Orlęta Radzyń Podlaski - Włodawianka Włodawa 3:1. Pozostałe niedzielne wyniki
Orlęta Radzyń Podlaski nadal w gazie. Podopieczni Rafała Wójcika w niedzielę pokonali Włodawiankę Włodawa 3:1, wydłużając do siedmiu passę spotkań bez porażki.
- 19.09.2010 17:47
Gospodarze rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Już w 5 min pierwszą bramkę zdobył Mateusz Puła. Napastnik Orląt najwyżej wyskoczył w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i pewnym strzałem głową nie dał bramkarzowi Włodawianki najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
W 25 min bliski podwyższenia rezultatu był Marek Piotrowicz. Były zawodnik Hetmana Zamość i Motoru Lublin zdecydował się na dośrodkowanie z 40 m, a piłka nieoczekiwanie trafiła w poprzeczkę. W 42 min było już 2:0, a z gola cieszył się Paweł Pliszka.
Najskuteczniejszy zawodnik czwartoligowych rozgrywek popisał się kapitalnym uderzeniem z 20 m. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki obok zaskoczonego Marcina Wereszczyńskiego.
Trzy minuty później trzecią bramkę dla gospodarzy zdobył Łukasz Kępa. Sędzia nie uznał jednak tego trafienia, dopatrując się pozycji spalonej.
W 68 min na 3:0 podwyższył Rafał Borysiuk. Starszy brat zawodnika Legii Warszawa, Ariela, wykorzystał dośrodkowanie Marka Piotrowicza i strzałem z 7 m nie dał szans Wereszczyńskiemu.
W 74 min rezultaty porażki zmniejszył Wojciech Więcaszek, który okazał się skutecznym egzekutorem jedenastki, podyktowanej za faul Łukasza Kuśmirka na Arturze Nielipiuku.
Bramki: Puła (5), Pliszka (42), Borysiuk (68) – Więcaszek (74 z karnego).
Orlęta: Stężała – Szymala, Kozłowski, Kuśmirek, Wej (85 K. Kępa), Borysiuk, Leszkiewicz, Pliszka, Piotrowicz (81 Grochowalski), Ł. Kępa (67 Brzostek), Puła (79 Czarnecki).
Włodawianka: Wereszczyński – Roczon, Więcaszek, Zdolski, Mossurec, Nielipiuk, Borys, Rembiesa (70 Musz), Budzyński, Soroka (76 Kruk), Gołąb (76 Bornus).
Żółte kartki: Leszkiewicz, Borysiuk (O) – Rembiesa (W). Sędziował: Jacek Walczyński. Widzów: 500.
Pewne zwycięstwo Huczwy Tyszowce. Podopieczni Jacka Paszkiewicza zagrali bardzo dobre spotkanie i pokonali Unie Bełżyce 3:0. Pierwsza połowa meczu była stosunkowo wyrównanym widowiskiem, choć i w tym okresie goście stworzyli sobie więcej dogodnych sytuacji.
Po przerwie \"biało-zieloni” całkiem odjechali jednak rywalom. W dużej mierze stało się tak dzięki znakomitej postawie Jacka Iwanickiego. 33-letni napastnik zaliczył w niedzielę aż trzy asysty. Pierwszą w 57 min, kiedy wystawił piłkę na 5 m do Pawła Maliszewskiego, a ten pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.
Jedenaście minut później było już 2:0, a z gola cieszył się Jurij Michalczuk. Po dośrodkowaniu Myhajło Somika piłkę głową zgrał Iwanicki, dopadł do niej Ukrainiec i ładnym strzałem po długim rogu pokonał Ireneusza Rumińskiego.
Ten sam zawodnik w 77 min podwyższył na 3:0. W tym trafieniu najładniejsza była jednak asysta. Iwanicki wygrał pojedynek biegowy na prawym skrzydle z trzema obrońcami gospodarzy i dograł Michalczukowi piłkę na nos. Były zawodnik Spartakusa Szarowala nie miał wyboru i musiał skierować ją do bramki.
– Walczyliśmy dokąd starczyło nam sił – mówi Krzysztof Łopoka, kierownik Unii Bełżyce.
– Trafiliśmy jednak na bardzo dobrego, świetnie zorganizowanego rywala. Chłopcy Jacka Paszkiewicza zagrali dziś świetne spotkanie, a Iwanicki trzy razy zachował się jak profesor, choć nasi zawodnicy trochę mu w tym pomogli. Huczwa nie bez powodu zajmuje miejsce w czubie tabeli. My z kolei plasujemy się na tej dole i musimy jak najszybciej się przebudzić, bo znajdziemy się w nieciekawej sytuacji.
Bramki: Paweł Maliszewski (57), Michalczuk (68, 77)
Unia: Rumiński – Winiarski, Piwowarski, Kwiatkowski, Pietras, Gołociński, Sidor, Jezierski (65 Iwaniak), Wawer (57 Stochmalski), Bielak, Samolej.
Huczwa: Paweł Joniec – Piotr Joniec (64 łasocha), Orzechowski, Anioł, Nowosad, Pawlenko (59 Cieślik), Somik (73 Walentyn), Mruk, Paweł Maliszewski (69 Hałasa), Iwanicki, Michalczuk.
Żółte kartki: Sidor, Pietras (U). Sędziował: Leszek Kurowski. Widzów: 150.
Kibice, którzy przyszli na stadion w Łukowie, zobaczyli dobry, pełen emocji mecz. Jego ozdobą było piękne trafienie Pawła Gruli z 30 m. Pomocnik \"żółto-czerwonych” oddał mocny strzał w górny róg bramki strzeżonej przez Marcina Zapała.
Wcześniej Wojciech Sawa, arbiter tego spotkania, sprawiedliwie obdzielił piłkarzy obu zespołów kolorowymi kartonikami. Zarówno zawodnicy gospodarzy, jak i gości otrzymali po dwie żółte i po jednej czerwonej kartce.
Orlęta Łuków – Lublinianka Lublin 1:0 (0:0)
Bramki: Grula (80).
Orlęta: Lisiewicz – Szewczak, Izdebski, Ozygała, Szlaski, Grula, Buga (46 Matuszewski), Kiryło (84 Wróbel), Wryk, Markowski (65 Romaniuk), Gaj (88 Orzyłowski).
Lublinianka: Zapał – Łysek, Nogas, Kubała, Krupski, Sebastianiuk, Josicz (71 P. Kucharzewski), Góral, Borowski (85 Łyś), Wieczorek (71 Czułowski), Grzesiak.
Żółte kartki: Izdebski, Szlaski (O) – Kubała, Josicz
Czerwone kartki: Szlaski (O) w 75 min niesportowe zachowanie – Grzesiak (L) w 66 min za niesportowe zachowanie.
Sędziował: Wojciech Sawa. Widzów: 200.
Takim słowem, nieco ironicznie podsumował kolejną porażkę swojej drużyny trener Zbigniew Drosio. Niestety, sympatyczny szkoleniowiec najprawdopodobniej w najbliższych dniach pożegna się z posadą.
Pod jego wodzą Dwernicki w siedmiu spotkaniach nie zdobył ani jednego punktu, strzelił zaledwie jedną bramkę, a stracił aż osiemnaście. Na jego usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że dostał zespół kompletnie nieprzygotowany do gry w czwartej lidze. Miejmy nadzieję, że jego następcy powiedzie się lepiej.
Dwernicki Stoczek Łukowski – Orion Niedrzwica 0:4 (0:1)
Bramki: Gutek (15, 75), Krężołek (72), Niedzielski (85).
Dwernicki: Baczewski – Kołodziej, Kot, Pawłowski, Konieczny, Trojanek (65 Dawidek), Kowalski, Sudowski (80 Krukow), Matyjasek, Osiak (60 Kajka), Skrzymowski.
Orion: Dąbała – Olko, Niedzielski, Pyda, Szłapa, Krężołek, Rossa, Żarnowski, Kaczmarczyk 83 Szymuś, Lis 85 Osoba, Gutek 87 Witek.
Żółte kartki: Kołodziej, Konieczny, Kot, Kowalski, Matyjasek, Skrzymowski (D) – Szłapa, Rossa, Olko (O).
Sędziował: Grzegorz Jakuszko. Widzów: 100.
Reklama













Komentarze