tej chwili równie blisko, jak pozycji lidera są.. strefy spadkowej. We Włodawie do zwycięstwa zabrakło Orlętom niewiele. W 87 min rzut karny, podyktowany za faul na Łukasze Kiryło wykorzystał Piotr Ozygała. Przed zakończeniem meczu, gospodarze zdołali jednak wyrównać. – To była taka bramka, jaką na mistrzostwach świata Ekwador strzelił Polsce. Wojtek Więcaszek daleko wyrzucił piłkę z autu, dopadł do niej Paweł Kruk i pokonał bramkarza Orląt – relacjonował Marek Drob, szkoleniowiec Włodawianki. Włodawianka Włodawa – Orlęta Łuków 1:1 (0:0) Bramki: Kruk (90) – Ozygała (87 z karnego). Włodawianka: Wereszczyński – Roczon, Więcaszek, Banak, Mosurec, Borys (87 Kruk), Nielipiuk, Soroka (87 Zdolski), Rembiesa, Chaciówka (80 Bornus), Musz (77 Kuczyński). Orlęta Ł.: Lisiewicz – Wysokiński, Izdebski, Ozygała, Szewczak, Wryk, Buga, Matuszewski, Romaniuk (76 Purzycki), Markowski (59 Kiryło), Gaj (89 Orzyłowski). Żółte kartki: Więcaszek, Mosurec (W) – Izdebski, Purzycki (O). Sędziował: Jacek Małyszek. Widzów: 1000. – To spotkanie przegraliśmy już w pierwszej połowie. Wyszliśmy na boisko bez wiary w zwycięstwo i sami podłożyliśmy się Stali – powiedział Marcin Goździołko, szkoleniowiec Orionu. Pierwsza bramka dla gości padła już w 15 min. Daniel Szewc po zgraniu piłki przez Krzysztofa Jabłońskiego i koźle, uderzył ją głową, mieszcząc między Kamilem Kozłowskim, a słupkiem. Drugiego gola po przerwie zdobył Piotr Fulara, który wykorzystał prostopadłe podanie Kamila Dydo. – Uważam, że w tej sytuacji był spalony. Ta bramka podcięła nam skrzydła. Nie uważam jednak, że sędziowie wypaczyli wynik meczu, bo goście byli lepsi piłkarsko – dodał Goździołko. Orion Niedrzwica – Stal Kraśnik 0:2 (0:1) Bramki: Szewc (15), Fulara (74). Orion: Kozłowski – Olko, Pyda, Niedzielski, Szłapa, Krężołek (80 Osoba), Rossa (75 Witek), Żarnowski, Piech (46 Szymuś), Gutek, Lis. Stal: Mańka – Prasnal, Pietroń, Fulara, Ławryszyn, Pacek, Szczawiński, Szewc, Dziedzic, Drozd, Jabłoński (78 Dydo). Żółte kartki: Rossa, Szymuś, Dombała (O). Sędziował: Hubert Ripper. Widzów: 300. Dla tych, którzy zwalniali już Andrzeja Wachowicza, szkoleniowca Janowianki, mamy informację. Popularny "Groszek” ma się dobrze i cały czas pracuje w Janowie Lubelskim. Mało tego, jego zespół zaczął wreszcie zdobywać punkty. Po remisie z Wieniawą i zwycięstwie nad Huraganem Międzyrzec Podlaski, tym razem Janowianka pokonała 1:0 Unię Bełżyce. Jedyną bramkę spotkania zdobył Mariusz Firosz, który pojawił się na boisku zaledwie pięć minut wcześniej. Janowianka Janów Lubelski – Unia Bełżyce 1:0 (0:0) Bramki: Firosz (70). Janowianka: Kielarski – Mierzwa, Sobutka, Wachowicz, Góra, Matysiak (90 Kamiński), T. Sadowski, Marcin Budkowski (65 Firosz), Szczecki (73 Michał Budkowski), P. Sadowski, Gąbka (84 Duda). Unia: Rumiński – Winiarski, Kwiatkowski (80 Psześniak), Pietras, Zieliński (60 Iwaniak), Gołociński, Sidor (80 Gołofit), Cioch, Piwowarski, Wawer (46 Wołowski), Bielak. Żółte kartki: Sadowski (J) – Bielak, Cioch, Gołosiński (U) Czerwone kartki: P. Sadowski (J) w 20 min za drugą żółtą – Bielak (U) w 65 min za drugą żółtą. Sędziował: Wojciech Rek. Widzów: 250. Szok w Tyszowcach. Huczwa, która świetnie rozpoczęła sezon przegrała z przedostatnim w tabeli Huraganem Międzyrzec Podlaski aż 0:4. – Nie wiem, jak to się stało. Pierwsza żółta kartka dla Michalczuka kompletnie nie zasłużona. Jurij był faulowany w polu karnym i należała się nam jedenastka. Na pewno dokonam kilku zmian w składzie, bo chłopcy chyba zbytnio uwierzyli w swoje umiejętności i zlekceważyli rywala – powiedział Jacek Paszkiewicz, trener Huczwy. Huczwa Tyszowce – Huragan Międzyrzec Podlaski 0:4 (0:2) Bramki: Wereszczak (11), A. Szczepaniuk (17, 73), Andrzejczuk (53). Huczwa: Paweł Joniec – Piotr Joniec, Nowosad (68 Łasocha), Anioł, Orzechowski (60 Hałasa), Paweł Maliszewski, Mruk, Iwanicki, Cieślik (58 Pavlenko), Somik (80 Piotr Maliszewski), Michalczuk. Huragan: Radzikowski – J. Szczepaniuk, Wajszczuk, Korniluk, Cap (78 Grudziński), A. Szczepaniuk, Kwaśniewski, Chromik (60 Rostek), Chilimoniuk (65 Stec), Wereszczak, Andrzejczuk (72 Ślósarski). Żółte kartki: Michalczuk (T) – Wereszczak, Korniluk, Rostek, Wajszczuk (M). Czerwone kartki: Michalczuk (T) w 32 min za drugą żółtą. Sędziował: Michał Rogowski. Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama