Wygrana Sparty Rejowiec Fabryczny. Remis na Wieniawie
Coraz gorsza sytuacja Roztocza Szczebrzeszyn. Podopieczni Krzysztofa Rysaka przegrali w sobotę już piąty mecz z rzędu. Tym razem przeszkodą nie do przebycia okazała się Sparta Rejowiec Fabryczny, która wygrała 1:0.
- 19.09.2010 17:40
– Roztocze szczególnie w pierwszej połowie postawiło nam twarde warunki – mówi Modest Boguszewski, szkoleniowiec gospodarzy.
– Po przerwie zaczęliśmy jednak wreszcie grać piłką i to przyniosło rezultat. Szkoda tylko, że nie zdobyliśmy więcej bramek, bo oszczędzilibyśmy sobie nerwów. A tak męczyliśmy się do samego końca – dodaje trener.
Piłkarze obu zespołów nie stworzyli porywającego widowiska. Do przerwy gra toczyła się prawie wyłącznie w środku pola. Brakowało nie tylko efektownych zagrań, ale nawet dokładności i dogodnych sytuacji.
W drugiej połowie sytuacja nie wiele się zmieniła. Co prawda gospodarze przejęli inicjatywę i odważniej postawili na atak, ale to jeszcze nie było to.
Pierwsza sytuacja, z której mógł paść gol miała miejsce dopiero w 60 min spotkania. Jacek Ziarkowski otrzymał podanie z lewej strony i wychodził już sam na sam z bramkarzem, kiedy obrońca gości wybił mu piłkę wślizgiem.
W 75 min Sparta przerwała marazm i zdobyła pierwszego gola. I to jakiego! Mateusz Adamiec przeprowadził indywidualną akcję prawym skrzydłem. Minął dwóch obrońców gości i uderzeniem z fałsza zmieścił piłkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Grzegorza Paczosa.
Nie minęło sześćdziesiąt sekund, a gospodarze mogli prowadzić 2:0. Znów nie popisał się jednak Ziarkowski. Doświadczony zawodnik zamiast uderzać z pierwszej piłki, nie potrzebnie ją przyjmował i w efekcie został zablokowany przez jednego z defensorów Roztocza.
Cztery minuty później bramkę mógł zdobyć również Andrzej Głowacki. Młody napastnik uderzył piłkę głową po zagraniu z głębi pola, ale dobrą interwencją popisał się Paczos. Roztocze tylko raz wypracowało sobie dogodną sytuację, ale Piotr Lipiec nie zdołał oddać strzału.
– Mamy olbrzymiego pecha. To już kolejny mecz, który minimalnie przegrywamy – narzekał po zakończeniu spotkania Krzysztof Rysak, trener Roztocza.
– Co gorsza, powiększył się nasz szpital. Do kontuzjowanych zawodników dołączyli dziś Paweł Rysak, który złamał paznokcia i Ernest Chomicz. Ten drugi naciągnął lub naderwał mięsień dwugłowy. Więcej będzie wiadomo po szczegółowych badaniach.
W Szczebrzeszynie mają spore problemy kadrowe. Już wcześniej kontuzjowani byli Paweł Lipiec, Łukasz Sobolewski i Jakub Rozwadowski.
Szkoleniowiec nie może korzystać także z Damiana Lipca i Tomasza Dudy. Obaj zdecydowali się na wyjazd zagranicę. Teraz, gdy urazów doznali także Rysak i Chomicz w podstawowym składzie Roztocza grać będzie jedynie czterech zawodników, którzy byli do tego przygotowywani przed sezonem.
– To prawdziwy dramat – podsumowuje trener \"czerwono-zielonych”.
Bramka: M. Adamiec (75).
Sparta: Sajecki – Sandomirski, Machnikowski, Rutkowski, Kozieł (71 Rossa, T. Adamiec, Kucharski (60 Góra), Kiejda (74 Głowacki), M. Adamiec, Ziarkowski, Kozioł (80 Bodys).
Roztocze: Paczos – T. Bielec, Tomasik, Rysak (33 Sawic), Grela, Rugała, Rajtar, Chomicz (36 Kuźma), P. Lipiec, Antoszek, Lipski (80 Wachowicz).
Żółta kartka: M. Adamiec (S). Sędziował: Marek Mirosław. Widzów: 250.
Wieniawa Lublin podzieliła się punktami z Lewartem Lubartów. Mecz, który nie obfitował w podbramkowe sytuacje nie mógł zachwycić widzów. Gra toczyła się głównie w środku pola. Zawodnikom obu zespołów nie można było odmówić zaangażowania i waleczności, ale to nie wystarczyło do zdobywania bramek.
Właściwie jedyne dogodne okazje piłkarze obu zespołów stworzyli sobie w pierwszej połowie. Już w 8 min bramkę mógł zdobyć Rafał Bielak, ale pomocnikowi Wieniawy zabrakło nieco precyzji i jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki. Siedemnaście minut później w niezłej sytuacji znalazł się
Przemysław Puszka. Napastnik Wieniawy przyjął piłkę po zagraniu głową Damiana Ścibiora, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i nic z tej akcji nie wynikło. Goście odpowiedzieli w 40 min. Po zagraniu Marka Korzeniowskiego, Dawid Pożak uprzedził obrońcę i czubkiem buta dziobnął piłkę, ale nie zdołał jej zmieścić między słupkiem, a bramkarzem rywali.
Po przerwie bramkowych sytuacji było jak na lekarstwo. Pół okazji miał co prawda Puszka, ale źle przyjął sobie piłkę i zmarnował okazję na strzał do pustej bramki.
– Szkoda, bo gdyby trafił, wygralibyśmy pewnie to spotkanie – przyznaje Jerzy Wyroślak, szkoleniowiec gospodarzy. – Ale cóż. Skoro nie mamy trzech punktów, to trzeba się cieszyć i z jednego. W końcowym rozrachunku nawet to \"oczko” może okazać się bardzo przydatne – dodaje. Swoją okazję mieli też piłkarze Lewartu, ale na kilka sekund przed końcem meczu Borys Kaczmarski nie trafił w bramkę z 8 m.
– Słabo zaprezentowaliśmy się dziś w pomocy i to zadecydowało o tym, że stworzyliśmy sobie mało sytuacji – mówi Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu.
– Trudno zresztą żeby było inaczej. Nasi środkowi pomocnicy byli dziś mocno osłabieni. Łukasz Mitaszka grał z gorączką, a Maciej Birski jest po chorobie. Dopiero raz trenował z zespołem. To było widać na boisku. Zagrali dużo słabiej niż w poprzednich spotkaniach, ale nie obwiniam ich o to. Zostawili na boisku dużo zdrowia i pomogli nam wyrwać ten punkt – dodaje szkoleniowiec.
W 25 min niedzielnego spotkania z powodu kontuzji boisko opuścił Piotr Baran. Pomocnik Wieniawy najprawdopodobniej doznał stłuczenia kolana.
– Na tę chwilę nie wiem jeszcze, jak długo będzie pauzować, ale mam nadzieję, że jak najszybciej wróci do pełnej dyspozycji – dodaje Wyroślak.
– Jego uraz mocno pokrzyżował mi szyki. Musiałem przestawić trochę zespół. Warto pamiętać także, że w meczu nie mogli zagrać Michał Walendziak i Marcin Pszczoła. Ten ostatni, wraz ze swoim starszym bratem (Paweł gra w Lewarcie – red.) byli w sobotę na weselu i nie doszli do siebie na czas – śmieje się szkoleniowiec.
Wieniawa: Susz – Ścibior (87 Charnas), Jeżewski, Ręba, Bondarenko, Puszka, Baran (25 Demianiuk), Woleń, Wójcik, Bielak, Urban, (83 Pietraś).
Lewart: Buczyński – Jezior, Mitura, Białacki, Lewin, Pożak, Mitaszka, Birski (57 Bielak), Korzeniowski (57 Latek), Kosmala (82 Pietrzak), Kaczmarski.
Żółte kartki: Jeżewski, Ścibior (W). Sędziował: Hubert Ripper. Widzów: 150.
Reklama













Komentarze