Lubelski SPR ma kłopoty finansowe. Ratusz chce pomóc
Lubelski klub SPR ma problemy finansowe i może wycofać się z rozgrywek – alarmują radni. Ratusz zapowiada, że chce pomóc piłkarkom ręcznym. Sprawą zajmą się radni podczas czwartkowej sesji Rady Miasta.
- 14.09.2010 21:05
– Pomoc, o jaką prosimy, to dla nas być albo nie być w najbliższych miesiącach – mówi Andrzej Wilczek, prezes SPR Lublin.
Problemy pojawiły się kilka miesięcy temu. Umowa z głównym sponsorem klubu Zakładami Azotowymi w Puławach wygasła w czerwcu, nowej nie ma. – Azoty zaczęły zastanawiać się, czy nie zrezygnować ze sponsorowania SPR – dodaje prezes Wilczek.
Do tej pory sprawa nie została wyjaśniona. – Rozważamy rezygnację ze sponsoringu – przyznaje Grzegorz Kulik, rzecznik Zakładów Azotowych \"Puławy”. – Cały czas prowadzimy rozmowy na ten temat, sprawa powinna być wyjaśniona w ciągu najbliższych tygodni – dodaje.
Prezes SPR przyznaje, że już teraz klub nie radzi sobie finansowo. – Nie mamy pieniędzy na wypłaty dla trenerów i zawodniczek. Tak naprawdę zagrożona jest bieżąca działalność klubu – wyjaśnia prezes Wilczek.
Sprawą zainteresowali się lubelscy radni. – Obawiam się, że w takiej sytuacji rozpad klubu jest bardzo realny – mówi Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta. – Lublin powinien pomóc zespołowi, przecież tak wiele zawdzięczamy szczypiornistkom w kwestii promocji miasta w Polsce i za granicą.
Piotr Kowalczyk i Zbigniew Targoński proszą władze miasta o przekazanie klubowi pół miliona zł. – Może to być zrobione w formie objęcia przez miasto Lublin pakietu akcji w spółce SPR Lublin – tłumaczy Kowalczyk.
Ratusz już przed tą interwencją zajął się tą sprawą. – Poproszę radnych o wprowadzenie na obrady uchwały dotyczącej przekazania kwoty pół miliona zł – mówi Krzysztof Żuk, zastępca prezydenta Lublina.
– W ten sposób sytuacja klubu będzie ustabilizowana, a miasto dzięki podwyższeniu wkładu w kapitale spółki, będzie miało więcej do powiedzenia – dodaje.
Pieniądze mają również pomóc w negocjacjach z dużym sponsorem, z którym SPR rozmawia od jakiegoś czasu. – Jeśli negocjacje zakończą się pomyślnie, to będziemy wspierani od początku stycznia – zaznacza Wilczek.
Reklama













Komentarze